Afera nieszyta grubymi nićmi [Kukon x Magiera recenzja]

afera okladka kukon magiera

Rating: 4.5 out of 5.
projekt graf. Łukasz Paluch, AnoMalia

Afera to piąte legalne wydawnictwo od Kukona i zarazem siódma płyta w jego karierze muzycznej. Zafundowanie zupełnie innego, nowego, mainstream’owego klimatu po tak ogromnym sukcesie “undergroundowych” Ogrodów to dość odważny krok, ale czy udany? Kuba już dawno otrzymał przepustkę wprost z podziemia na szczyt, ale dopiero Afera była przypieczętowaniem nowej ścieżki.


Czy mainstream to na pewno odpowiednie miejsce?

Odkąd tylko poznałam muzykę Kukona, a było to jeszcze przed jego pierwszym legalem, bałam się momentu kiedy wkroczy w mainstream. Przez to miałam bardzo mieszane uczucia przed wydaniem Afery. Z początku omijałam wszystkie single szerokim łukiem, bo kompletnie mi nie siadały. Pierwszy raz mogę przyznać, że miałam zamkniętą głowę na nowości. Każda jego płyta przedstawia zupełnie inny charakter, ale mimo wszystko mają ze sobą wspólne cechy. Z kolei to wydawnictwo jest dla mnie jak skok na głęboką wodę. Zupełnie inne flow na kompletnie innych beatach.

Pierwszy odsłuch był bardzo nijaki, żaden wers czy melodia nie została mi w pamięci. Po kilku dniach zrobiłam drugie podejście do Afery. Nie miałam wygórowanych oczekiwań co do krążka, dlatego pozytywne zaskoczenie przyszło do mnie ze zdwojoną siłą. Magiera z Kukonem utworzyli idealny duet napędzający siebie nawzajem. Nigdy wcześniej nie zgłębiałam twórczości Tomasza, ale klimat, który zrobił swoimi beatami, jest niepowtarzalny. Jeżeli posiadasz preorder – koniecznie posłuchaj płyty w wersji instrumentalnej.


Montonia

Kukon z każdym materiałem pokazuje, że jest prawdziwym outsiderem polskiej sceny. Nie jest od nikogo uzależniony, jedynie on sam wyznacza swoje granice i stawia sobie poprzeczki. Ponad 5 lat w hip-hopie, a ciągła zabawa flow i klimatami sprawia, że jego muzyka nie staje się monotonna. Po każdej płycie nasuwa się pytanie, czym teraz nas zaskoczy. Mówiąc mocno ogólnie, na całym krążku zaprezentował wysoki poziom, flow jest spójne, gładkie i przyjemne dla ucha. Jednak jest utwór, z którego najchętniej wyrzuciłabym refren Jakuba – Casablanca. O ile Magiera wywiązał się z zadania bardzo dobrze, tworząc solidny beat, to Kukon z lekka schrzanił. Refren prawdopodobnie miał być swego rodzaju zabiegiem artystycznym lub zabawą i próbowaniem czegoś nowego, ale jest on bardzo nieprzyjemny i drażniący dla ucha.


tour de force

Na płycie znalazły się tylko trzy gościnne zwrotki – Kaziora, Aviego i Lexa Clockworka. Kazior moim zdaniem wypadł dobrze, wpisuje się w charakter płyty, dlatego nie mam do czego się przyczepić. Lex Clockwork to osoba, która jest typowym must-have na każdej płycie Kukona. Wspólnie tworzą Piękny Syf, czyli ważny kawałek historii Kuby. Zawsze moje mniemanie o nim będzie z góry pozytywne, ponieważ zaczęłam słuchać go niedługo po odkryciu Kukona. Kibicuję obu panom od ponad 2 lat. Gościnka Aviego to temat, który trudno mi ugryźć, dalej powoduje u mnie mocno zmieszane uczucia. Jako Avi wypadł na Czarnym BMW znakomicie, ale nie jestem przekonana czy prawidłowo oddaje klimat Afery. Do tego słuchając jego zwrotki, zawsze mam wrażenie, jakby zupełnie nie pasował do przedstawionego mu beatu.


Warstwa liryczna

“Afera” to wybuch dwóch wulkanów jednocześnie, nagłe zderzenie przeciwstawnych emocji. To tak, jakbyś zarobił okrągłą bańkę, dokładnie w tym samym tygodniu, w którym straciłeś dom. Życiowa huśtawka 24h na dobę. “Afera” to rany zaklejone złotym plastrem, strach, ból, mocne pragnienia spacyfikowane złotym kagańcem. Łatwo, lekko i przyjemnie? – nie tym razem. Kukon zebrał myśli jednego wieczoru, spisał je cyfrowo, w oknie obcego już domu, Magiera dodał swój sznyt i zrobił z tego płytę.

Nasuwa mi się od razu zdanie “życie to rollercoaster”. Rzeczywiście tak jak mówi opis płyty, znajdziemy na niej najróżniejsze skrajne emocje przełożone przez Kukona na muzykę. Poza tym przewijają się typowe “Kukonowskie” motywy – trawa, imprezy, małolaty, narkotyki. Brzmi jak opis okropnego patorapera, tymczasem Kuba naprawdę dobrze wykorzystuje tego typu tematykę. Całość składa się na spójny opis jego przeżyć i odczuć oraz tego jak zwykły chłopak radzi sobie z popularnością.

Przez kilka dni na jego instastory pojawiały się krótkie opisy części utworów, przytoczę je jako szybkie dopełnienie i podsumowanie recenzji.

Rozwiń

numer o tym gdy z kumplem jedziemy załatwić pewną sprawę, ale coś krzyżuje nam plany, ciąg dalszy nastąpi

Drive Bye

a ten o tym, że czasem trzeba wyłączyć internet i wyjść na ulice nawet gdy czujesz, że robisz BŁĄD

Cyber – Street

o tym jak taki chłopaczyna jak ja postrzega to co się dzieje w muzyce gdy staje się popularna

Manekin

Te słowa utwierdzają również moje wcześniejsze nazwanie go outsiderem.

nie lubię być pod kimś, nie lubię mieć szefa, obowiązków, nie chce mi się pytać kogoś, czy mogę się w tej chwili odlać albo napić, mam fetysz wolności i jebania systemu niewolnictwa i pojebanych zakazów elit

Jebać System (na płycie fizycznej Kraftwerk)

o tym, że muzyka to zajebista przygoda i zabawa, czasem zapominam jak kocham to gówno

Floryda

do tego się po prostu bujaj albo graj w dobrych klubach yooo

Malibu

o tym, że jeśli atak nie działa trzeba przypierdolić MOCNIEJ

Spory

Poczytaj inne recenzje!

Artykuły z serii FollowUnderground

Najświeższe newsy

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*