Półrocze 2021 – kiedy koty śpią, myszy harcują [FELIETON]

płyty

Za nami już siedem miesięcy tego roku. Okres pandemiczny zmusił artystów do wzmożonej pracy w studiu, przede wszystkim poprzez brak koncertów. Wszyscy oczekujemy owoców tej bomby kreatywności oraz niespożytkowanej energii na scenie. Tym czasem z wielu miejsc czytam i słyszę, że ten rok, póki co jest bardzo nudny i brakuje w nim rzeczy, które na dłużej zatrzymają nas przy słuchawkach/głośnikach. Czy tak jest? Kłaniam się nisko, oto moje Blindowisko.

Oczekiwania były wielkie. Styczeń dał nam nowy album od Bedoesa, Szpaka lub VNMa. Dalej mieliśmy Żabsona, Pro8l3m, KęKę, Białasa z White 2115, OIO lub Sobla. Mainstream dał nam wiele przed wakacjami, co jest normalną praktyką wydawniczą. Co roku taka sytuacja się powtarza. Wakacje to czas koncertów oraz spijania śmietanki z ostatnich wydawnictw, rzadko kiedy wydawania tych nowych.

Czy jednak dostaliśmy od tych głośnych ksywek jakikolwiek album wybitny? Taki, który bez zastanowienia już dziś wymienimy w gronie faworytów do albumu roku? W mojej opinii nie. Z dużej chmury mały deszcz, można by było podsumować wiele wydawnictw od tych, którzy okupują tygodniami OLIS. Mnie jedynie trzy albumy, od tych zbijających milionowe wyświetlenia oraz złote płyty w dniu premiery, przyciągnęły na dłużej do odsłuchu: Diamentowy Las, Akademia Sztuk Pięknych oraz Siara. Reszta była w większości wyrachowaną kalkulacją, mającą trafić w zdefiniowanego odbiorcę oraz pozwalającą odbić sobie straty finansowe z przyczyny pandemii. Takie 6/10 w przypadku dorobku tych artystów.

I właśnie w takim okresie, kiedy pomniki się kruszą pod ciężarem presji oraz oczekiwań, warto spojrzeć trochę szerzej. Tam za horyzont, który kreują nam spece od marketingu oraz algorytmy. Bo tam w tej nieokrytej krainie płynie vaib, flow oraz niczym nieskrępowana kreatywność. To tam z dala od presji wydawcy, kalkulacji PRowych oraz oczekiwań milionów, powstają najbardziej kreatywne czasem rzeczy. Oto kilka płyt, które moim zdaniem niesłusznie, przejdą praktycznie niezauważone. Dajcie im szansę, nie powinniście się zawieść. Korzystając ze spokojnej wody na oceanie mainstreamu, warto zanurkować po te kufry złota leżące na dnie:

  • Joda – Niepewne jutro
  • Kobik – Bazarr
  • Lowpass – Lowpass oraz +EP
  • Rau Performance – Mieszane uczucia
  • Koza x Kuba Więcek – Niebo nad Berlinem
  • Bisz x Kosa – Blady król
  • Somp – Trołap
  • Konarski – Kryzys wieku średniego
  • Shellerini x Szpaq – Kodakrom
  • Prykson Fisk – Złota 5/Trippy
  • Belmondawg – Hustle As Usual EP
  • Golin – Diuna EP

Są to albumy, które wybijają się ponad przeciętność. Towarzyszą mi najczęściej i każdy z nich daje mi przyjemność ze słuchania. Nie mam wrażenie, aby którykolwiek z przytoczonych przeze mnie albumów, był produktem kalkulacji. Mamy tu szeroki wachlarz brzmień, inspiracji oraz tego co otrzymamy. Zachęcam do dania szansy każdemu z tych projektów. Dajcie też znać, jeżeli coś pominąłem, a według Was nie powinienem. Poszukiwanie to jedna z najfajniejszych rzeczy, jaka mnie trzyma przy muzyce. Uwielbiam ten moment, kiedy sprawdzając kompletnie nieznaną mi ksywkę odkrywam kogoś, kto towarzyszy mi później godzinami.

Czy mamy do czynienia z jakimś słabszym rokiem wydawniczym? Na pewno zawodzą najwięksi, na których oczy są najbardziej zwrócone. Ale jest wiele albumów dających ogrom radości. Wspomnę jeszcze chociażby o weteranach z JWP w postaci Erosa x Głowa, Kosiego lub Siwersa. Smolasty oraz Jarecki dali nam świetne materiały okołorapowe. Kukon zaskoczył mnie pozytywnie swoim “Dramatem”, a Janusz Walczak pokazał jak powinien wyglądać debiut w 2021 roku. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Szukajmy i wymieniamy się muzyką. Wciąż jest w niej wiele wartościowych materiałów i jedynie od nas zależy, czy zostaną one odpowiednio zauważone. Zawsze warto poszukiwać!

followrap patronite

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*