Czarny charakter – Hermes ”Czarna kawa ” [Recenzja]

Hermes - Czarna kawa (okładka)

Łódź w przeszłości wydała na świat wielu wspaniałych raperów na czele z O.S.T.R-em, Zeusem, Dwoma Sławami i Spinache’em. Aktualnie jednak, jak samo miasto, tamtejsza scena pogrążyła się w stagnacji. Od paru dobrych lat nie słyszałem o żadnym nowym raperze z Łodzi, który choćby próbował podbić polski mainstream. Aż nie polecono mi w ostatnich dniach Hermesa. I muszę przyznać, że ten człowiek jest zdecydowanie czarnym charakterem swojego miasta. W pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Hermes wybija się na tle szarości, która ogarnęła zarówno jego rodzimą metropolię, jej mieszkańców, jak i lokalne rapowe podwórko. Jest elementem niepasującym, a jednocześnie jednak zachowującym łódzką tożsamość, o której jeszcze będzie mowa. W wyniku takiego połączenia sprzeczności powstał album ”Czarna kawa”, który mam przyjemność dla Was zrecenzować.

Jest to drugi krążek w karierze artysty pochodzącego z łódzkich Bałut. Jego pierwsze dzieło pt. ”Kometa” powstało wraz z producentem SkyZ w 2018 roku. W wyniku pozytywnego przyjęcia tego projektu został on zauważony przez SBM Label. W konsekwencji uczestniczył on w akcji SB Starter w 2019 roku. To tam właśnie wypuszczono pierwsze numery składające się na nowy album Hermesa. Teraz łodzianin, uskrzydlony niczym jego olimpijski odpowiednik tymi drobnymi sukcesami, rusza po swoje wraz z ”Czarną kawą”. Zapraszam was do lektury recenzji tego krążka!

Hermes - Czarna kawa (okładka)

Poranna ”Czarna kawa ”

”Czarna kawa” miała swoją premierę 6 listopada 2020 roku. Zawiera ona 10 utworów różnorodnych zarówno pod względem treści, jak i brzmienia, z których da się wyczuć ogólny smak całości. Jest on oczywiście gorzki.

Hermes nie zabiera nas do ekskluzywnej kawiarni na słodką latte ze śmietanką, przy której będzie nam opowiadać głupotki. On porywa nas w sam środek placu budowy, gdzie pracownikom o 5 rano podaje się raczej gorzką, mocną kawę na pobudzenie. Szkoda tylko, że ta czarna kawa dawno straciła swoją moc, a budynek o nazwie ”zmiana” ciągle nie powstał. Hermes codziennie ten obrazek miasta Łódź musiał oglądać. Teraz opisuje nam wszystkie przeżycia związane ze stagnacją swojej metropolii i swojego otoczenia oraz próbę wyrwania się z tej atmosfery.

I robi to w agresywny, szczery, bezpośredni, ale przede wszystkim przemyślany sposób – jego wersy nie są zlepkiem pustych naboi początkujących braggowych raperków z marudzącymi i płaczącymi za czymś linijkami trapowych gwiazdeczek. Oczywiście, zdarzają się słabsze momenty, ale o nich na sam koniec. Tutaj objawia się…

Łódzki charakter

Hermes na ”Czarnej Kawie” w kilku numerach nawiązuje do swojego miasta. Zresztą pierwszy wers tego krążka to follow-up do legendarnego już numeru ”Tabasco” O.S.T.R-a. Utwory, w których mowa o Łodzi to: dwie pierwsze strofy ”Concorde” (to ono właśnie zaczyna album), ”Gotham” oraz ”Łódzki charakter”.

Uczestnik akcji SB Starter z 2019 roku połączył swoje ostre jak akcje na łódzkich osiedlach flow z mocnymi, dosadnymi obserwacjami, w których rozlicza całe szemrane towarzystwo chowające się w bramach i ciemnych zaułkach niczym Batman przestępców z Gotham City (nawiązując do metafory metropolii z uniwersum D.C, jakiej użył Hermes w kontekście Łodzi). Jak to ujął Marcin Flint – ”prezentuje się jak łódzki Taco Hemingway”. I ciężko się z tym nie zgodzić. Właśnie ten przymiotnik ”łódzki” jest tutaj kluczowy. To nie jest Warszawa, która pachnie jak szlugi i kalafiory, tylko Łódź gdzie:

”Rzadko słychać śmiech, a częściej w płucach trzask/Bo kiedy bierzesz wdech, dławi Cię dym i gaz/Na twarzach widać gniew i całe mnóstwo skaz/Tu co Cię nie zabije, to trochę dziwne/#ŁÓDŹKURWA”

Hermes – ”Concorde”

Hermes na tym albumie również kipi z gniewu. Ten gniew posiada tutaj inną rolę. Jest to gniew twórczy. Gniew, który ma prowadzić do zmian (mam skojarzenia z Zeusem, jeśli chodzi o podejście do tematu). To uczucie ma pobudzić innych, a nie tłamsić. Hermes jest samoświadomy, co można zauważyć także na innych kawałkach z ”Czarnej Kawy”. Nie ma tu zasłony w postaci ironii i parodii, jak to było w przypadku ”Trójkąta Warszawskiego”. Jest prosto i dostanie. Jak to w Łodzi.

”To nie jest znieczulica, to jest przyzwyczajenie/Tu jesteś pedał, jak nie patrzysz – nie musisz być gejem/Kup se kastet, lub szybko biegaj, bo cię mogą dla beki zabić/Wraca sobie studentka nocą i mieszka tam, gdzie się dziś zebrali”

Hermes – ,,Łódzki Charakter”

Wylewam z siebie czarną kawę

Hermes oczywiście nie ogranicza się na swojej płycie jedynie do przedstawienia obrazu Łodzi. Wtedy płyta pewnie by nam się szybko znudziła. Dostarcza ona nam także ogólnych opinii, jak i otwiera się przed nami równie bezpośrednio, co opisuje nam swoje miasto (o czym świadczy akapit powyżej). Ten drugi aspekt uwypukla już nam wspomnianą przeze mnie samoświadomość. Po kolei.

Gorzko, gorzko…

Charakter ogólnych opinii, jakie Hermes stara nam się przedstawić na swoim krążku, perfekcyjnie obrazuje follow-up do utworu ”Czarna kawa czeka” Taco Hemingway’a właśnie:

”Czarna kawa czeka/Ludzie męczą, dlatego przed nimi uciekam/ŁDZ wygląda, jakby szatan wygrał przetarg/Tu psy nie gryzą mocno, za to każdy głośno szczeka”

Hermes – ”Gotham”

Hermes na tej płycie wykłada nam jasno na tacy, jak to jest u niego, jeśli chodzi o relacje z ludźmi. Dokładniej – dlaczego osoby, które spotykał w swoim życiu, zmusiły go do takiej, a nie innej postawy wobec ogółu. Odpowiedź: trafiał na takich, którzy potrafią jedynie gorzko się wypowiadać na wiele aspektów. U których pozytywne uczucia i oryginalność to coś, co dawno się ulotniło. Hermes poprzez swoje doświadczenia maluje nam obraz społeczeństwa zgorzkniałego, schematycznego, które nie potrafi samodzielnie myśleć, kryjącego się za maskami. Idealnie o tym nawija w tytułowym utworze, gdzie obrazuje poszczególne typowe zachowania ludzi, których nie może znieść. Musi w konsekwencji sięgnąć po czarną kawę, aby nadal mieć siłę żyć na tym świecie.

”Usłyszałem kiedyś w pracy rozmowę magazynierów/Jeden bardzo pewnym głosem tłumaczył drugiemu/Że ten cały Trump bije żonę./ Jak doszedł do tej prawdy?/”Ona nosi okulary, by siniaki zakryć”.

Hermes – ”Czarna Kawa”

O maskach i innych schematycznych postawach Hermes jeszcze lepiej nawija w najlepszym utworze z tego krążka, którym jest ”Fit”. Ogólnie jest to jeden z najbardziej oryginalnych utworów pod względem liryki w tej tematyce, jakie słyszałem w polskim rapie. Raper z Łodzi pięknie posługuje się kulinarnymi metaforami zarówno do cech ludzkich, jak i do zachowań danych osób wobec siebie. Obnaża tym samym ludzką obłudę, która jest tutaj jak obusieczny miecz.

”Wgryzasz się w burgera, sos ci spływa po brodzie teraz/Nie nagrywać na relację tego lepiej/Ale potem jak skończysz, to sobie to powycierasz/ Głęboką troską o zwierzęta i planetę”

Hermes – ”Fit”

Masz tu moją czarną kawę

Czas przejść do tego, co tyczy się bezpośrednio Hermesa. Jest to oczywiście jego własna czarna kawa, którą sam parzył przez tyle lat i która zdążyła zarówno wlać w niego i gorzkość i energię do pokonania tego smaku. I dystans do siebie.

Utwór ”Hart” to połączenie agresji Piotra Cartmana ze szczerością Bedoesa. Oczywiście w tym wszystkim najważniejszy jest Hermes i jego łódzki charakter i łódzkie doświadczenia. Z tej mieszanki powstał utwór, który wywołuje ciary na poziomie Bonsona z ”Króla Złotego” i Miszela z jego najnowszego kawałka ”Requiem”. Motywuje on do wstania z bałuckiej ławki i pokazuje, że można przetrwać najgorsze. Hermes stworzył utwór dedykowany wszystkim, którzy nie boją się wolności i samodzielności. Oraz pokazał, że jest świadomy swojego ducha i swoich możliwości.

”Zarabiałem tysiąc dwieście/ W tym ogromnym mieście/Kawalerka za osiemset złotych/I czułem się jak nigdy wcześniej/Na swoim nareszcie/Ja miałem kłopoty ze łbem”.

Hermes – ”Hart”

W wielu momentach płyty Hermes obnaża się ze swoich lęków jak np. w ”Paracetamolu” czy ”Bombach”. Jednak mnie bardziej ujęło to, jak się przedstawił na kawałku ”Głupi”. Tam odwrócił proporcje. Postanowił on swoje gorzkie doświadczenia wyśmiać i pokonać, a także oswoić za pomocą śmiechu właśnie. Jest to dość częsty zabieg w różnych formach artystycznych. Na ”Czarnej kawie” takie działanie ze strony Hermesa sprawiło, że słuchacz nie wpadł w monotonie powagi. Ta powaga dominuje na drugim krążku reprezentanta miasta Łódź.

”Kodu do własnej klatki nie znam i nie pamiętam/Bo wpisuję go na słuch i rozpoznaję po dźwiękach/Średnio raz w tygodniu zapominam, jak to leci/I szukam na domofonie fis po raz dwudziesty trzeci”

Hermes – ”Głupi”

Samoświadomość muzyczna

Nie tylko w kontekście treści ”Czarnej Kawy” Hermes jest samoświadomy. Na tej płycie wychodzi aspekt ukończenia przez łódzkiego rapera szkoły muzycznej. Hermes bez przeszkód przechodzi od krzyku i agresywnej, skillowej nawijki do równie charyzmatycznego, ale i emocjonalnego podśpiewywania. Pod względem flow poziom wykonania krążka jest bardzo dobry, a były uczestnik SB Starter dobrał sobie wymagające beaty.

Na ”Czarnej kawie” mamy do czynienia z grime’em, inspiracją orientem i dance hallem, synth wave’em, postpunkiem oraz banger’owymi trapami. Tutaj nie ma lekkich brzmień ani lekkiego flow.

Z kolei, jeśli chodzi o ”Paracetamol”, to podśpiewywany refren Hermesa jest najpiękniejszym epizodem na płycie, a pianino w tle tworzy niesamowity klimat. Ten moment to właśnie wizytówka umiejętności wokalnych rapera z Łodzi.

”Czarna kawa ” nie jest idealnie zaparzona

Oczywiście ta płyta nie jest bez wad. To nie jest tak, że tylko ją chwalę. Występuje w niej kilka niedociągnięć sprawiających, że nie da się wypić tej czarnej kawy z największą przyjemnością.

Pierwszą kwestią są rymy. Często są ze sobą nie współgrające, przez co Hermes traci w swojej nawijce rytm, a my tym samym zostajemy nagle zrzuceni z siodła w czasie galopu. Jest wiele takich momentów, że następuje wytrącenie z beatu, które kłuje świadomego słuchacza w uszy. Również Hermes nie wyrabia momentami z sylabami, co tylko dopełnia wrażenie nierówności w nawijce.

Kolejną sprawą jest umiejscowiona, obok świetnych obserwacji, typowa, miałka liryka. Jest ona nadrabiana przez Hermesa umiejętnościami czysto rapowymi. W aspektach tekstowych jest mocno nierówno. Takie utwory, jak ”Wyścig”, ”Bomby”, druga część ”Concorde” czy ”Paracetamol” w kilku miejscach byłyby nudne, gdyby nie wspomniana muzyczna samoświadomość. Przed Hermesem w tej kwestii jeszcze jest dużo pracy. Natomiast i tak uważam, że w paru miejscach raper z Łodzi dał nam do zrozumienia, iż potrafi w jakościową, przemyślaną lirykę.

I ostatnia rzecz, co już pewnie zostało zauważone przez parę osób w trakcie czytania tego, co tutaj piszę – w Hermesie słychać innych raperów. Już pierwszy ”Concorde” kojarzy mi się z Białasem i jego ”Simią”. Z kolei o ”Fit” ludzie pisali w kontekście ”Pressingu” założyciela SBM Label i Reto. Przywoływano często Zeusa, Eminema… Podsumowując, ”Czarna Kawa” nie jest jeszcze wyznacznikiem oryginalnego, własnego muzycznego stylu Hermesa. Jest to mieszanka z posypką tego łódzkiego charakteru, który przywoływałem i którego Hermesowi nie można odebrać. Musi on szlifować ten swój najważniejszy atrybut i na jego bazie próbować kreować coś nowego. Jest on na dobrej drodze do tego, bo widać w nim i spore umiejętności i przemyślane koncepcje. Natomiast, jak w przypadku liryki, tak i tutaj czeka go jeszcze wiele pracy.

”Czarna kawa ” – da się ją wypić?

Tak, da się. Hermes ukazuje, że ma wielki potencjał. Nie bez powodu chwalił go przytaczany już przeze mnie Marcin Flint. Był wyróżniającą się postacią w zeszłorocznym SB Starterze. Jest nazywany przeze mnie łódzkim czarnym charakterem – ma siłę, aby swoją muzyką wkurwić wiele osób i wielu z tych person dać do myślenia. I spróbować zmienić krajobraz za oknem. Przed nim jeszcze po prostu praca – stylistyczna i liryczna. Bo warsztatowo jest więcej niż dobrze z wyjątkami, o których wspomniałem wyżej. A oczywiście może być lepiej.

Hermes - Czarna kawa (okładka)

Hermes – Czarna kawa

Ocena recenzenta:

7/10

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*