Smutek podawany w inny sposób niż robi to reszta sceny – Kim jest Smutny?

W erze cloud trapów, pojawiania się w rap grze coraz to nowych kopii Lil Peep’a, płaczu i mamrotania przy banalnej nawijce o tym, że ona mnie zdradziła, to muszę wziąć xanax oraz nadużywania auto-tune’a, tak jakby miało to sprawić, że numery staną się bardziej emocjonalne, odnalazłem w polskim podziemiu perełkę, która, mimo że robi smutne rapy, to tworzy je w zupełnie inny sposób. Jest to świeże oraz niewywołujące w mojej głowie ani zażenowania, ani nudy podczas odsłuchu kolejnych projektów.

Tym artystą wyróżniającym się na tle smutnych raperów jest zawodnik o paradoksalnej ksywce, która może go niestety zaszufladkować w świadomości fanów polskiego rapu. Chodzi mi mianowicie o Smutnego. Proszę, nie oceniajcie go po ksywce, tylko sprawdźcie co ten młody, zdolny, utalentowany chłopak ma nam wszystkim do zaoferowania.

Smutny. Wykonanie fotografii: Angelika Rathnait Agapow - Fotografia
fot. Angelika Rathnait Agapow – Fotografia

Dotychczasowa kariera

Najpierw przedstawię wam suche dane o tym raperze z podziemia. Swoje pierwsze kroki stawiał on na swoich kanałach: Post Scriptum oraz Smutny, jeszcze jako Góral. Aktualnie związany jest on z kanałami: Depera oraz Kstyk. Ten pierwszy gorąco polecam wam śledzić, ponieważ znajdziemy tam kilku ciekawych zawodników (ja się jaram osobiście raperem E Y E i mam nadzieję, że za niedługo wypłynie on szerzej). Drugi kanał jest oczywiście związany ze znanym wam i lubianym przez całą branżę Kstykiem – człowiekiem należącemu się wielkie brawa, za to, jaki ogromny wkład pozostawia w polskim podziemiu. Chciałbym naprawdę mu podziękować za to, że odkrył on kolejnego świetnego rapera.

Smutny dotychczas wydał trzy projekty. Jego dyskografię tworzą: album ,,Borderline”, który pojawił się w całości na Spotify 22 września 2019, oraz ep-ki – ”EP” oraz ”Bad Trip”. Pierwszy minialbum został puszczony 10 maja 2020, a drugi wyszedł na świat niedawno – 16 lipca. ”Borderline” i ”Bad Trip” możecie odnaleźć u Kstyka, natomiast ”EP” wylądowała na kanale Depery.

Moje pierwsze spotkanie ze Smutnym

Smutny udzielił się także gościnnie w czwartej części składanki ”Emotional Feelings EP”, która powstała właśnie z inicjatywy Kstyka (naszą recenzję tej płyty możecie znaleźć tutaj). Zrzeszała ona podziemnych raperów mających za zadanie na tym projekcie nawinąć niekonwencjonalnie, na swój własny sposób o miłości. Składanka wydawana była co roku w walentynki. Jak zapowiedział Kstyk, była to ostatnia edycja tego projektu. Moim faworytem z czwartej części ”Emotional Feelings EP” był oczywiście Smutny – tak go właśnie poznałem i nie żałuję tego ani trochę. Zajarałem się nim maksymalnie. Natychmiast zapoznałem się z resztą jego dotychczasowej twórczości w lutym 2020 roku.

Natomiast polecam wam jeszcze śledzić innych uczestników tej edycji, których uważam za dobrych, podziemnych raperów. Chodzi mi mianowicie o WhiteWell’a i Kruliga (mam nadzieję, że o nich też kiedyś będę miał okazję napisać).

W jaki sposób Smutny jest inny od reszty smutnych raperów?

Teraz przejdę do opisania wam stylu Smutnego. Udowodnię wam, dlaczego, według mnie, wyróżnia się on na tle reszty artystów tworzących w depresyjnych klimatach. Zrobię to, analizując jego dotychczasową twórczość.

Różnorodność wyznacznikiem umiejętności artysty

Śledząc współczesnych smutnych artystów, mam wrażenie, że wypuszczają oni ciągle kawałki oparte na tych samych patentach. Wspomniałem o nich mniej więcej we wstępie. Chodzi mi dokładnie o: cloud trapowy beat, trochę krzyku, trochę płaczu i mamrotania oraz banalny, śpiewany refren na auto-tune.

Tymczasem Smutny nie używa ani takich beatów, ani nie rapuje w taki sposób, co już jest dla mnie pewnym wyznacznikiem czegoś dobrego i innego. Jeśli chodzi o śpiew, to raper z podziemia nie potrzebuje do niego auto-tune’a, ponieważ jego wokal sam w sobie jest genialny. Ukazał to, chociażby na swoim #hot16challenge2. Znajdziemy tam czysty śpiew bez żadnych wtyczek, a dodatkowo ujrzymy jego umiejętność gry na gitarze. Artysta z krwi i kości!

Produkcje są tak samo ważne, jak liryka i flow

Teraz wrócę do produkcji, z których korzystał dotychczas Smutny. To one w połowie wyznaczają jego styl (za drugą połowę charakteru rapu podziemnego artysty odpowiadają wspomniane już przeze mnie umiejętności wokalne) oraz potwierdzają, iż różnorodność jest wielką zaletą w kontekście jakiejkolwiek dyskografii.

Tak więc: ”Borderline” to przede wszystkim mocne, perkusyjne bębny rodem z płyty ”Zeus. Nie żyje” uzupełnione przestrzennymi wtyczkami wyznaczającymi poetycki klimat. Na ,,EP” dominują nowoczesne, agresywne, banger’owe brzmienia. Z kolei ”Bad trip” to świeże, klubowe produkcje rodem z lat 80, nawiązujące do ery synth disco.

Beaty te połączone z wokalem i flow Smutnego tworzą niesamowity kontrast, który stawia tego podziemnego artystę ponad innych smutnych raperów? Dlaczego? Otóż nie dostajemy kolejnej dawki depresyjnej nawijki, tylko energię, która sprawia, że wcale tej smutnej treści nie odczuwamy. Dajemy się jej porwać, ale w inny sposób niż poprzez leżenie na łóżku i myślenie o samobójstwie.

W przypadku ”Borderline” relaksujemy się przy treści i odczuwamy pozytywne wibracje, które wznoszą nas w niebo i sprawiają, że czujemy chęć działania i realizacji naszych miłosnych marzeń. Z kolei ”Bad Trip” zaprasza nas do tańca i porywa w wir niebezpiecznej zabawy.

Oczywiście to nie tak, że nie doświadczamy w ogóle smutku przy odsłuchu projektów Smutnego. Nawinięte przez niego wersy chwytają mocno za serce. Po prostu w tym wszystkim, według mnie, nie chodzi tylko i wyłącznie o smutek. Gdyby tak było, na pewno bym tak bardzo nie zajarał się tym podziemnym wykonawcą.

Połączenie kontrastów, czyli smutnej, depresyjnej treści z mocnymi, energicznymi, świeżymi beatami oraz emocjonalnego śpiewu z agresywną, techniczną, skillową nawijką – oto sposób na karierę według Smutnego. Jak na razie ten patent sprawdza się w stu procentach.

Niebanalna liryka

Jak wspomniałem, Smutny różni się od innych smutnych raperów. Nie inaczej jest w przypadku liryki. W jego twórczości dominuje mocne stawianie na ”obrazowość” danych sytuacji. Połączone wydarzenia tworzą ze sobą całą opowieść w obrębie danego kawałka. Smutny stawia przede wszystkim na metaforykę, porównania, gry słowno-znaczeniowe i nawiązania. Dzięki temu nie mamy do czynienia z rzucanymi, jak leci, banalnymi smutnymi wersami, rapowanymi tylko po to, aby było smutno. Poza tym, jeśli chodzi o gęstość linijek i zawartych w nich znaczeń, to Smutny bardzo przypomina w tym Kartky’ego ze swoich pierwszych płyt.

Przeszłość krąży jak wampiry/ Zapchane przez piach żyły potęgują strach w pustym mieście/Czas gnije w zdjęciach, weź mnie w objęcia, gdy przyjdzie kres mych walk.

Smutny – ”Rosa”

Warstwa liryczna jest także różnorodna w obrębie danych projektów. Na ”Borderline” dominuje poetycki, lekko psychodeliczny/lekko love song’owy styl, na ”EP” występuje przede wszystkim bragga, a ”Bad trip” to jeden wielki storytelling o podróży po klubach, łączący oby dwa poprzednie style zarówno pod względem flow, jak i liryki.

”Rzucasz moim chorym sercem przez ten pusty pokój/Wariuje przez syndrom sztokholmski, bo zrobiłaś ze mnie ofiarę losu”

Smutny – ”Lot”

Czy Smutny wbije się w mainstream?

Do jakiej wytwórni według mnie pasuje Smutny? Ze swoim kunsztem artystycznym idealnie wbiłby się według mnie do Asfalt Records, kojarzony z zatrudnianiem zawodników o nietuzinkowych stylach. Niestety nie wiem, czy w aspekcie promocji wytwórnia prowadzona przez Tytusa zapewniłaby Smutnemu należyty rozgłos. Jeśli chodzi o treść, bardzo mi pasuje także w kontekście Hashashins Label. Smutny posiada duszę artystyczną godną Deysa czy Kariana. Jestem ciekaw, jak się potoczy dalej jego kariera. Wiem jedno – będę kibicował.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*