Zajrzyjcie w “BIO”, czyli Zeamsone promujący nowy album

Fragment z klipu akcji #Hot16Challenge2

2 miesiące temu światło dzienne ujrzał singiel “Palm Angels” autorstwa Zeamsone, który najprawdopodobniej zwiastuje jego najnowszy (a zarazem czwarty w karierze) album. Na co warto zwrócić uwagę, to na fakt, że wyżej wymieniony utwór został wyprodukowany w 100% samodzielnie przez samego artystę (jeśli chodzi o część muzyczną). Teraz gdy już oswoiliśmy się z myślą o powrocie młodego rapera, przyszła pora na kolejną nowość z jego rękawa — i tym o to sposobem otrzymaliśmy mocny i bezkompromisowy numer o nazwie “BIO”.

Zeamsone i zmieniający się odbiór

Zeamsone to ciekawa postać w polskim rapie i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. W głównej mierze kojarzymy go jako typowego “Soundcloudowego” trapera, który lata swoje świetności miał tak naprawdę przy wejściu na mainstreamową scenę w 2017 roku. Wówczas wydając masowo muzykę, która ostatecznie złożyła się na powstanie pierwszego legalnego albumu (“777”). Z kolei już w 2019 roku dostaliśmy kolejną płytę, czyli “Hundrend Bands”, którą otwierał numer z jakże kontrowersyjnym i zarazem odważnym tytułem, jakim z pewnością było intro “Jebać Grę”.

Już wtedy widać było, jaką drogą ma zamiar podążać ten chłopak. Inspiracja Stanami, melodyjność powiązana z niegłupią nawijką, a nawet głupia decyzja, w której raper postanowił ograniczyć się do zaproszenia trendsetterowych gości (Young Igi, Tymek, Gedz). Mam jednak wrażenie, że jego osoba zaczęła być inaczej postrzegana przy trzecim projekcie tzn. “734 GUITARS”. Skończyło się sypanie propsami ze wszystkich stron i wszelkiego rodzaju zachwyty, a pozostała skumulowana już grupa konkretnych odbiorców, fanów, którzy zostali z myślą na dobre i na złe.

New one

Dzisiaj? Widzę chłopaka, który jest dużo dojrzalszy niż w tamtym okresie, tak samo zresztą jak jego muzyka. Gołym okiem widać, że chce się nieustannie rozwijać i nie zostawać tylko przy jednym image’u, co w pewnym momencie kariery mocno mu zarzucano. Zarówno “Palm Angels”, jak i “BIO” to spoko numery, które jednym przypadną do gustu bardziej, a innym mniej. Prosta piłka. Tylko mam wrażenie, że Zeamsone coraz więcej serducha wkłada w najnowsze rzeczy i całkiem mocno pracuje nad warstwą techniczną, a nie tylko i wyłącznie bazuje na fajnym flow. Co więcej, nie jest to przestraszony chłopczyk, który gryzie się w język, a otwarcie przedstawia to co myśli. I za to props.

Jeśli ostatni album był dla Was zawodem albo zwyczajnie przejadła Wam się dotychczasowa stylówka rapera, to z pewnością Zeamsone będzie chciał przerwać nudę i pokazać się z nowej strony.

Oni tylko oceniają i mają do tego prawo, ale zawsze jest szansa, że Ciebie wcale nie kumają,
734 GUITARS to był tylko przecinek, auto z drugiej ręki, ale wpierdalam się nim na salon

– Zeamsone w “BIO”

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*