Warto czekać na nowego Don Poldona

W zalewie premier zaplanowanych na ten rok jest jedna pozycja, obok której trudno przejść obojętnie. Don Poldon, znany m.in. ze współpracy z warszawskim kolektywem HEWRA, powrócił na scenę po niemal 2-letniej przerwie, pod pseudonimem Pay Paul (lub PAYPAUL albo PAY PAUL – w zależności na tytuł którego z 3 singli zapowiadających jego nowe dzieło spojrzymy

Don Poldon – nie tylko HEWRA

Nie ma co ukrywać – HEWRA złote czasy ma już za sobą. Po 1500 konflikcie ze składu odchodzi jeden z jego filarów, czyli Gicik Amane (w dawnych czasach znany jako Foster, reprezentujący skład JWP), serwując chłodno przyjęte solo.  

Dzieło Gicika Emejnika ciężko nazwać słabym. Znajdziemy tu wszystko, czego można spodziewać się po albumie sygnowanym jego ksywką. Jest alternatywnie, eklektycznie, ciekawie i intrygująco. Wydawnictwo promuje kilka teledysków, które swoją oprawą graficzną nie odbiegają od wcześniejszych dzieł chłopaków i na spokojnie mogłyby znaleźć się na kanale HEWRA.

Poniżej powinna być reklama. Jeśli jest – super, dzięki! Jeśli jej nie widzisz, to albo post został niedawno opublikowany, albo masz aktywną blokadę reklam. Będziemy bardzo wdzięczni, jeśli wyłączysz dla nas Ad Blocka. Dodaj FollowRAP do wyjątków/białej listy. Nienawidzisz reklam? My też, ale będziemy wdzięczni za wsparcie – postaw nam kawę.

Gdzie więc szukać sedna problemu, który jest źródłem tak, nie ukrywajmy, kiepskiego przyjęcia materiału? W głównej mierze w fakcie, że za tytułem większości numerów nie ujrzymy klasycznego „₪”, którym w ramach działalności w Hewrze podpisywał się Kuba O., producent odpowiedzialny za sukces zespołu (i paru innych artystów, którzy święcą triumfy do dziś, ale o tym innym razem).

Bawimy się muzyką Synu

I tu pojawia się Don Poldon, który bez Kuby O. radzi sobie wcale nie gorzej, niż z nim. Jasne – mamy przecież Belmondo, który po rozstaniu się z około hewrowym towarzystwem zalicza peak kariery i wydaje świetnie przyjęte HAU. Rzecz w tym, że działalność solowa Don Poldona nie wyniknęła, z podsyconego kontrowersją i konfliktem rozstania, jak w przypadku większości osób powiązanych z gatunkiem muzycznym HEWRA/MOBBYN, a była równoległą drogą dla działalności w grupie.

Na przestrzeni ostatnich dobrych kilku lat, Don Poldon pokazał się przede wszystkim jako artysta wszechstronny. Trudno wymienić wszystkie jego kreacje, choć warto wspomnieć przynajmniej o punkowym numerze „Szklane domy”, czy kawałku pt. „Los”, w którym raper pokazuje swój kunszt, rzucając wielokrotne rymy i opierając cały tekst o homofony. W tym ostatnim słychać wyraźnie inspiracje takimi artystami jak Wankej, czego Don Poldon nie ukrywa i o czym mówi głośno w wywiadzie dla radiowej czwórki.

Brnąc dalej, Don Poldon rzuca balansujące na granicy psychodeli i alternatywy „Kolorki:, aby jakiś czas później zaatakować mocno ulicznym, wręcz prawilnym, kawałkiem pt. „Szuflady”. Zresztą, w ulicznej konwencji Poldon nie ma sobie równych – jeśli nie znasz cudownego letniaka pt. „Kontrast”, w którym tematem przewodnim nie jest picie piwa przy zachodzie słońce, a odsiadka w więzieniu, to mało wiesz o życiu.

PAY PAUL – GOOD GUY EP

Jeśli chodzi o różnorodność, nie inaczej jest z zapowiadaną i promowaną aktualnie EPką pt. „GOOD GUY”. Don Poldon (czy może raczej PAYPAUL) udostępnił do tej pory 3 single, utrzymane w całkowicie innym stylu.

followrap buy coffee

Promocyjny maraton otworzył numer pt. „Tamtum Rosa”, w którym słyszymy to, czego po Poldonie każdy mógł się spodziewać. Numer nawinięty w jego flagowym stylu, a wers „Wolę być w piździe jak Tamtum Rosa”, jakby prymitywnie nie brzmiał, jest po prostu przepiękny. Powrót idealny.

Kolejną pozycją z GOOD GUY EP, która została udostępniona słuchaczom, jest kawałek pt. „LIQUID DREAM”, za którego produkcję odpowiedzialny jest wymieniany wcześniej ₪. Do zrecenzowania numeru posłużę się jego opisem na serwisie youtube: „Na koniec wakacji, ale nie koniec lata.”, który mimo że wydaje się nieco enigmatyczny i tajemniczy, idealnie oddaje jego charakterystykę.

Ostatnim z numerów promujących materiał jest „Intercoolers”. W takich momentach aż żałuję, że nie mam prawa jazdy. Do tego numeru aż chce się wcisnąć gaz w dechę.

Warto czekać na Don Poldona

Mimo przespania szansy i niewykorzystania  najlepszego momentu, a co za tym idzie spadku zasięgu, warto mieć Don Poldona na oku. Płyta może nie namiesza i nie otworzy głównemu bohaterowi dzisiejszego tekstu drzwi do mainstreamu, ale czy on chciałby przez te drzwi przejść? To co nas czeka, to na pewno dawka dobrej muzyki. Podsumowując – warto czekać na Don Poldona!

Dla tych, których powyższe słowa nie przekonały, umieszczam poniższy numer. Przesłuchaj te zaledwie 8 wersów, a następnie wpadaj na RapGenius. Albo nie – lepiej wpadnij na wikipedię.

Sławek Erdoj Kowalski

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.