Travis Scott to nie tylko muzyczny fenomen, ale też marketingowy geniusz

travis scott mcdonald s e

It’s lit!

Nikogo nie trzeba przekonywać o talencie muzycznym, jaki nosi w sobie amerykański raper Travis Scott. Jego album “Astroworld” zagwarantował mu pewną pozycję na scenie w Stanach (oraz tej międzynarodowej), a także otworzył drogę do ogromnej popularności. Skutek? Wiele współpracy biznesowych, o których dzisiaj sobie trochę powiemy.

Rekin show-biznesu

Nike, McDonald’s, Sony — to jedne z wielu firm, które zaoferowały raperowi kolaboracje. Postaram Wam się wymienić najważniejsze z nich i krótko opisać wkład La Flame’a.

Nike, czyli łyżwa ala Travis Scott

Na pierwszy rzut ląduje dobrze wszystkim znany brand odzieżowy. Współpraca rapera z Nike trwa już jakiś czas. Gdy przysłowiowe pół populacji nosi buty z łyżwą na nodze, Travis ma swoją własną kolekcję z odwróconym w przeciwnym kierunku logiem firmy.

Gastroworld

Faza na dobrą szamę? Jak współpracujesz z największą siecią fast food’ów na świecie to nic nie jest Ci straszne.

Sytuacja jest o tyle interesująca, że jest to pierwsze nazwisko celebryty w menu McDonald’s od czasów Michaela Jordana. Na taki deal czekano od… 1992 roku!

Gamingowa zajawka

Ponad 3 lata temu wyszła gra “Fortnite“, która zdmuchnęła gamingowe środowisko w pył. Dominowała ona na takich platformach jak np. Twitch non-stop. Dalej jest grywalna i nie spada poza pewne miejsce w rankingu popularności, co jest związane z dużym popytem na battle royale w e-sporcie. Travis wykorzystał okazję i wkręcił się w wirtualny świat.

Własny dokument

W 2019 roku premierę miał dokumentalny film o artyście pt. Travis Scott: Look Mom I Can Fly. Ekranizację możecie zobaczyć nawet teraz na platformie Netflix. Mnie osobiście przypadła ona bardzo do gustu i mogę całkiem szczerze polecić. Zwłaszcza teraz, gdy siedzimy w domach, jest do tego fajna okazja.

Nowa konsola, nowa współpraca

Nowa konsola PlayStation 5? Ktoś z zarządu Sony: “Dzwońcie po Travisa!”. Po przygodzie z Fortnitem Cactus Jack nie odchodzi od tematu gier. Tym razem padło na Sony, które zapowiedziało projekt z nim związany w ramach premiery ich najnowszego produktu.

Highest in the room. Czy da się wyżej?

Travis postawił sobie poprzeczkę w branży muzycznej dość wysoko, ale nie ogranicza się on tylko do działań na jednej płaszczyźnie. W Polsce często dyskutuje się o tym czy wypada promować “to i to, będąc tym i tym”, ale sami przyznajcie, że żadna z wymienionych wyżej współpracy nie zniechęca do jego osoby. Ba! Mnie nawet przekonuje jeszcze bardziej. Lubię fajne kicksy, granie na konsoli czy zjeść sobie od czasu do czasu jakiegoś fast food’a. Travis, mimo rzeszy fanów, prywatnie jest pewnie zwykłym gościem. Na pewno lubi to samo co wszyscy. Wątpię, żeby siedział w tym tylko dla pieniędzy. Jednak skoro można robić coś fajnego i przy tym zarabiać pewnie niemałe siano, to co w tym złego? Come on.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*