Orient, ekspresem! Koty z podziemia czekają [grudzień 2024]

Styczeń w polskim rapie bardzo powoli się rozkręca. Warto więc sprawdzić, co mogliście przeoczyć w grudniu, w wirze podsumowań roku.

Poniżej powinna być reklama. Jeśli jest – super, dzięki! Jeśli jej nie widzisz, to albo post został niedawno opublikowany, albo masz aktywną blokadę reklam. Będziemy bardzo wdzięczni, jeśli wyłączysz dla nas Ad Blocka. Dodaj FollowRAP do wyjątków/białej listy. Nienawidzisz reklam? My też, ale będziemy wdzięczni za wsparcie – postaw nam kawę.

Orient ekspresem – kulisy wyboru

Orient ekspresem to cykl, który w 2022 i 2023 roku ukazywał się spod mojej ręki na łamach portalu rytmy.pl. Jest to comiesięczny przegląd najciekawszych w mojej ocenie płyt z polskiego rapowego podziemia, chciałbym zarekomendować szerszemu gronu słuchaczy. Dlatego jeśli lubicie być krok przed wszystkimi, nie macie czasu śledzić wnikliwie mniejszych rapowych premier, lub po prostu lubicie podziemie, ten cykl jest zdecydowanie dla was. Dziś bierzemy pod lupę grudniowe premiery, a więc wszystkie projekty, które mogły wam umknąć w szale podsumowań końcoworocznych. Lecimy z tym!

P.S. Czytelniku! Jeśli tworzysz rap lub tworzy go ktoś z Twoich znajomych, pisz śmiało na adres mailowy wojak@followrap.com. Chętnie sprawdzę, o ile już tego nie zrobiłem. Być może trafisz do następnego Orient ekspresem?

H x Ez – CD from ZŁOM

Jedna z najdziwniejszych rzeczy jakie słyszałem w minionym roku. Jest tu tak naprawdę wszystko, offbeatowe, kakofoniczne eksperymenty z oldschoolem, klasyczne brzmienia, candy trap (spróbujcie nie parsknąć na refrenie “10 puszek monster”), dnb, a nawet punk rock. Poziom na całym “CD from ZŁOM”, jak można się spodziewać w efekcie jest różny, ale horoba i ewentualny Złodziej momentami pokazują ogromny potencjał (“straciłem aurę”!). Taka zabawa stylami i formami, jest zdecydowanie czymś co warto docenić, szczególnie, że idą za nią dobre efekty. Mało mamy spontaniczności w polskim rapie….

krb – GDZIE SIĘ PODZIAŁ KRB?

Pierwsze wrażenie? Modulacja głosem, jakby gość był jakąś parodią Konesera. Coś jednak sprawiało, że chciałem zgłębiać się w ten album, aż dotarłem do numeru “5H”. Ten benger na bicie Kize wydany przez mainstreamowego rapera, jest gwarantowanym hitem. Oczywiście czuć bardzo mocne inspiracje Okim, ale wciąż ten numer pokazuje, jak duży potencjał drzemie w krb. Warto pamiętać o nim i śledzić jego drogę w kierunku poszukiwania własnego brzmienia, bo coś czuję, że może nas jeszcze nieraz pozytywnie na niej zaskoczyć.

Maka Makson – Rzeczy, których wolałbym nie widzieć

To kolejna historia z cyklu “grown man rapping”, dość klasycznie, z zasadami i o zasadach, z perspektywy doświadczonego człowieka. Objawia się to nie tylko treścią, ale i pewnością przed majkiem. Od Maksona bije pewność siebie, która przyciąga i sprawia, że choć masz wrażenie, że słyszałeś “Rzeczy, których wolałbym nie widzieć” już tysiąc razy, to chcesz posłuchać właśnie takiego rapu poraz tysiącpierwszy. Fani staroszkolnego rapu powinni być zadowoleni.

Młody Żmija/getroundintheseason – GRUDZIEŃ

Na fali popularności Lil Peepa i emo rapu, w Polsce podziały się rzeczy, cóż, dziwne. Nie doczekaliśmy się przedstawiciela, którym moglibyśmy się po latach pochwalić. Wygląda jednak na to, że niespodziewanie się on pojawia i gryzie temat od zupełnie innej strony – w końcu mamy 2025 rok. Młody Żmija, bo o nim mowa swoim pierwszym projektem zaczyna z wysokiego C. “GRUDZIEŃ” jest dopieszczony brzmieniowo (propsy dla producenta) i napisany w sposób, który jasno pokazuje, że mamy do czynienia ze szczerym i autentycznym facetem, a nie zwykłą zabawą formą. Jak urozmaici formę i nieco skonkretyzuje treść, dokładając zostające w głowie linijki, możemy mieć do czynienia z naprawdę dużą rzeczą.

Symptom – BEKS

Narzekałem niekiedy w tym cyklu, że choć kolejne płyty Bartka, wciąż trzymają poziom, są jednocześnie dość do siebie podobne, a że jest to raper bardzo płodny, można mieć zwyczajny przesyt. Nieświadomie postanowił więc, przysłowiowo zamknąć mi mordę. “BEKS” to zdecydowanie najlepszy z jego dotychczasowych projektów. Brudny, mroczny, ciężki. FAV stworzył przestrzeń, by wyciągnąć z twórczości Bartka to, co najlepsze, a ten skrzętnie to wykorzystał, kreśląc obrazy przypominające, że nie powinniśmy bać się potworów, a ludzi. Widząc, że chłopaki biorą się za Beksińskiego, miałem pewne obawy, ale na całe szczęście “dowieźli”. I to na poziomie ścisłej topki minionego roku.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.