Miasto upadłych aniołów – tam gdzie rodził się gangsta rap [FELIETON]

taśma crime
Crime Scene Do Not Cross Tape with Police Flashing Lights Bokeh on the Dark Background
Crime Scene Do Not Cross Taśma
Crime Scene Do Not Cross Taśma
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, w jakich warunkach wychowywali się protoplaści gangsta rapu? Co takiego działo się na dzielnicach takich ikon tego nurtu, jak Eazy-E lub Dr Dre, że wytworzyli odrębne brzmienie, image oraz lirykę na rapowej scenie? Czemu to właśnie słoneczne miasto, które każdy kojarzy z pięknymi plażami oraz wiecznym uśmiechem, stało się ikoną gangsterskiego przekazu z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych? Chciałbym Wam dziś przybliżyć obraz hrabstwa Los Angeles leżącego w Kalifornii. To właśnie z tego miasta pochodzą hymny nienawiści takich raperów, jak Ice-T lub NWA.

Garść statystyk

Miasto Aniołów pod koniec XX wieku było jednym z najbardziej niebezpiecznych miast w Stanach Zjednoczonych. Liczba zabójstw sięgnęła zenitu w 1980 roku, następnie zmalała, a potem na początku lat dziewięćdziesiątych znów wystrzeliła w górę. Nigdy dotąd nie odnotowano aż tylu morderstw, co w 1992 roku. Sytuacja wyglądała jeszcze gorzej wśród czarnych, ginęło ich mniej więcej 6 razy więcej niż białych. W latach 1990-1993, czyli w wyjątkowo brutalnym okresie, w hrabstwie Los Angeles, zamordowano ponad sześć tysięcy osób. Jeszcze większe wrażenie robi liczba okaleczeń i postrzeleń. Na każdą śmiertelną ofiarę strzelaniny w Los Angeles przypadało czterech-pięciu rannych.

Tabela ilości morderstw w Los Angeles

Pod warstwą najpoważniejszych nierozwiązanych i ściganych spraw ukrył się cały ocean pomniejszych przestępstw, których często nawet nie zgłoszono na policję. Bito i kopano ludzi, strzelano do samochodów, plądrowano mieszkania. Pod byle pretekstem sięgano po noże sprężynowe lub kije basebolowe. Do domów wrzucano koktajle Mołotowa, co było zarówno bardzo proste, jak i skuteczne. Pod koniec ostatniej dekady poprzedniego wieku śledczy straży pożarnej w Los Angeles odnotowali setki podpaleń rocznie. Tylko w nielicznych przypadkach znajdowano sprawców.

Członkowie gangów zamieszkiwali każdy metr kwadratowy Miasta Aniołów.  Posiada ono przydomek “Stolicy Gangów USA”. W roku 1992 Crips liczyli około trzydziestu pięciu tysięcy członków w całej Kalifornii. Bloods, ich największy rywal, posiadali w swoich szeregach, w tym czasie, około dwudziestu pięciu tysięcy ludzi. Obydwa gangi zarabiały miliony dolarów na sprzedaży cracku. Szacuje się, że w całych Stanach na przełomie XX i XXI wieku było około miliona członków gangów.

Szczery przekaz

W takim środowisku dorastały przyszłe gwiazdy gangsta rapu. Musiało mieć to wpływ na ich teksty oraz na postrzeganie świata. Zresztą, każdy z nich zetknął się z przestępczym życiem:

Ice Cube, który wychował się na South Central, w wieku dwunastu lat (1981 rok) stracił siostrę przyrodnią, która została zamordowana.

Ice-T po tym jak stracił swoich rodziców, musiał przenieść się z New Jersey do ciotki, która mieszkała w Los Angeles. Tam w wieku 17 lat wynajął mieszkanie, aby mieć gdzie mieszkać z przyszła matką swojego pierwszego dziecka. Aby utrzymać rodzinę, sprzedawał marihuanę oraz kradł radia w samochodach. Później wraz z kolegami przerzucił się na kradzież biżuterii z lokalnych sklepów jubilerskich.

Eazy-E wychowywał się na Compton. W wieku dwudziestu dwóch lat podobno był w stanie zarobić rocznie dwieście pięćdziesiąt tysięcy dolarów ze sprzedaży narkotyków. Po śmierci swojego kuzyna, który razem z nim brał udział w narkobiznesie, postanowił porzucić uliczne życie.

B-Real pochodzi z South Gate. Należał do gangu Bloods. W wieku 17 lat został postrzelony podczas porachunku gangów. Nabój przebił mu płuco.

Mc Eiht to kolejny reprezentant Compton. Po tym, jak jego rodzice się rozwiedli, od najmłodszych lat musiał sprzedawać crack na ulicy, aby pomóc mamie. Jak sam przyznaje, nigdy nie był jednak w tym dobry. Rodzica ledwo wiązała koniec z końcem. Pewnego dnia, po wypaleniu dużej ilości marihuany, zaczął rapować z przyjaciółmi. Tak dostrzegł swój talent do sklejania rymów…

Dziś gdzie indziej króluje przemoc

Dziś ilość morderstw w Los Angeles jest wielokrotnie mniejsza, niż w opisanych przeze mnie czasach. Na scenie króluje drill, który jest dzisiejszym brzmieniem ulicznego życia, wprost z innego niebezpiecznego miasta. Chicago obecnie zmaga się z wielkim problemem przestępczości. Jak widać, wciąż tam, gdzie kule latają często, uliczni poeci zachwycają świat gangsterskim przekazem z terenu wojny.

Ilość morderstwo w latach 1985 – 2017 w Nowym Jorku, Los Angeles oraz Chicago

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*