Muzyczne barwy jesieni [PUBLICYSTYKA]

Jesień przyszła, jak zwykle co roku, o tej samej porze. Psy tarzają się w stertach mokrych liści, ich właściciele cieszą się widokiem urokliwych alejek pełnych jesiennych barw, a my ruszmy na spacer z odpowiednim rapem w słuchawkach.

jesień liście

Muzyka ma niesamowitą moc. Słuchając utworu, jesteśmy w stanie na te kilka minut, całkowicie zmienić swój nastrój o 180 stopni. Jednak podświadomie szukamy tych piosenek, które kojarzą nam się z tym uczuciem, którego właśnie doświadczamy. Jesień to okres refleksji. Jesienna chandra jest zjawiskiem doskonale znanym prawie każdemu.

Dziś postanowiłem przedstawić Wam moją listę albumów, które nakłonią Was do refleksji oraz z którymi obcowanie na jesień potęguje ich wydźwięk.

Pezet – Muzyka Poważna

Duet Pezet/Noon na swojej drugiej płycie stworzyli album doskonały. Paweł dojrzał jako tekściarz oraz dzięki bardziej refleksyjnej aurze niż na debiucie, wydał album idealny do wysłuchania oraz zagłębienia się w nastroje autora. Noon z kolei uraczył nas producenckim Mount Everestem, który do dziś może stanowić lekcję samplingu dla zaczynających przygodę z tworzeniem muzyki.

Grammatik – Światła Miasta

Kolejny raz na naszej liście trafiamy na album, gdzie za warstwę muzyczną odpowiada Noon. Mikołaj jak żaden inny ówczesny producent potrafił stworzyć idealną aurę pod miejską poezję. Eldo, Jotuze oraz Ash postawili na refleksję oraz niesłychaną, jak na swój wiek, powagę w tekstach.

1 z 2 – Nic co ludzie

Jakub długo zbierał się do wydania swojego solowego debiutu. Jego zwrotki mogliśmy usłyszeć na wielu znaczących wydawnictwach. Gościł, chociażby na: V6 od Dj 600 v lub drugiej części kompilacji Kodex od duetu White House. Jego debiutancki album to materiał, gdzie słychać duże inspiracje tą spokojniejszą oraz bardziej nostalgiczną częścią rap sceny. Bardzo przegapiony materiał.

Planet ANM – Pas Oriona

Planet na tym albumie stworzył tak magiczną aurę, że do dziś ciężko mi wskazać drugi podobny album. To jego mówienie o sobie per Werter, opowiadanie o Jekaterinie, rozmowa z Bogiem lub opowiadanie o swoich idolach z lat dziecięcych… Niezwykle osobisty album. Eljot idealnie wyważył tu muzykę. Słychać wiele powagi, ale ani krzty patosu.

Bonson – Historia po pewnej historii

Album, który otworzył Damianowi drzwi do mainstreamu. Narkotyczno-pijackie historie, z którymi może utożsamiać się wielu. Wkurwienie oraz poczucie bezsilności wręcz wylewa się z głośników.

Pelson – 3854 i 3 kroki

Tytuł symbolizuje kroki wykonywane przez Pelsona podczas jego ulubionej trasy spacerowej po Warszawie. I to właśnie ludziom spacerującym dedykowany jest ten introwertyczny projekt. Klimat całości jest raczej refleksyjny,  ale nie brakuje również weselszych momentów.

Pih – Kwiaty Zła

Raper roztacza przed słuchaczem obraz swojego świata, w którym z jednej strony pełno jest strasznych historii i gorzkich życiowych prawd, z drugiej leje się wódka, przewijają się łatwe kobiety, a życie płynie szybko i intensywnie. Nie brakuje również wielu przekonujących opisów uczuć.

Sarius – Zyli krótko i szczęśliwie

To album ciężkostrawny, smutny, momentami wręcz psychodeliczny, ale jednocześnie hipnotyzujący, pełen emocji i wciągający. Sarius zaprasza nas do swojego świata, wypełnionego używkami, na pewno nieusłanego różami, ale kuszącego niczym Ciemna Strona Mocy w Gwiezdnych Wojnach.

Bisz – Wilk Chodnikowy

Album, o którym powiedziano już chyba wszystko. Bisz idealnie wyważył tu poetyckość z łatwością w odbiorze jego zwrotek. Album, który odkrywasz na nowo za każdym odsłuchem. Nie dziwi mnie wybór na album dekady podczas Popkillerów.

Deys – Roku pora piąta

Dawid to raper z wielkim talentem oraz niesamowitą charyzmą. Potrafi żonglować metaforami oraz emocjami, jak nikt inny. Na wymienionych albumie stworzył swoje Opus Magnum w mojej opinii. Album niezwykły.

Podzielcie się swoimi propozycjami. Wiem, że albumów z odpowiednią aurą jest o wiele więcej.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*