Wszystko co mamy w głowach – Guzior “Evil Twin”. [RAPKARTKA]

guzior evil twin
guzior evil twin
Cztery lata temu światło dzienne ujrzał debiutancki, legalny album wrocławskiego rapera wydany w Quequality. Po nielegalu wydanym dwa lata wcześniej było słychać w środowisku hip-hopowym oczekiwania wobec Guziora. Wydaje się, że płyta przyjęła się dobrze, a jak jest z nią po latach?

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam Tajfun92, który został wypuszczony na początku grudnia 2016 wiedziałam, że ta płyta będzie czymś świeżym, mocnym i zapamiętanym. Mati w tym numerze już na start pokazał, że ma pazur, nie boi się pokazać swoich umiejętności zarówno wokalnych jak i tekstowych.

“Jak spytasz mnie “Mati, jak życie?”, nie mówię, że jakoś idzie
Tylko wychodzę na legal i nawet nie mówię o płycie, życie
I cieszę się w chuj, a starymi błędami brzydzę
I mam taki luz, że nawet się nie martwię, ile płyt sprzedamy w tydzień
Ziomek ze skrętami przyjdzie i na bank się trzeba im przyjrzeć
Nim ziemia im zadrży, gdy zębami zgrzytnę
Nie jestem raperem, ja standup’y ćwiczę”

Tajfun92

Guzior na tej płycie zaznaczył, że jest zawodnikiem, w którym trzeba się liczyć. Potrafi napisać trafne wersy zachowując luz i rzucać je jakby “od niechcenia”. Ale nie są one byle jakie, wprowadzają za to vibe, którego brak wielu innym artystom. Jego teksty są po prostu bardzo dobre. Przekminione, z polotem, ale nie wygórowane. Dzięki temu stają się przystępne dla słuchacza jednocześnie zostając w pamięci na lata.

“Mówię bez żadnych napinek, bo puszczam je z dymem
I możesz mnie olać, a po mnie to spłynie
Jak zapytasz czy mam do kogoś żal o coś odpowiem “a skąd”

Karnawał
Wpadające w ucho refreny

Guzior stworzył swoją własną charakterystykę w oparciu o refreny jakie tworzy. Są one mocno wpadające w ucho choć nie raz bardzo “proste” jak “Wszystko co mamy w głowach – na na na na na” (Ōmori Ōmori), bądź jest to jeden wers powtarzany w kółko – “Ten cały budynek złożyłem jedynie z kart Yu-Gi-Oh” (Yu-Gi-Oh), “Czasami łapię ten vibe, co przelatuje mi koło ucha” (EEHE). Ale nawet jeżeli jest to “pełnoprawny” refren z większą ilością słów nadal może aspirować do godnego zapamiętania – “Czy to jest Karnawał? (Hę?) Skąd tu jest tyle konfetti?!, miała być zabawa, a zostały same bąbelki, ta scena to tylko atrapa i jestem jak weź i tak mi nie są potrzebni, tu trzeba się tylko dobrze zakręcić” (Karnawał).

Nonszalancja?

Mati zyskuje na tej płycie przede wszystkim tym, że nie sili się na wielkoformatowe metafory, bycie poprawnym żeby zadowolić wszystkich i robi to po swojemu. Dostajemy tu przecież ogrom mocnego repertuaru, który w pewnych momentach jest po prostu przeciągany. Przeciągane są wersy, słowa, sylaby. Tą stylówkę albo się pokocha albo znienawidzi. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. Takie działanie sprawia, że ma się uczucie czegoś autorskiego, a jest to znaczna wartość dodana.

Mati to przechuj

Evil Twin jest dziełem, do którego wracać można często. Wtedy kiedy potrzebuje się trochę luzu, chce się posłuchać mocniejszego bangera czy też po prostu usłyszeć dobry rap. Taka jest ta płyta od początku do końca. Kompatybilna ze sobą, solidna, oryginalna i zachęcająca do powrotów. Sama wracam do części utworów wręcz codziennie, ale polecam przypomnieć sobie cały album bo ciężko się na nim zawieść.

Najważniejszym aspektem tej płyty jest ta świeżość, która była dla wielu słuchaczy czymś nowym 4 lata temu i wciąż, w 2021 jest nowością. W zalewie płyt jednostajnych, przekombinowanych i na siłę chcących udowodnić możliwość aspirowania do płyty roku Evil Twin nadal się wyróżnia.

Premiera albumu miała miejsce 24 lutego 2017.
Sprawdź w naszym Kalendarium Polskiego Rapu.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*