Wyimaginowany obraz “Benz-Dealera” Quebonafide & Tommy’ego Casha

Fragmentklipu"Benz Dealer"
fot. YouTube

W końcu się doczekaliśmy. “Benz-Dealer”, czyli współpraca artystyczna jednego z najpopularniejszych raperów w naszym kraju oraz “jednego z najbardziej ekscentrycznych raperów na scenie międzynarodowej” (jak przedstawia wytwórnia QQ) nareszcie ujrzała światło dzienne. Owocem pracy tych dwóch osobowości jest poniższy numer. Proszę państwa, mamy to. Tommy Cash & Quebonafide – Benz-Dealer.

O owym utworze wiedzieliśmy już naprawdę szmat czasu. Tak długo, że zdążyliśmy do niego dopisać całą otoczkę i multum teorii spiskowych. I właśnie ta “otoczka” sprawia, że w ostatecznym rozrachunku mogliśmy sobie inaczej malować ten projekt. Ale na spokojnie. Temat Benz-Dealera wracał jak bumerang, ale najbardziej ruszył, gdy sam Tommy Cash potwierdził informację na Instagramie w tej sprawie. Napisał wówczas, że on już swoje zrobił w tym temacie i teraz należy czekać na ruch ze strony Que. Raper z Ciechanowa uznał, że 13 lipca tego roku będzie dniem, w którym nareszcie wszyscy będziemy mogli usłyszeć oficjalną i pełnoprawną wersję tzw. Dealera Mercedesa.

Prace na projektem trwały ponad dwa lata. W międzyczasie w sieci pojawiło się mnóstwo plotek na temat domniemanej współpracy artystów. W „Benz Dealer” Quebonafide oraz Tommy Cash, jeden z najbardziej ekscentrycznych raperów na scenie międzynarodowej, zabierają nas na przejażdżkę przez świat mrocznych fantazji, gdzie szara rzeczywistość zderza się z symbolami przepychu i luksusu. W teledysku gościnnie pojawia się mistrz wagi ciężkiej – Mariusz Wach. Wideo wyreżyserował Sebastian Pańczyk. Za produkcję odpowiada DOBRO, a za postprodukcję Platige Image. Teledysk do utworu “Benz-Dealer” został zrealizowany niezależnie, bez udziału marki motoryzacyjnej.

– napisała wytwórnia QueQuality

Najprawdopodobniej była to najbardziej wyczekiwana przez słuchaczy premiera na scenie. Teraz gdy jest już po wszystkim, pozostaje sobie zadać pytanie — Czy Benz-Dealer sprostał pokładanym w nim oczekiwaniom?

Międzynarodowa współpraca

Sama kolaboracja z Tommym Cashem może przyprawiać o ciary. Cieszy fakt, że coraz częściej polscy artyści mają w ogóle szansę, by nawiązywać takie współprace. Quebonafide nie kryje się z tym, że z każdym, kim chciał nagrać na “naszym podwórku”, to już to zrobił albo będzie miał taką możliwość w niedalekiej przyszłości. Przyszła pora na scenę zagraniczną, a tam czeka naprawdę spora ilość nietuzinkowych artystów. Jeśli ktoś ma przecierać szlaki w tym kierunku, to zdecydowanie będzie to m.in. człowiek ze znakami zapytania na szyi. Zwłaszcza że kilku dobrych gości z zagranicy ma już przecież za sobą.

Warstwa muzyczna

Tutaj pewnie nikogo nie zaskoczę, ponieważ tekstowo i muzycznie jest to projekt na niezłym poziomie, który bardzo mocno bije poprawnością. Mimo wszystko, przy opiniach słuchaczy można dostrzec swego rodzaju rozczarowanie. Nie ma się też czemu dziwić. Obraz “Benz-Dealera” był mocno hype’owany od samego początku. Pod pewnym względem, wszyscy mogli go sobie inaczej wyobrażać. Ale dla większości miał być to mocna rzecz. Tymczasem już w tym momencie możemy zauważyć, że w tym przypadku nie będziemy mieć do czynienia z hitem pokroju Half Dead (przykładowo), a numerem, który prawdopodobnie będzie najbardziej doceniany przez osoby, które rzeczywiście są mocno zakorzenione w tej kulturze. Stąd uważam, że Benz-Dealer, którego się spodziewaliśmy (w porównaniu z tym, który dostaliśmy) był wyimaginowany. Nie znaczy to jednak, że mówimy o czymś słabym, wręcz przeciwnie.

Wizualizacja

Teledysk to pewna klamra, która odegrała naprawdę niezmierzoną rolę w tym projekcie. Cała historia, jaka została w nim przedstawiona, wygląda imponująco. Zrobiony z pazurem, odwagą, ale przede wszystkim dobrym pomysłem. Przemyślane w każdym calu. Jeśli będziecie oglądać uważnie, to zauważycie nawiązania do takich filmów jak: Terminator, Przekręt czy Skazani na Shawshank. Co więcej, w całym przedsięwzięciu wystąpiły ciekawe postacie, czyli m.in. Kukon, Sokół czy Mariusz Wach. Utwór mogliśmy usłyszeć już wcześniej na streamingach, ale myślę, że nie zawiedliście się, jeśli poczekaliście z odsłuchem na ten klip. Gołym okiem widać, że włożono dużo pracy, by wszystko dopiąć w tym kierunku. Ale było warto, ponieważ ten obraz filmowy prezentuje się okazale.

followrap patronite

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*