Edzio: Pola proszę wróć, zmieniłem się [Rap Rodzi Refleksje #1]

edzio raper
fot. fanpage artysty

Posłuchaj tekstu również jako podcast!

Oj, zmieniłeś. Smutna historia o tym, jak Edzio, świetny freestylowiec, przeobraził się w miałkiego tiktokera oraz poradnik o tym, jak nie zachowują się dorośli ludzie.


Edzio – od WBW po TikToka

Zabierałem się już parę razy za felieton dotyczący tej postaci, ale jakoś nigdy nie potrafiłem dociągnąć go do końca. Podświadomie uznawałem najwyraźniej, że Edzio nie jest na tyle wart mojej uwagi, choć wielokrotnie potrafił ją skutecznie przykuwać.

Na przykład kiedy jako piętnastolatek rozjeżdżał kolejnych rywali na Bitwie o Kemping w 2010 roku, wliczając w to legendarną już walkę finałową, gdzie jak równy z równym zmierzył się z ówczesnym mistrzem WBW – Eskobarem. Albo gdy później dwa razy to WBW wygrał (niektórzy powiedzą nawet, że 3 razy). Aż w końcu zaliczył ten spektakularny zjazd i było mu tak bardzo wstyd z powodu bycia freestylowcem, że aż został tiktokerem, ucieleśniając wszystkie negatywne przywary, które z tym słowem nam się kojarzą.

I ja nie jestem z tych co to TikToka nie rozumieją i odrzucają z miejsca. Niewątpliwie, jest to świetne miejsce do promocji, a nawet i dobra platforma do pokazania czegoś ambitnego czy kreatywnego. Co prawda, żeby odkryć ciekawszą stronę tej aplikacji, musimy przebić się przez zalewy rzeczy żałosnych, nieśmiesznych, szkodliwych, głupich, irytujących, wycelowanych w najmłodszych… Mógłbym tak wymieniać. W każdym razie, znam przykłady osób, które z dobrodziejstw niesamowicie wygórowanych zasięgów, jakie można na TikToku osiągnąć, potrafili skorzystać, nie zniżając się do poziomu tamtejszych przeciętnych twórców.

Alternatywa

Edzio natomiast, z jednego z najbardziej hip-hopowych środowisk jakie znam, środowiska freestylowego, przeskoczył prosto do świata pustej influencerki. Był to oczywiście świetny ruch biznesowy. Drogą każdego z najlepszych polskich freestylowców jest ostatecznie próba odejścia w innym kierunku, najczęściej studyjnym. Jednym się to udało, innym nie. Edziowi niespecjalnie wychodziło w muzyce. Wypuścił jedynie kilka kawałków, które nazwałbym poprawnymi, jak “Floyd Mayweather”. Poza nimi – wybrakowane flow, przyspieszenia na siłę, nieliczne ciekawe linijki opakowane sucharami, banałami i naciąganymi rymami.

Swoją drogą, na owianej złą sławą “Płycie dekady” nagranej przez Edzia wraz z Filipkiem, możemy usłyszeć ciekawe wersy od dzisiejszego bohatera. Z cyklu: “to nie zestarzało się dobrze”.

“Nie chcę być pośród mainstreamowców, niech się trzymają z dala ci chłopcy”

Sukces w bólach (słuchaczy)

TikTok więc był idealnym remedium na brak sukcesu Edzia, połączony z jego ewidentnym pragnieniem. Co prawda, zarzekał się w powyższej zwrotce, że mainstream go nie kręci, ale nie dajcie się zwieść. Dwa wersy później słyszymy, by nie pytać go o obronę pasa, tylko kiedy poleci na ESCE. Jeśli ESKA nie jest mainstreamowa, to ja nie wiem co jest. Swoją drogą, Edzio wspomina, ciągle w tej samej zwrotce, że nie doszukacie się u niego hipokryzji. Wymowne.

Dziś Edzio nie tylko jest pośród mainstreamowców, ale też stanowi świetny przykład jednego z nich. Odkrył, że nastoletnie dziewczynki kręci kiedy ktoś potrafi na poczekaniu wymyślić czasownikowo porymowany tekst o tym, że mama każe mu posprzątać pokój albo że dziewczyny zawsze chodzą parami do toalety. Przykłady autentyczne.

I to należy “docenić”, niespecjalnie wyszło mu w rapie, więc zamiast nagrywać co roku nowy materiał, ciągle się rozwijając i zdobywając coraz większy szacunek w środowisku (pozdro Filip), to odnalazł swoją niszę wśród słuchaczy, głównie słuchaczek, którym wystarczy właśnie kilka rymów na wolno albo pseudorefleksyjny kawałek, w którym podkład wzbudza we mnie większe emocje niż to, co Edzio próbuje mi przekazać w swoich “nocnych rozkminkach”.

No i ustalmy jedno, nie jestem z tych, którzy będą nawoływać by kogoś skreślić i zbesztać. Nie jestem z tych, którzy zakażą wam kogoś słuchać, bo to nie jest prawdziwy rap, czy coś. Jeśli jakaś muzyka znajduje swoich odbiorców, to niech będzie dla nich wciąż tworzona.

Dzielę się jednak moimi odczuciami, które naprawdę zostały nieco przez historię tej postaci potargane. Nie będę krzyczał “to nie jest hip-hop”, bo wiadomo, że nie jest. Postać Edzia przechyliła jednak i u mnie szalę tolerancji i otwartości. Na co dzień jestem w stanie zaakceptować szeroki przekrój stylówek i osobowości na scenie. Ba! Ja się tą rozpiętością nawet jaram! Ta postać jednak przekroczyła granicę, być może dlatego, że wywodzi się ze środowiska tak mi bliskiego, a tak daleko od niego odleciała.

Drogi Edziu, wstyd mi, że byłeś freestylowcem.

Ale ja nie o tym.

Można powiedzieć, że to co zrobiłem do teraz to trailer dopiero, elo.

Wspominałem, że długo odkładałem w czasie napisanie czegoś w tym temacie. Być może wynikało to właśnie z tej otwartości na różne style czy różne odchylenia od “jedynej prawdziwej muzyki”. Także ze zrozumienia, że na różne rzeczy jest zapotrzebowanie i skoro jest, to ktoś w tę niszę wchodzi i ją wypełnia.

Dziś jednak usłyszałem kawałek Edzia – “Motyl na przedramieniu” i coś we mnie pękło.

O czym opowiada ten numer? Edzio rozstał się z dziewczyną i napisał ten numer niemal od razu po tym. Jest to niejako list do ukochanej, swoją drogą również influencerki, która go zostawiła. Na tym etapie wszystko się jeszcze klei. Setki świetnych numerów czy albumów o zerwaniu dostarczyła nam muzyka. Pierwszy przykład z brzegu – “Prawie północ” Guziora. Gdy jednak posłuchamy tego kawałka, ręce mogą nam opaść do ziemi.

Wrażenia

Przede wszystkim, czuję się bardzo niekomfortowo słuchając, co opowiada nam o ich relacji Edzio. Szczerość w rapie cenię sobie niesamowicie, natomiast nawet kiedy przelewa się szczegóły ze swoich własnych przeżyć, trzeba wykazać się sporym wyczuciem by nie przeszarżować. Jeszcze trudniej jest, gdy opowiadamy historię kogoś innego. I tę kwestię Edzio położył po całości.

W kawałku padają stwierdzenia, po których zaczyna się współczuć tej dziewczynie, bo Edzio opowiada tutaj o jej nałogach, problemach w dzieciństwie, wrzuca do klipu ich prywatne zdjęcia, by w końcu wymienić po przecinku ich wszystkie ulubione, intymne momenty. I nie chodzi mi o współczucie przez jej przeżycia, tylko że ktoś wziął to wszystko i po kolei opowiedział ludziom w kawałku. Te wywody skwitowane są skierowanym do niej pytaniem, czy oni w ogóle są razem. Na klipie zaś Edzio szlocha przeglądając filmiki, na których się głównie całują.

To nie jest zresztą pierwszy taki wybryk w karierze Edzia. Miał już na koncie numer po zerwaniu z dziewczyną, który miał bardzo podobne problemy. Tam zresztą też umieścił zdjęcia, które dziś są już zakryte, bo upomniała się o to bohaterka “Listu do M.”.

“Jak ty po pierwszym tak idiotycznym numerze wpadłeś na pomysł, żeby zrobić to jeszcze raz?” – skwitował sytuację inny freestylowiec – Pueblos.

Pola nie wracaj

Nie śledziłem związku Edzia i Poli, choć bardzo chętnie prezentowali go w internecie. Jest on natomiast świetnym przykładem, jak krucha potrafi być relacja zawiązana przez dwójkę influencerów. Słuchając “Motyla na przedramieniu”, odnoszę wrażenie, że tam nic nie działało. Edzio relacjonuje, że w ogóle nie potrafili ze sobą rozmawiać na żaden poważniejszy temat, że ciągle się kłócili. Wspomina o jej wyprowadzce, więc musieli ze sobą zamieszkać. Dość szybko się na to zdecydowali, patrząc na to, że ich związek trwał raptem 2 miesiące. (Jednak nie mieszkali razem, źle zinterpretowałem “wystawiane walizki”).

Pozostaje mi chyba pogratulować tej dziewczynie siły, że była w stanie tak toksyczną najwyraźniej relację przerwać, choć było to pewnie dla niej trudne. Nie wiem jaką rolę miał pełnić ten kawałek Edzia, ale moim zdaniem nie jest ani dobrym pożegnaniem, ani przeprosinami, ani nie daje perspektyw na odbudowanie czegokolwiek. Nie wyobrażam sobie, żeby ta dziewczyna zmieniła zdanie po przesłuchaniu takiego numeru, wrzuconego publicznie do internetu. Mam jedynie nadzieję, że nie wezmą pod uwagę potrzeb swojego fanbase’u. Nastolatki śledzące Edzia poszczałyby się ze wzruszenia po obejrzeniu tak pięknej historii, w której dziewczyna wróciła do swojego romantyka, po tym jak wygłosił jej piękny poemat.

Tylko że to nie jest piękny poemat. To publiczne zaprezentowanie swojej niedojrzałości i odwalenie zwykłej dziecinady. Opowieść o dysfunkcyjnym związku, który nic dziwnego, że tak szybko się skończył. Równocześnie, Edzio krzywdzi tę dziewczynę wyciąganymi szczegółami na temat jej życia.

Oby mu pokazał na High League ten młody chłopak, znany z chujowej muzy, bycia “tym młodym cringe’owym youtuberem” i z kilku nieudanych, toksycznych związków, które praktycznie w całości były prezentowane w sieci. No, naprawdę godny przeciwnik.

“Niech się karzeł bije z dzieckiem, no inteligentne w chuj”

Mateusz Trojnar


Rap Rodzi Refleksje – cykl cotygodniowych felietonów autorstwa Mateusza Trojnara, których założeniem jest przelanie na tekst refleksji, do których prowodyrem jest jakiś konkretny, opublikowany ostatnio utwór.

Sprawdź naszą publicystykę!
Sprawdź inne teksty tego autora!

1 Komentarz

  1. Zasadniczo, posłuchajmy sobie “o co ci chodzi” i okazuje się, że edzio dwunastolatek wykręcił taki numer już trzy razy a nie dwa. I to w zaledwie 2 lata. Jeden z bardziej toksycznych ludzi o jakich prywatnie słyszałam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*