Krajobraz przed RapNokautem, czyli polskie podejścia do battle-rapu

battle-rap rap nokaut bije inne ligi

Czym jest battle-rap? Dlaczego tak długo Polacy wzbraniali się przed tą formą rapu bitewnego? Czy ktoś przed RapNokautem próbował przynieść to na naszą scenę? Czym były Burza Mózgów czy Rap Battle League? Tak wiele pytań, a odpowiedzi… zawarte są poniżej!

Czym jest battle-rap?

Tę formę pojedynków często przedstawia się jako następną formę freestylu – ewolucję. Wolę jednak stawiać te dwie formuły obok siebie. Każda wymaga sporo pracy do osiągnięcia mistrzostwa, każda rządzi się swoimi odrębnymi prawami i każda oferuje obserwatorom odmienne doznania.

Podczas gdy freestyle jest w Polsce powszechnie kojarzony i nawet jeśli ktoś nie zagłębia się w to środowisko, z dużym prawdopodobieństwem obejrzał kiedyś np. walkę Filipka i Bapki, albo kojarzy, że to stamtąd wywodzą się Bober, Białas czy Quebonafide. Bitwy freestylowe śledzą dziesiątki, a nawet i setki tysięcy ludzi, a najpopularniejsze starcia przebijają magiczną barierę miliona wyświetleń.

Ale tak dla formalności – freestyle opiera się na rapowaniu pod bit (lub “a capella” – w wyjątkowych przypadkach, np. podczas niektórych dogrywek) bez wcześniejszego przygotowania tekstu. Naprzeciw siebie staje dwóch MC i ich zadaniem jest udowodnić wyższość nad rywalem, poprzez wychwalanie siebie i dyskredytowanie rywala. Ocenia się całość prezentacji. Na które zwraca się największą uwagę to: flow, charyzma, delivery, siła i wymyślność punchy, odwołania do wylosowanego tematu, płynność w nawijce.

Wokół freestyle’u wytworzyło się całe odgałęzienie środowiska hip-hopowego. Organizowane są liczne eventy – te, o których jest głośno w całej Polsce i lokalne ustawki skupiające często grupki znajomych.

Legendarny final drugiej edycji Wielkiej Bitwy Warszawskiej – najbardziej prestiżowej organizacji w Polsce.

Czy battle-rap to inny freestyle?

Nie, absolutnie. Jak już wspomniałem, jest to raczej alternatywna forma. Na tego typu bitwach uczestnicy poznają swoich rywali na długo przed starciem. Przywodzi to trochę na myśl kontraktowanie walk bokserskich na długo przed samą galą. I tak jak bokserzy mają wtedy czas na przygotowanie się pod przeciwnika, tak samo battle-raperzy mogą poświęcić nawet miesiące na research przed ostatecznym starciem.

Ale wyszukiwanie brudów i obdzwanianie byłych dziewczyn rywala to nie jedyne na co poświęca się ten czas przed pojedynkiem. Ku oburzeniu wielu, przygotowuje się wtedy tekst, który później przedstawi się przed publicznością. Jest to oczywiście coś, co we freestyle’u spotkałoby się ze sporym oburzeniem (słusznie). Jednak w battle-rapie jest to podstawa. Długi czas na przygotowanie pozwala prześwietlić karierę przeciwnika pod kątem ewentualnych nawiązań i w pełni dopracować tekst swoich wejść.

Czego możemy się spodziewać w trakcie bitew?

Bitewny rap przedstawić możesz na wiele różnych sposobów. Sztuką jest zarówno wyspecjalizowanie się w jednym stylu, ale również zachowanie wszechstronności i różnorodności. Możesz wjechać zarówno agresywnie, jak Dizaster (battler z Kanady), który sprawia nieraz wrażenie jakby chciał odgryźć swojemu przeciwnikowi pół twarzy albo co chwilę zaskakiwać nowymi konceptami, rozkładanymi na części pierwsze jak, w przypadku wielu wejść Oxxxymirona – zawodnika z Rosji, którego bitwy zostały odtworzone najwięcej razy ze wszystkich na świecie.

Zderzenie i mieszankę styli tych dwóch niezaprzeczalnych legend światowego battle-rapu mogliśmy obejrzeć w 2017 roku, podczas specjalnego wydarzenia “King Of The Dot’s World Domination 7”. Efekt tego starcia to jedno z najgłośniejszych starć w historii dyscypliny.

Przy okazji, chciałbym polecić kanał na YouTube “Massive Word Play – Battle Rap PL”, gdzie możecie znaleźć niektóre z ważniejszych bitew z Rosji i Ameryki z polskimi napisami. Jest to idealny sposób na wprowadzenie się w battle-rap, szczególnie, że autor kanału oprócz tłumaczenia wejść stara się też wyjaśniać nawiązania, które mogłyby nie być oczywiste dla laika.

Polskie podejścia do battle-rapu

Korzeni battle-rapu w Stanach szukać można nawet w latach 80′, a więc u samych podstaw hip-hopu. W Rosji, Kanadzie, USA, UK czy też we Francji (gdzie największe triumfy w lidze “Rap Contendersświęcił WOJTEK, zawodnik polskiego pochodzenia) i w Niemczech battle-rap rozwinął się już dawno, a o ligach takich jak rosyjski Versus czy północnoamerykański King Of The Dot lub Ultimate Rap League trudno mówić jako o niszowych projektach. Mam wrażenie, że ta moda niejako ominęła nasz kraj szerokim łukiem, a Polacy znaczenie bardziej upodobali sobie freestyle. Nieustannie natrafiam na komentarze od polskich fanów rapu, którzy krytykują taką formę, zestawiając ją z freestylem. Nigdy (a przynajmniej nigdy przed RapNokautem) nie mieliśmy organizacji i eventów battle-rapowych z prawdziwego zdarzenia. Nie można jednak powiedzieć, że w ogóle nie próbowaliśmy!

Burza mózgów

Chyba najstarszą próbą przeniesienia battle-rapu na polskie realia (a przynajmniej najstarszą, do której udało mi się dotrzeć) była “Burza Mózgów”. Zaangażowani w ten projekt byli głównie zawodnicy kojarzeni na co dzień ze środowiskiem freestylowym, jak Trzy Sześć, Albi, Solar czy Nekk oraz serwis Popkiller, na którego kanale znaleźć możemy zapisy niektórych bitew.

Odbyły się 3 edycje (licząc od zerowej). Wszystkie w okolicach roku 2010. Czuć było oczywiście spontaniczność i amatorkę. W końcu był to zajawkowy projekt freestylowców, którzy najwyraźniej chcieli sprawdzić się w trochę innej formie. I wyszło całkiem dobrze. Najlepiej odnalazł się w battle-rapie Trzy Sześć. W zerowej edycji rozniósł Solara, który niestety zapomniał większości swoich przygotowanych punchline’ów. W drugiej (trzeciej) stoczył na wysokim poziomie bardzo wyrównany pojedynek z Nekkiem.

Prawdopodobnie także w ramach “Burzy Mózgów” miało odbyć się starcie Trzy Sześć – Tomb. Ostatecznie jednak tylko ten pierwszy zaprezentował swoje wersy. “Najlepsza była walka, która się de facto nie odbyła (…), słyszeliśmy tylko wejścia od Trzy Sześcia i było naprawdę konkretnie” – Mateusz Natali.

Finalnie, coś nie zagrało i projekt “Burza Mózgów” nie był już kontynuowany.

Wielokrotnie, w kontekście co lepszych freestyle’owych punchline’ów, pojawiają się zarzuty o to, że zostały one wymyślone i napisane wcześniej. A co dzieje się, gdy dwóch rywali rzeczywiście przygotuje się do walki wcześniej i przemyśli dokładnie w domu wszystkie ciosy?

Mateusz Natali z Popkiller.pl na temat battle-rapu i “Burzy Mózgów”

Rap Battle League

Przed startem Rap Battle League, jej twórca, Theodor, porozmawiał na temat battle-rapu z Solarem, Tombem, Muflonem i Mateuszem Natali. W trzyczęściowym wywiadzie jego rozmówcy wytłumaczyli czym jest ta odmiana rapu bitewnego, co odróżnia ją od freestyle’u i czy jest w tym potencjał na przebicie się na rynku polskim. Wszyscy podeszli do tego projektu z entuzjazmem. Te krótkie filmiki zapowiadać miały start RBL, czyli – o ile się nie mylę – poboczny projekt WLW (Warszawskiej Ligi Wolnostylowej), nastawiony właśnie na battle-rap.

Pierwsze spotkanie w ramach tej ligi odbyć się miało 9 października 2014 roku. Wygląda na to, że nie wszystko poszło zgodnie z planem. Jak dowiadujemy się od Theodora, według planu obejrzeć mieliśmy tego wieczoru cztery bitwy. Skończyło się na jednym starciu, pomiędzy Jędrzejem i Murzynem.

“Mam nadzieję, że zrobi się to piękną tradycją i będzie nas tu coraz więcej i [będą] coraz grubsze bitwy”.

To słowa wypowiedziane przed starciem Jędrzej-Murzyn przez prowadzącego bitwę Theodora

Niestety, słowa Artura nie do końca się sprawdziły. Rap Battle League nigdy nie wyszło poza rok 2014, w którym – oprócz pierwszej – odbyły się jeszcze 4 odsłony. W starciach mogliśmy obejrzeć między innymi Pejtera, Skajsa czy Toczka. Dużym problemem ligi było notoryczne nie stawianie się zawodników na swoje bitwy. Z tego powodu, nie doszło np. do zapowiadanego pojedynku Filipek vs Sosen. Mistrz WBW z 2010 roku nie pojawił się w klubie Harenda.

Czas na akcję (?)

Przeszukując internet natrafiłem też na drobną wzmiankę o “Czas na akcję”. Miał to być event prowadzony przez Oxona, utrzymany właśnie w rap-battlowej konwencji. Udało mi się dotrzeć do profilu na myspace.com o takiej nazwie, z którym powiązany jest też profil o nazwie “Oxon”. Jeszcze kilka miesięcy temu zamieszczone były tam dwa nagrania z bitew, których nie dało się odtworzyć. Teraz już wygasły i nie ma po nich śladu.

Najciekawsze jest jednak, że po skontaktowaniu się z samym Oxonem uzyskałem informację, że… nie ma on pojęcia czym jest “Czas na akcję”!

Jest to naprawdę ciekawa dla mnie sprawa. Mimo zagłębienia się w temat, nie udało mi się odszukać żadnych dokładniejszych informacji. Albo autor komentarza, na który wówczas trafiłem, uległ jakiemuś rodzajowi fałszywego wspomnienia albo Oxona zawiodła pamięć albo to wszystko jeden wielki przypadek.

W każdym razie jest jakaś szansa, że tego typu wydarzenie się kiedyś odbyło.

Battle-rap na WBW

Zazwyczaj, skrupulatnie przygotowane wejścia nie są czymś pożądanym przez publikę, sędziów i samych zawodników bitew freestyle’owych. Zdarzało się jednak, że i organizatorzy specjalnych eventów związanych z Wielką Bitwą Warszawską sięgali po taką formę pojedynków.

Nie były to przypadki częste, ale brały w nich udział znane ksywki. W formule battle-rapu zmierzyli się Babinci, Filipek i Bober podczas 3 odsłony bitwy Trzej Królowie Mikrofonu.

Aż wreszcie… RapNokaut!

W końcu, w 2019 roku na białym koniu wjechał książę Wini, ciągnąc za sobą rozeznanie w zagranicznej scenie battle-rapu i plan na przeniesienie tego do Polski. Jego Stoprocent było pierwszym sponsorem niemieckiego Rap Am Mittwoch, dzięki czemu ta liga w ogóle powstała. Podczas wyjazdu na 5 urodziny tej organizacji udało mu się nawet spotkać i porozmawiać z Dizasterem!

25 maja 2019 roku odbyła się pierwsza impreza w ramach RapNokaut. Wini wyłożył niemałe pieniądze. Filipek i Bajorson rywalizowali o 8 tysięcy, a VNM i W.E.N.A. o 20 tysięcy złotych. Pojedynki nie stały na najwyższym poziomie, ale najważniejsze, że nie przeszły bez śladu i środowisko zainteresowało się tą formą. Późniejsze edycje również cieszyły się zainteresowaniem. Choć wciąż nie są to liczby na poziomie lig zagranicznych, to o Oxon vs Frosti czy o Will Spliff vs Koro było dość głośno.

Jak na razie odbyły się już trzy edycje i eliminacje do czwartej, która została przesunięta z oczywistych powodów. Pandemia i wprowadzane obostrzenia uniemożliwiają organizowanie eventów, ale jestem pewien, że RapNokaut nie powiedział ostatniego słowa i jest to wciąż otwarty projekt, który w przyszłości nadal będzie się rozwijał.

Nareszcie mamy w Polsce porządną ligę battle-rapu!

Mateusz Trojnar

[Na moment przed publikacją artykułu trafiłem na ligę N. A. R. A. – NormalneAkcjeRapowaneAcapella, która niedawno wystartowała. Na ich kanale możecie znaleźć już 2 bitwy z pierwszej edycji. Jak widać, RapNokaut wywarł już pewien wpływ na środowisko, oby jak najwięcej takich inicjatyw!]


Sprawdź nasze rozmowy z Oxonem i Toczkiem po trzeciej edycji RapNokaut:

Sprawdź też inne nasze teksty publicystyczne!
Sprawdź inne teksty tego autora!

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*