Gdy wyrafinowanie spotyka penera – Żyto/NOON „Morza Południowe” [RECENZJA]

IMG

Wydanie albumu Żyto/NOON to dowód nie tylko na to, że polski rap jest w pewien sposób uzależniający i uniemożliwiający całkowite odejście od siebie. To też dowód na to, że nie ma w nim rzeczy niemożliwych. Obaj panowie ostatnią szerzej zakrojoną styczność z tym gatunkiem mieli wiele lat temu. Żyto przy okazji wydanego w Prosto albumu „Wiry”, NOON natomiast przy produkcji producenckiego krążka HV/NOON, więc ich powrót na scenę wywołał w środowisku niemałe poruszenie. Poprzeczkę co do jakości mieli zawieszoną bardzo wysoko. NOON ze względu na swój status jednego z najważniejszych producentów na scenie. Żyto ze względu na pozytywny odbiór jego dawnej twórczości, no i sam fakt nagrywania u boku tak prestiżowego kompozytora. Czy sprostali wyznaczonym oczekiwaniom?

Zawirowany

Pisząc o postaciach Michała Żytniaka i Mikołaja Bugajaka nie sposób nie wspomnieć o fascynujących biografiach obydwu tych postaci. W przypadku Żyta ma to o tyle ważne znaczenie, że jego historia przekłada się na autentyczność jego tekstów. Przez wiele lat był osobą niepoukładaną, pochłoniętą przez imprezowe życie. Ma to odzwierciedlenie w wersach, z których większość to melanżowe, miejskie mikrostorytellingi. Nie ma tu wątpliwości, że autor po prostu wie, o czym pisze.

Ciekawe jest również to, że rap nie jest bynajmniej głównym środkiem artystycznego wyrazu w życiu autora. Pierwsze miejsce zajmuje malarstwo, w którejż to dziedzinie Żyto ma bardzo podobny styl co w muzyce – brudny, nieociosany, wręcz prymitywny.

Jak podaje w wywiadzie dla „To nie jest hip – hop. Rozmowy”:  

„Doceniam kunszt i podziwiam ludzi, którzy robią kolorowe, zaangażowane technicznie tatuaże albo dopieszczone, super zaaranżowane kawałki, ale moja droga jest inna. Kawałki zawsze pisałem szybko i nic w nich nie zmieniałem, nie poprawiałem. Tak jakbym malował nocą graffiti w nielegalnym miejscu – pięć minut, szybkie srebro i się zawijam.”

Zupełnie inne podejście do pracy ma jego albumowy partner, NOON.

Legenda

Produkcje tego człowieka wykonywane są z chirurgiczną wręcz precyzją. Jeśli chodzi o warsztat, to jest na scenie od dwóch dekad i trudno znaleźć postać, która ma tak oryginalny i stylowy sznyt w swojej twórczości. Kultowymi krążkami takimi jak „Światła Miasta” czy „Muzyka Klasyczna” na długo wypracował pewien kanon polskiego rapu, którego jak dotąd nie udało się osiągnąć żadnemu producentowi. Mamy na scenie wiele utalentowanych i wyjątkowych beatmakerów. Jednak moim zdaniem żadnemu nie udało się wypracować takiej oryginalności w brzmieniu i przede wszystkim – klimatu, który sprawia, że jego kompozycje w połączeniu z liryką raperów stają się po prostu magiczne.

Mimo zapewnienia sobie prestiżowego statusu już na początku kariery, NOON odbił od pewnego i dochodowego rapu. Zajął się często trudnymi w odbiorze, wymagającymi dla słuchacza produkcjami instrumentalnymi, które były wychwalane przez krytyków, jednak nie trafiały do odbiorcy masowego i na wiele lat pozostawały jedynie ciekawostkami dla audiofilów. W wywiadach utrzymywał, że nie ma wśród raperów kogoś, z kim by się identyfikował jak za dawnych czasów. Kogoś, z kim autentycznie chciałby nagrać (a jak wiemy z biografii, nie motywują go pieniądze). Jego powrót na scenę świadczy o tym, że uznał kogoś, kogo uznał za godnego. Czy słusznie?

Rynsztokowa poezja

O ile wcześniej NOON gościł na swoich beatach wrażliwych, uważnych osiedlowych obserwatorów otaczającej ich rzeczywistości, tworząc podkłady pod obszerne refleksje, teraz jego produkcje są tłem dla akcji. Żyto nie siedzi w swojej głowie, nie dzieli się żadnymi mądrościami. Uchyla natomiast rąbek swojego świata i przedstawia go słuchaczowi, który ewentualne wnioski może wysunąć sam. Rzeczywistość, której obraz autor maluje słowem to rzeczywistość tanich romansów z jeszcze tańszych spelun („Diabeł ubiera się w Stone Island”, „Ciecz”), zmarnowanych szans („Słońce i plaża”), używek i osiedlowych grand (“Sporysz”). Nie tylko teksty i sposób rapowania są proste i minimalistyczne, tak samo można określić ambientowe podkłady.

Minimalizm to znak rozpoznawczy kompozycji NOONa, i na tym albumie nie odszedł od tej stylistyki. Całość albumu jest muzycznie i tekstowo bardzo spójna. Bardzo ciekawe jest to co się dzieje po zamilknięciu rapera – wtedy wjeżdża NOON z przeciekawymi dźwiękowymi efektami i aranżacjami, przyjemnie się słucha tego rozkwitu. Co do samych tekstów, powiedziałabym że Żyto nie do końca rozczarował, ale też nie wyrzucił mnie z przysłowiowych butów. Mikrostorytellingi ciekawie łączą się z podkładami (zdecydowanie możemy mówić o chemii na linii raper – producent). Jednak same w sobie nie są ani zaawansowane technicznie czy lirycznie, ani szczególnie wciągające czy odkrywcze.

Morze rozczarowania?

Uważam, że Żyto na tym albumie po prostu nie przeszkadza Mikołajowi, ale też zdecydowanie nie gra pierwszych skrzypiec. Fani jego dawnej twórczości z zapartym tchem czekali na rezultat jego ponownego stanięcia za majkiem. Niestety okazało się, że zdecydowanie wypadł z formy. Takie cechy jak bezczelność, bezkompromisowość i swoboda, które z jednej strony zawsze były jego znakiem rozpoznawczym, teraz są nieprzekonujące i na wyrost. (Odsyłam do wersów o zamykaniu studentów w windzie, Matko Boska, to brzmi jakby student socjologii postanowił zostać bandziorem). Częstochowianin nie ujmuje charyzmą, jego opowieści nie są ani ciekawe, ani ciekawie opowiedziane. Słucha się go jak opowiastki znajomego, za którym średnio przepadamy, ale słuchamy z grzeczności. A i od strony technicznej nie jest najlepiej – MC rapuje chropowato, w sposób monotonny i męczący.

Mimo wszystko warto przesłuchać. Gdybym miała wybrać producenta do reprezentowania polskiej sceny za granicą, padłoby właśnie na NOONa. Czekamy na instrumentalną wersję płyty, niczego nie stracimy a być może wręcz coś na niej zyskamy.

Karolina Błońska

Żyto Noon Morza Południowe Okładka Recenzja FollowRap

Żyto/Noon – Morza Południowe
Ocena Recenzenta:
6,5/10

Premiera albumu Żyto/NOON “Morza Południowe” miała miejsce 18 czerwca 2021 roku. Sprawdź w naszym Kalendarium Polskiego Rapu.

followrap patronite

Sprawdź też inne nasze recenzje!

Zamów album “Morza Południowe”

Zobacz również:

⚠️Nasz fanpage na Facebooku

!!Nasz Patronite

💿Redakcyjne patronaty albumów

🎥Nasz kanał na Youtubie

👥Nasza grupa na Facebooku

📕Posty z cyklu #KalendariumPolskiegoRapu

📷Instagram Followrap

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*