Witam was w krainie dreszczy – 5 lat ”Shadowplay’a” Kartky’ego

Kartky – dla wielu człowiek jeden tekst, tysiąc produkcji. Dla innych ludzi artysta, pomagający swoją muzyką przetrwać najcięższe chwile. Według jednych poeta wywołujący w ciele największe emocje. Według drugich grafoman. Zarówno pierwszą, jak i drugą grupę fanów rapu łączy jedno. Co takiego ich spaja?

Już wam podaję odpowiedź. Data 31 sierpnia 2015. Tego dnia wyszła na świat płyta, będąca dla wielu opus magnum rapera ze Śląska. Według tych osób, nic, co powstało po ”Shadowplay’u”, już go nie przebiło. Od tamtego czasu były reprezentant QueQuality (?) zdążył wydać 8 płyt (zarówno LP, jak i EP). Sam bardziej utożsamiam się z ”Blackout”, natomiast całkowicie rozumiem osoby stawiające na ”Shadowplay”. Nawet ci narzekający na monotematyczność Kartky’ego, nie przeszli obojętnie obok tego albumu. Dla nich jest to jedyny krążek w jego dyskografii, którego mogą i co więcej, chcą słuchać. Co jest w tej płycie takiego magicznego, że nawet najwięksi wrogowie Jakuba Jankowskiego doceniają tę płytę? Chętnie wam to przedstawię. Zapraszam.

Kartky - Shadowplay (okładka)

Kartky przed ”Shadowplay’em”

Raper obecnie mieszkający w Katowicach swoją karierę zaczął w 2009 roku. W wieku 20 lat wydał mixtape ”Odkryj pasję, która tętnij w bruku”. Oparty był on, zgodnie z trendami tamtych czasów, na klasycznych beatach. Oczywiście były kradzione.

Już wtedy Jakuba Jankowskiego cechowała otwartość oraz tworzenie poetyckiego klimatu, w tym przypadku miejskiego, a nie jak później, emocjonalnego. W pewnych momentach przypominało to ”Światła Miasta” Grammatika ze względu na taki, a nie inny dobór instrumentali, połączonych ze spostrzeżeniami artysty mieszkającego wtedy w Bytomiu. Zwłaszcza utwór ”Narrentum” to obrazował. Oczywiście mieszało się to tutaj z totalną surowością, którą słychać zarówno w brzmieniu, tekstach, jak i sposobie nawijki.

W końcu pamiętajmy, że był to 2009 rok. Liryka, flow oraz wokal byłego reprezentanta QueQuality (?) nie przypominały tego dzisiejszego. Wszystko było wręcz ”kwadratowe”, jak później przez wiele lat określano twórczość kolegi Kuby, czyli Filipka. Z kolei klimat tej płyty nie miał nic z mrokiem ani magią następnych projektów. Natomiast w treści tego projektu było już coś wyczuwalnego. Coś, co sprawiało, że chciało się słuchać historii z miasta Bytom, w którym, jak wspomniałem, Kartky żył wtedy na co dzień.

Sezon przygotowawczy

Na następny projekt Jakuba Jankowskiego czekaliśmy aż 6 lat. Jak doskonale wiemy z jego twórczości, nie miał on łatwego życia. Przez wiele lat nie mógł znaleźć domu, błąkał się po różnych miejscach, pracował w wielu firmach, gonili go komornicy oraz skarbówka. Zapewne, przez sytuację życiową, nie miał czasu ani nawet nie myślał o tym, aby na poważnie rozpocząć karierę rapera i móc odnieść poważny sukces. Zresztą wspomina o tym na ”Shadowplay’u”. Dokładnie chodzi o utwór ”To tylko ja”. Raper ze Śląska metaforycznie nawija tam:

”Choć u mnie kwadrat to skakanie jak na szachownicy/Nie jestem królem, ja to wieża, twarda przystań/Choć czasem jak goniec zapierdalam po listach”

Kartky – ”To tylko ja”

Budowanie formy

To wszystko się złożyło na to, iż Kartky dopiero po 6 latach znalazł czas i środki na stworzenie drugiego mixtape’u w swojej karierze. Był nim ”Preseason Highlights”. Został on już wyprodukowany tylko w części na zapożyczonych, a w części na autorskich beatach. Raper ze Śląska w 2014 roku był już zupełnie innym artystą. Całkowicie inaczej konstruował wersy, tworzył klimat i korzystał ze swojego flow. Dołączył on do bielskiej ekipy 3/4 UDGS (mam zamiar w przyszłości napisać o nich artykuł). Wydał w jej barwach właśnie zarówno ten mixtape, jak i później ”Shadowplay” oraz dołączoną do niego ep-kę ”Black Magic”.

”Preseason Highlights” był zapowiedzią głównego dania, jakim miał być ”Shadowplay”. Niebanalne wersy, nowoczesne, jak na tamte czasy, bardzo świeże beaty oraz nawijka, radząca sobie z wymagającymi produkcjami. Nie bez powodu utwór ”Leverage” trafił na kanał ówczesnej SB Maffiji. Zresztą nie jest przypadkiem też to, iż jeden numer z ”Preseason Highlights” nazywa się właśnie ”Shadowplay”. Jego treść była jedną z najmocniejszych na całym projekcie.

”Dopóki nie wrócisz, to nie wiem nic więcej/Poza tym, że męczę się każdego dnia/Nie ręczę za prawdę, lecz gdy nagle słabnę/To wpadam bez winy w kratery bez dna”

Kartky – ”Shadowplay”

Główne rozgrywki

W końcu doczekaliśmy się pierwszego pełnoprawnego projektu Jakuba Jankowskiego opartego w pełni na autorskich produkcjach. Po przepracowaniu sezonu przygotowawczego przyszedł czas na wejście na boisko. We właściwej lidze Kartky pokazał wszystko, co najlepsze z jego strony. Już pierwsze wersy, nawiązujące właśnie do gry na boisku (dokładnie chodzi NBA) potwierdzały to, że przyszedł jego czas.

”Twardo jak Harden, gdy wiwat w Rose Garden/Zagłusza tak bardzo, ale to chwila/Gdy wszystko jest za mną, kurtyna opada/I mam to, rozkurwiam jak Damian Lilard”

Kartky – ”0”

Kartky tym utworem zaczynał od zera, niczym początkujący gracz, aby napisać na kartach historii swoją wielką karierę. On jednak już miał zapisane kartki. Pragnął nam opowiedzieć więc opowiedzieć swoją historię, jednocześnie chcąc odcisnąć piętno na polskiej rap grze, jako niesamowity tekściarz.

Kartky – człowiek o wielu twarzach

Kartky przedstawił nam na ”Shadowplay’u” wszystkie swoje możliwe oblicza, które w następnych jego projektach były rozbudowywane, przeobrażane lub po prostu powielane. Oczywiście, jak już zdążyłem wspomnieć na wstępie, raper ze Śląska jest bardzo mocno krytykowany za monotematyczność. Jednak na tym albumie ta treść została podana w tak efektowny sposób, z taką masą nawiązań do popkultury, follow-upów, gier słowno-znaczeniowych, metafor czy porównań, że kompletnie nie czujemy, iż jest to dokładnie ta sama liryka co na następnych jego projektach. Dodatkowo linijki są tak gęste, że ciężko nam je wyłapać wszystkie za pierwszym razem. A nawet za dziesiątym. Zdecydowanie pod względem warstwy tekstowej najlepiej skonstruowany album Kuby.

Walka jak w ”Grze o Tron”

Z jednej strony, na takich utworach jak ”Pagan” czy ”Mountains” Kartky przedstawił się nam jako buntownik pragnący zmierzyć się ze światem wierzącym w populizmy, ze wszystkimi kłamstwami, jakie są podawane społeczeństwu na stół oraz z ludźmi, którzy pragną nami sterować. Bezpośredniość, bezwzględność oraz kąśliwość. Kartky ukazał tutaj, że nie jest tylko człowiekiem piszącym smutne teksty.

”Nie widziałem piekła tak długo/A teraz idę wprost z niego do świata marzeń/Co nie jest gotowy na nowe prawdy, bo pokochał stare (Kain i Abel).”

Kartky – ”Pagan”

Tańczymy w mroku i gramy z nim w otwarte karty

Dopełniając stronę obserwacyjną tej płyty, Kartky przedstawił nam obraz nie tylko ogólnego społeczeństwa, ale i młodych ludzi, do którego także należy. Przedstawił pejzaż pokolenia, które ”ma 25 lat i jest złamane w pół”. Niekonwencjonalne spostrzeżenia Jakuba zawarte na ”Shadowplay’u” pięknie ukazują bezsilność ludzi w sytuacjach, gdy w ich życie wkrada się mrok w postaci przeszłości, braku perspektyw, używek, odrzucenia przez społeczeństwo czy kompleksów.

”Naszymi planami w to wszystko, waszymi planami jest zło/ Krążymy jak stada Nomadów, od kiedy nasz niebyt to jedyny dom/Ariadna nie popląta losów, Ariadna i pył to namiastka odlotu/Jak matowy odblask na oczach, ja nie widzę nic, to bal terrorystów, a ja na widoku”

Kartky – ”Gusła”

Kartky oczywiście, jako że zalicza się do przywołanego obrazu pokolenia, dał nam ze swojej strony masę szczerych wersów o sobie, o tym, jak się odnajduje w rzeczywistości i jak sobie z nią radzi bądź nie radzi. Wielu raperów ówczesnej sceny, kiedy jeszcze nie przyszła moda na smutne wersy, ale powoli następowało się otwarcie na emocje za sprawą Bonsona czy Planeta ANM, wstydziłoby się nawijać o czymś takim i chowałoby głowę w kaptur. Kartky już wtedy wyrażał siebie. Robił to równie dobrze co Bonson, który jak wiemy, jest w tym mistrzem. Myślę, że można zaliczyć byłego reprezentanta QueQuality (?) do prekursorów współczesnego wyrażania siebie w taki sposób w polskim rapie. Oczywiście jest on nadal oryginalny w swoim stylu przekazywania emocji. I przede wszystkim prawdziwy. Tutaj nie ma uczuć na sprzedaż.

”Patrzę w te oczy zmęczone, jak nasza długa droga donikąd i ja/Próbuję się znowu oszukać, że koniec to wizja tak daleka nam/Mam dziurawe buty na nogach i usta zmrożone prawie do krwi/Gnam po, kurwa, sam nie wiem, ale nie wiem, gdzie indziej mam iść”

Kartky – ”Azazel”

Tylko Emily!

Dochodzimy w końcu najważniejszego aspektu twórczości rapera ze Śląska, czyli do kobiet. Co tu dużo mówić – relacje z nimi Kartky zawsze przedstawia w oryginalny sposób. Nigdy nie ma w tym aspekcie płaskich tekstów czy opisów typowych sytuacji. Na Shadowplay’u najlepiej to widać. Do dzisiaj numer ”Emily” jest według mnie najbardziej emocjonalnym utworem w karierze rapera ze Śląska. ”Koszmar minionego lata” nie ma podjazdu do niego. Także ”Temperatura Łez II” to niesamowita narracja, również przewyższająca numer z albumu ”Dom na skraju niczego”.

To byłem ja, czyli ten świat, którego nie chciałaś poznać/To tylko rap, więc nie pisz mi jak, nie słuchasz, dorosłaś/Trzymam Cię w sercu za chwile bez sensu, role, do których przywykłem/Nie chce nazywać emocji, bo wiem, że możesz odebrać je wszystkie”

Kartky – ”Emily”

Świeżość

Kartky jak już wspomniałem, już na wcześniejszej płycie, korzystał ze świeżych produkcji. Na ”Shadowplay’u” było to widać jeszcze bardziej. Folkowe, mroczne, brudne, wręcz rytualne, pogańskie produkcje były mieszane z futurystycznymi, energicznymi, wręcz dubstepowymi beatami. Pierwsze miały zapewnić klimat i emocjonalność. Drugie miały pokazać pęd oraz związany z tym chaos. Nie ma tu ani lekkich trapów, ani mocnych bangerów zza oceanu. Nie ma też tutaj balladowych gitarowych brzmień, dominujących dzisiaj w aspekcie wyrażania emocji.

Da się zrobić nowo-szkolną płytę bez takich brzmień? Kartky pokazał, że się da. I za to też na pewno ta płyta uzyskała taki szacunek. To było coś nowego. Coś, co do dzisiaj jest świeże, mimo iż mamy już rok 2020, a newschool w Polsce hula w pełnej okazałości. Dodatkowo były reprezentant QueQuality (?) zaserwował nam cały wachlarz umiejętności, jeśli chodzi o flow. Od szeptu przez krzyk i od podśpiewywania do agresywnej, szybkiej nawijki. Wtedy jednak jeszcze jego umiejętności wokalnie nie były perfekcyjne – te dopiero miały przyjść z albumem ”Black Magiic”.

Krajobraz po ”Shadowplay’u”

Płyta przyjęła się niesamowicie w środowisku rapowym. ”Shadowplay” był według wielu jednym z najlepszych albumów roku 2015. Na odzew ze strony branży Kartky nie musiał długo czekać. W październiku był już zakontraktowany w QueQuality. W grudniu tego samego roku wydał swój legalny debiut, czyli ”Fuego Infinito”. Dalsza kariera rapera ze Śląska to walka o miejsce w mainstreamie, zdobywanie coraz to nowych rzesz fanów i coraz większej popularności. Dzisiaj ma już wywalczoną pozycję w polskim rapie i wierny elektorat słuchaczy, pomimo że zewsząd ciągle ktoś go atakuje. Nie takie rzeczy jednak artysta z Katowic przetrwał – pokazał to na ”Shadowplay’u”.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*