To moje Limbo – Oliver Olson. [RECENZJA]

oliver olson limbo recenzja

Oliver Olson jest dla mnie postacią trochę zagadkową, jeszcze nie do końca odkrytą. Jego najnowsza płyta “Limbo”, wydana 12.11.2021 może pomóc dowiedzieć się czegoś więcej o reprezentancie BOR.

Kto da się wciągnąć w Otchłań?

Album w swojej standardowej wersji zawiera 12 utworów wyprodukowanych przez Gibbsa, Druida, PSR, 4Money i Sergiusza. Dzięki temu płyta jest różnorodna w swoich produkcjach i wybijają się charakterystyczne dźwięki dla danego muzyka. Jednocześnie jednak całość utrzymana jest w podobnym klimacie, któremu bliżej do smutku tekstowo niż radości. Jak to Jan-rapowanie nawinął “A cierpienie sprzedaje się lepiej niż uśmiech”.

Jak sam Oliver nawinął w numerze otwierającym płytę:

Limbo

“Uwadze Waszej oddaję biografię i dzięki niej zbieram się,
jak w płucach tlen”

Można zatem traktować krążek jako swego rodzaju autobiografię, zapiski z przeżyć minionych i teraźniejszych rapera. Faktycznie można odnieść takie wrażenie przysłuchując się płycie.

Utwory są przepełnione emocjami, które można wyczuć mimo tego, że bit pod dane wersy jest lekko mylący. Nie jest przygnębiający, trochę szybszy, wyróżniający się jak w utworze 777 z Floral Bugsem na feacie.

777

“Bądź dla mnie, niczym kaszmir, jak idę we mgle
Daleko mi do gwiazdki, odkąd wiem, że jesteś w niebie
Każdy flashback powoduje, że znów tęsknię
Tłumię to, co czuję, pokazuję, że jest świetnie”

Po swoje, na lepsze

Zaryzykowałabym stwierdzenie, że Oliver Olson jest rozbity pomiędzy emocjami, historiami swojego życia. Wie, że zmierza w dobrym kierunku, chce tego, ale nawet w radości przemyca pewnego rodzaju ból. Wydaje się, że jest to ból budujący, napędzający do działania. Nie zamyka się w swoich przemyśleniach.

Przyciągające refreny

Jedną z rzeczy, która mnie przyciągnęła do tego artysty jest umiejętność tworzenia chwytliwych refrenów. Trzeba mu przyznać, że potrafi to robić, zmieniać tony i nawet podśpiewywać. Okej, refreny często “wychodzą” raperom i są fajnym przerywnikiem w monologu zwrotki, ale nie zawsze są one zapamiętywane. U Olivera po paru przesłuchaniach płyty te części numerów nie chcą mi wyjść z głowy. A to, co zrobił w numerze otwierającym – “Limbo” ze zmianą podbicia głosu na danym momencie muzycznym jest fenomenalne.

Więcej niż refren

Oliver Olson jest utalentowanym raperem, choć przyznam, że przeze mnie wcześniej pominiętym. Adam z naszej ekipy zwrócił mi na niego uwagę w związku z tą płytą opisując go “trochę wrażliwość Sariusa, ale charakter już żywcem wyciągnięty z BOR” i bardzo mnie to zaintrygowało. Musiałam to sprawdzić i oswajałam się z tą płytą szukając w niej tych wyznaczników, ale też zwracając uwagę na inne, dodatkowe rzeczy. Adamowi muszę przyznać rację – Oliver potrafi zaciekawić swoją wrażliwością, swoimi przeżyciami i mając ten smutek we wspomnieniach potrafi się sprawdzić na produkcjach niekoniecznie melancholijnych. Ciekawe dla mnie jest to, że bity, które zostały skomponowane do tego albumu z reguły nie są tylko smutne, powolne, dołujące. Tworzą pewnego rodzaju oksymoron ale wybijają emocje rapera.

Zdecydowanie wybija się ten charakter żywcem z BOR, o którym pisałam też wyżej, że przemyca smutek napędzając się do działania. Nie zamyka się tworząc też numery “żywsze” jak np. “Tłoki”.

Tłoki

“Prawdziwy facet nie ukrywa uczuć, możesz mnie zabić, ale taki jestem
Wrażliwy alfabet to luksus, na świecie, w którym widzą miłość w diamencie
Jeśli Cię stracę, to tak miało być, a łzy nie są mi obce w akompaniamencie
Nie miej mi za złe, decydujesz Ty, co dla Ciebie istotnie szlachetne”

Czytając sam tekst można pomyśleć, że jest to numer z tych “powolniejszych” – ale odpalcie go sobie to przekonacie się, że Oliver Olson potrafi podać emocje w całkiem innym wymiarze.

Do kogo skierowana jest ta płyta?

Tak naprawdę dla każdego, komu zależy na dobrym materiale muzycznym. Z jedną osobą zostanie na stałe, dla kogoś może być jednorazowym odsłuchem, a może to też nie być kogoś “lot”. Ale nie można ująć Oliverowi kawałka naprawdę dobrej muzyki. Super zabiegiem jest to, że słuchając go można poczuć wszystkie emocje ale nie zostać nimi zalanymi. Nie chodzi tu o dystans między raperem a słuchaczem, ale o perspektywę przesłuchu. “Limbo” jest osobistą otchłanią Olivera, do którego nas wpuszcza jako widza.

Nie chciałam stworzyć tej recenzji w sposób podania Wam opisu całego materiału na tacy. Ja się pozytywnie zaskoczyłam słuchając tej płyty – i mam nadzieję, że tak samo będzie z Wami. Nie jest to album idealny, brakuje mu trochę polotu i mam wrażenie, rozszerzenia klimatu, natomiast warto cprawdzić całą płytę.

Zobacz również:
⚠️ Nasz Fanpage na Facebooku

💿 Redakcyjne patronaty Albumów

🎥 Nasz kanał na YouTube

👥 Nasza grupa na Facebooku

📕 Posty z cyklu #KalendariumPolskiegoRapu

📷 Instagram FollowRap

followrap patronite

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*