Naruto czy Sasuke?| Szymi Szyms – Tokio Hotel [Recenzja]

Towar

O Szymim Szymsie pisałem już w ramach artykułu na temat nowych nabytków QueQuality. Nie będę więc we wstępie rozwodzić się nad jego postacią, gdyż możecie sobie o niej poczytać w powyższej publikacji. Pewnie zadziwia was sam tytuł mojej recenzji. Kto to Naruto i Sasuke? – pytają niezaznajomieni z tematem. Ci, co znają doskonale twórczość Szymiego Szymsa, to wiedzą, że członek ekipy Indahouse jest fanem anime. W szczególności upodobał sobie on jeden tytuł. Chodzi o ,,Naruto”. W tym anime występują dwie postacie: główny bohater, czyli Naruto, oraz jego oponent – Sasuke. Naruto to osoba, która ponad wszystko ceni przyjaciół – nawet jeśli wycierpiał on przez posiadanie w sobie lisiego demona. Sasuke z kolei wybrał samotność – podążał drogą żalu i rodzącej się z tego powodu nienawiści. Naruto pragnie sprowadzić Sasuke na właściwą drogę. Sasuke nie chce się przed nim otworzyć.

Na albumie ,,Tokio Hotel” widzę te obydwie postacie w Szymim Szymsie. Czasami ujawniają się osobno w reprezentancie Quequality, a czasami przenikają się ze sobą. Szymi Szyms to Naruto czy Sasuke na tym albumie? Przekonajcie się sami w trakcie lektury mojej recenzji debiutanckiego krążka, rapera pochodzącego z Koszalina, wydanego w wytwórni założonej przez Quebonafide. Zapraszam.

Szymi Szyms - Tokio Hotel (okładka)

Zapraszam Was do ,,Tokio Hotel”

,,Tokio Hotel” to 12 numerów, spójnych zarówno pod względem brzmienia jak i treści. Jak napisano w opisie płyty: ,,Tytuł to duża alegoria obrazująca meandry umysłu artysty. Każdy z numerów tworzących krążek to symboliczny pokój, w którym raper w mocno ekshibicjonistyczny sposób opowiada o ostatnich miesiącach swojego życia”.

Szymi Szyms. Fotografia: @blvdsnap
fot.@blvdsnap

Powyższa charakterystyka tego materiału idealnie oddaje to, jaki jest wydźwięk tego krążka. Jest ona wystarczająca dla tych, co nie chcą się zanurzyć wnikliwiej w ten album. Ja jednak spróbuję się bardziej zagłębić w umysł Szymiego Szymsa, ponieważ uważam, iż znajdziemy tam masę ciekawych aspektów.

Część A i część B

Już po pierwszym odsłuchu albumu zauważyłem, że w ,,Tokio Hotel” występuje pewien podział sprawiający, iż jesteśmy wciągnięci w emocjonalną sinusoidę pomiędzy wspomnianymi postaciami Naruto i Sasuke. Można rzec, że przebywając na piętrze A bądź B, reprezentant QueQuality wciela się w jednego z bohaterów przywołanego przeze mnie anime. To rozdzielenie Szymi Szyms zaznacza już w utworze ,,Oxymoron”, który był pierwszym singlem promującym ,,Tokio Hotel” oraz jest utworem rozpoczynającym płytę.

Zawsze spieszę się…

Pierwsza część cytatu, który zaznacza podział pomiędzy Naruto i Sasuke, z przywołanego ,,Oxymoronu” odnosi się do tej wersji Szymiego Szymsa będącej w gazie, spełniającej marzenia poprzez robienie muzyki, podróżującej ze swoją ekipą Indahouse, koncertującej, bawiącej się świetnie na imprezach. Wtedy przebywa w części A ,,Tokio Hotelu” i staje się Naruto. Z tego piętra wyszły numery takie jak: ,,Tokio Drift”, ,,TDML”, ,,Mayday”, ,,Z moim logiem”, ,,Thx outro” i ,,Kirigakure”. 6 utworów. Jak widać, podział pomiędzy stroną Naruto i stroną Sasuke jest 50/50. Walka o duszę Szymiego Szymsa jest wyrównana.

,,Od dekady gdzieś się tutaj kręcę, nigdy nie byłem Gaijin/Jeżdżę z miasta do miasta jak BlaBlaCar’y/Zwiedzam sobie nowe państwa i miasta jak Tony Halik/Nawet te wersy pisze w aucie, wracam na Koszalin”

Szymi Szyms – ,,Tokio Drift”

Powoli…

Druga część cytatu odnosi się do części B, w której Szymi Szyms staje się Sasuke. Wtedy też raper w ekshibicjonistyczny sposób mówi o swoim życiu, o swojej głowie, o swojej rodzinie (po raz kolejny odnajdziemy w twórczości reprezentanta QueQuality mocne wersy o jego ojcu), o swojej Chichi jak zwykł nazywać swoją dziewczynę. Szczerość, złość, agresja, krew, pot, łzy, labirynt pełen przykrych wspomnień i paranoi – to wszystko sprawia, że w Szymim Szymsie rosną negatywne emocje. W konsekwencji tempo jego kariery i życia spowalnia się, a wręcz zatrzymuje w miejscu. Myślę, iż nic więcej nie trzeba dodawać. Przebywając w tej części ,,Tokio Hotel”, członek ekipy Indahouse stworzył takie utwory, jak: ,,Oxymoron”, ,,Zabij mnie”, ,,Tarantule”, ,,Salam Aleykum”, ,,Koją” i ,,Zacznij kruszyć topy”

,,Znów gra mi Bonson przez cały dzień, pije wódkę przez cały dzień/Kurwa, czuję się jak śmieć, a mówiłaś przecież, idź się lecz/Jebany Zabuza zgubiłem się, stojąc we mgle/Łykam kolejny psychotrop i liczę na normalny sen – obudź mnie”

Szymi Szyms – ,,Zabij mnie”

To mój Oxymoron

Nie bez powodu Szymi Szyms podkreśla to tak, a nie inaczej. Naruto bez Sasuke i Sasuke bez Naruto nie potrafią funkcjonować. Jeden wyznacza drugiego. Wylewanie z siebie łez na papier sprawia, że Szymi spełnia marzenia. Spełniając marzenia, zawsze może zdarzyć się jakaś nieprzyjemna sytuacja, która może sprawić, iż raper pochodzący z Koszalina znowu się zamknie w swoim pokoju, gdzie wszystko jest ,,all black”. Jest to wieczne koło, w którym reprezentant QueQuality żyje bez przerwy i bez którego swojego życia już nie widzi.

,,W pokoju hotelowym zmieniam koszmary w sny/Jak mam pomyśleć, że potrafiłbym bez tego żyć”

Szymi Szyms – ,,Koją”

Newschool w czystej postaci

Dla mnie, jeśli chodzi o produkcje, ten album jest definicją newschoolu. Znajdziemy na tym albumie i banger’owe trapy i psychodeliczne brzmienia i spokojne, emocjonalne ballady. Jedynym numerem wyróżniającym się na tle spójnej warstwy brzmieniowej jest zdecydowanie numer ,,Kirigakure”. Jest on trueschool’owym, braggowym killerem w nowoczesnym wydaniu. Dla mnie najlepszy utwór na płycie – zarówno ze względu na wspomniany rodzaj brzmienia jak i za kąśliwe, pełne nawiązań do popkultury, wersy.

Staype 2.0?

Słuchając ,,Tokio Hotel”, mam wrażenie, że Szymi Szyms niczego nam nowego nie opowiedział o sobie. Tak samo nie otrzymaliśmy żadnych niespodzianek (oprócz ,,Kirigakure’‘) zarówno w kwestii produkcji jak i nawijki. To samo agresywne flow na przyspieszeniach, czasami zdarzą się przyśpiewki. Te same tematy. Te same, przemieszane ze sobą bangerowo-balladowe, nowoszkolne brzmienia.

Czy jest to wada? Uważam, że nie, ponieważ Szymi Szyms doskonale się odnajduje w tym, co robi. Stworzył naprawdę bardzo dobry album, który nie jest monotonny nawet jeśli zauważamy tę monotonię. Zresztą to jest jego debiut wydawniczy w QueQuality, a jak wiemy, pierwsze albumy często mają za zadanie zaprezentować szlifowany do perfekcji przez lata w podziemiu styl danego artysty. Ja zauważam tę jednostajność, ponieważ słuchałem ,,Staype”, wydane przez członka ekipy Indahouse w tamtym roku. Te wymienione przeze mnie obydwa krążki są bardzo podobne do siebie przez co ,,Tokio Hotel” nie robi na mnie aż takiego wrażenia. Nie jest dla mnie debiutem roku, gdyż dostałem to, czego się spodziewałem.

Myślę jednak, iż na dłuższą metę reprezentant QueQuality będzie musiał poeksperymentować we wszystkich aspektach swoich rapowych umiejętności, aby po prostu nie znudzić się słuchaczowi. Szymi Szyms na razie udanie usprawiedliwia tę monotematyczność wersami z ,,Salam Alaykum”. Pokazuje nimi jakie wielkie znaczenie ma dla niego jego twórczość.

,,W głowie mam tarantule, kurwa nie mogę im ulec/Znowu pomyślę, że może udałoby mi się je zwalczyć kolejnym albumem/I wrzucam je w drugim, i trzecim, i czwartym albumie (co jest?)”

Szymi Szyms – ,,Salam alaykum”

1 Trackback / Pingback

  1. Chodź Jasiu, opowiem ci bajkę o tym, jak odnieść sukces...| Bober - ''Poradnik Sukcesu'' [Recenzja] - FollowRAP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*