Lubin wydaje płytę. Paluch na feacie u swojego podopiecznego

Miniaturka numeru "Tempo"

Po premierze ostatniego albumu Palucha (Kompot), na kanale BOR Crew toczy się promocja debiutanckiego wydawnictwa Lubina, czyli młodego rapera, który do poznańskiej wytwórni dołączył lekko ponad rok temu (jeśli wierzyć naszym “notatkom”, 23 kwietnia świętował swój oficjalny jubileusz). “GOŚĆ”, bo taką nosi nazwę jego projekt, swoją premierą będzie miał 27 maja. Kilka godzin temu dostaliśmy czwarty singiel, promujący ten nośnik, czyli “Tempo”.

Wiele zależy od tego, jakie Lubin narzuci sobie tempo

Nieco o postaci Lubina pisaliśmy w styczniu ubiegłego roku w ramach naszej serii FollowUnderground, gdzie przyglądamy się obiecującym artystom z podziemia.

Chłopak przebył ciekawą drogę. Od podziemnej grupy Recidivist (z której wywodzi się m.in. Big Scythe — znany ze wspólnym hitów z Tymkiem tj. Język Ciała, Anioły i Demony), przez SBM Starter (gdzie ostatecznie do wytwórni SBM Label dołączył Fukaj zamiast Szczyla, czy właśnie Lubina), aż do jego dołączenia do innej majorowej wytwórni w postaci BOR Crew Palucha. No i rzecz jasna nie mogło zabraknąć oficjalnego debiutu, który niedługo ujrzy światło dzienne. Od tamtych “początków” Lubaszenki minęło jednak trochę czasu. Ten zdążył się z pewnością rozwinąć i przepracować trochę rzeczy w ciszy. Dodatkowo ma już za sobą kilka ciekawych muzycznych współprac (Joda, Kizo, Paluch). Tak jak wspominałem na początku — od jego oficjalnego “transferu” do BOR-u minął rok, przez który ten zdążył wypuścić kilka numerów, ale prawdziwym owocem jego pracy ma być zbliżający się komercyjny debiut w postaci albumu “GOŚĆ”. A jak już przy tym jesteśmy…

„GOŚĆ” to debiut Lubina, rapera z Chojnic który aktualnie współtworzy Trójmiejską scenę rapową. Album jest wielopoziomowym portretem z życia artysty. Główną myślą, która tętni w tym projekcie, jest postawa życiowa, która charakteryzuje się kipiącym testosteronem i tzw. „wjeżdżaniem na grubo”. Jednak na tym nie koniec, humor, ironia, oraz przemyślenia na temat idyllicznej przyjaźni czy relacji damsko-męskich to także silne elementy tego projektu.

Wszystkie bity na albumie skomponował Worek. Brzmienie albumu nie ma jednego kierunku czy wspólnego mianownika, przy produkowaniu tej muzyki obydwu twórcom przyświecała myśl, żeby było po prostu „świeżo”; nieistotne czy tempo jest trapowe czy klasyczne.

– możemy wyczytać na borshop.pl

Prawda jest taka, że Lubin ma ciekawy warsztat. Można kojarzyć go z afrotrapów, luźnych i śpiewanych numerów, a także z miejskiego, twardego sznytu. W swojej twórczości bawi się głosem, przyspiesza, zwalnia, zmienia tonacje, próbuje różnych rzeczy. Nie jest to wszystko robione na jedno kopyto. Może nie chce i nie lubi ograniczać się w jednej, czy dwóch stylistkach, a może dalej szuka siebie. À propos tego, na “Robin Hoodzie” nawija m.in., że jeżeli ktoś komuś stworzył styl, to taka osoba nie jest w jego mniemaniu artystą. Wers jako przytyk w kierunku YouTuberów robiących muzykę (pół żartem, pół serio — to już chyba jakaś niepisana zasada w BOR Crew).

Lubaszenko to nie zwykły koleś, Lubaszenko to jest k*rwa gość

– nawijał Lubin w 2018 w podziemnej ekipie Recidivist. Teraz, jak wiemy, wydaje album “GOŚĆ” w BOR Crew.

Pod koniec maja ocenimy, czy Lubin to rzeczywiście taki gość pełną gębą, a przede wszystkim: czy rozgości się na polskiej scenie i zostanie z nami na dłużej. Tracklista i okładka płyty “GOŚĆ” prezentują się następująco.

followrap buy coffee

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*