7 raperów, których chcielibyśmy usłyszeć na bitach Soulpete’a

soulpete ryfa ri, skorup, dizkret, otsochodzi

Soulpete to niewątpliwie jeden z czołowych polskich producentów. Jego produkcje są tak charakterystyczne, że nie sposób ich z czymkolwiek pomylić. Od tych brudnych bębnów i wyszukanych, świetnie wykorzystanych sampli jakość bije na kilometry. Brzmieniowa połówka BonSoulu czuje się wyśmienicie w wielu różnych stylistykach, co pozwala mu na podejmowanie wielu ciekawych współprac i nieustanne prezentowanie swojego szerokiego wachlarza możliwości.


Dość słodzenia. Piotrek ma w zwyczaju zapraszać do współpracy raperów i wraz z nimi realizować projekty w znanym układzie “MC + producent”. Ma już na koncie 9 takich krążków (nie licząc projektów w zespołach, jak BonSoul czy Rap Addix). Wśród postaci, które nagrały z nim taką płytę znajdziemy m. in. Jeżozwierza, Erkinga, Te-Trisa czy pochodzącego z USA Hezekiah – “Raw Road” Pete produkował do spółki z Bodziersem. Zapowiedziany już projekt z Barto Kattem zdaje się kontynuować to podejście wydawnicze.

Jeśli mielibyśmy w wyborach personalnych Piotrka odnaleźć pewien klucz, to pewnie byliby to raperzy dobrzy, natomiast niedostatecznie docenieni oraz tacy, którzy dobrze odnajdą się w klimatach soulpetowskich produkcji.

Postanowiliśmy odpowiedzieć sobie na następujące pytanie: z kim Soulpete NIE nagrał jeszcze płyty, ale bardzo chcielibyśmy taki krążek usłyszeć. Let’s go!

Belmondawg

Życie tego artysty wywróciło się jakiś czas temu do góry nogami. Całe szczęście, pociągnęło to za sobą podobną przemianę również w jego twórczości, co potwierdził w 2021 roku świetnym albumem na bitach EXPO 2000. Szerzej o “Hustle as usual EP” i rewolucji w karierze byłego reprezentanta Mobbyn rozmawialiśmy w naszym podcaście.

Wydawnictwa z ubiegłego roku pokazały, że poza zapadającymi w pamięć żartobliwymi jednolinijkowcami i zbitkami sylab, Belmondawg potrafi odnaleźć się na spokojnych, klasycznych podkładach i ma w tym coś ciekawego do przekazania. Imponuje mnogością followupów i porównań. Zdaje się, że trochę spraw sobie już poukładał i jego muzyka będzie teraz dopracowana i warta sprawdzania.

Prowadzi mnie to do wniosku, że Gdynianin świetnie odnalazłby się także na podkładach Soulpete’a. Efekt ich współpracy klimatycznie mógłby zbliżyć się chyba do “Mr. Happy” z Erkingiem (album ten zajął 8 miejsce w naszej topce za rok 2020). Luz, trueschool, płynące sample jako tło do “belmondziarskiej” nawijki – o tak!

Mateusz Trojnar

Prykson Fisk

Aleksander na scenie działa od ponad dwudziestu lat. W tym czasie solowo oraz w różnych konfiguracjach stworzył około 20 albumów lub mixtape’ów. Niestety wciąż nie osiągnął należytego rozgłosu oraz sukcesu komercyjnego. Każdy, kto zna jego dyskografię, zgodzi się ze mną, że Pryks ma wybitne ucho do bitów. Lubi działać na różnych podkładach i nie boi się żadnych brzmień.

Tęsknię za podkładami Soulpete’a z czasów Abramsów. Wciąż wierzę, że jeszcze kiedyś usłyszymy coś nowego od naszego producenta i Jeżozwierza — RDS na zawsze wyryte w moim serduszku! Chciałbym znów dostać coś tak rapowo surowego na tłustych bębnach. Zero przebojowości oraz umilania odbioru. Do tego w moim odczuciu idealnie pasowałby wokal Pryksona. Tematyka wojenna raczej by nie wchodziła w grę. Ale wielki konflikt międzygalaktyczny? W końcu Fisk to jeden z największych kosmonautów na naszej scenie. Oczywiście każda jego wyprawa podszyta jest gęstą mgłą wiadomego połączenia. Koniecznie na gramofonach musi chłopaków wspierać Dj Ace!

Marcin Krajenta

Dizkret

Dizkret idealnie wpasowuje się w kryterium świetnego rapera ze zbyt wąskim uznaniem. Nie ma co się temu dziwić, bo od dawna nie zajmuje się rapowaniem na pełen etat. Nie można jednak powiedzieć, że nie doceniają go inni raperzy, bo w ostatnim czasie gościnnie pojawiał się u Ero, Belmondawg czy na drugiej odsłonie DeNekstBest Mixtape. Daje to podstawy by sądzić, że Warszawiak nie odstawił jeszcze mikrofonu na stałe.

Te gościnki pokazały, że choć jego ostatnia płyta jest starsza niż fan Quebo, to Wojtek “wciąż to ma”. Co więcej, jest jeszcze lepszy niż w czasach działalności jako Stare Miasto czy w duecie z Praktikiem. Warto byłoby ten rozwój przypieczętować na CDku. Dizkret odkurzył już sprzęt do nagrywania i rozgrzał instrument mowy, więc pozostał tylko najważniejszy krok.

Soulpete mógłby dostarczyć spokojne, dopieszczone podkłady, które pozwoliłby Dizkyemu pokazać swoje umiejętności i przykryć ewentualne warsztatowe braki, wynikające z długiej przerwy od rapowania. Zdaje się jednak, że tych braków i tak zbyt wielu nie ma.

Myślę, że jest to współpraca muzycznie wręcz idealna. Dizkret, Soulpete – ten pomysł jest darmowy, wystarczy go podebrać i zrealizować.

Mateusz Trojnar

Ryfa Ri

Pierwsza dama WCK (zresztą całej naszej sceny) wielokrotnie pokazywała, czym jest funk i że płynie on w jej żyłach nieustannie. Świetne skille rapowe coraz chętniej łączy ze śpiewem. Cudownie przeplata kobiecość z męskim podejściem do liryki oraz prezentacji swoich prawd na bicie. Jak trzeba, to opowie Ci o swoich kształtach, puszczonych bąkach lub miłosnych wzlotach i upadkach. A na koniec poleci taką braggą, że zaczniesz się zastanawiać skąd w niej tyle różnych wcieleń.

Soulpete nie ma jeszcze na koncie wspólnego albumu z kobietą. Oto idealna kandydatka. Biorąc pod uwagę wszechstronność naszej mistrzyni ceremonii, Pete mógłby wykorzystać pełen wachlarz swoich inspiracji oraz dostarczyć nam materiał kipiący soulem, funkiem oraz boombapem. Wiemy doskonale, że nasz producent uwielbia działać z raperami o wyrobionym stylu i wyciągać z nich to, co najlepsze. Ania to maszyna do rapowania, będąca przy tym w swoim najlepszym okresie twórczym. Ten album by rozjebał, to kwestia logiki!

Marcin Krajenta

Muflon

Kolejna postać, która już regularnym rapowaniem się nie zajmuje. W jego przypadku jest to o tyle specyficzny przypadek, że choć ksywka Muflona jest w środowisku bardzo dobrze kojarzona, to nigdy nie wypuścił on pełnoprawnego albumu. Jedyne jego wydawnictwo, które okrasić możemy mianem solowego, to “Napisy Końcowe”, będące luźnym zbiorem kawałków, które miały znaleźć się na jakimś, niepowstałym ostatecznie, albumie.

Ubolewam, że nigdy nie doczekaliśmy się jego solówki, bo Muflon miał świetne pióro do tekstów. Gorzej radził sobie jeśli chodzi o warstwę stricte technicznie-brzmieniową, ale dobre wersy rekompensowały wszelkie niedoskonałości.

Myślę, że idealnie odnalazłby się na albumie wyprodukowanym przez Soulpete’a, choć nieczęsto słyszeliśmy go wcześniej w takich klimatach. Piotrek potrafi dostarczyć podkłady, stanowiące idealne tło dla rapera popisującego się warsztatem zabawy słowem. Byłaby to świetna okazja do pozostawienia scenie rapowej jakiejś namacalnej spuścizny, która pozwoliłaby bez zawahania traktować Muflona nie tylko jako aktywistę, publicystę, prezentera czy freestylowca, ale i pełnoprawnego, studyjnego rapera.

Mateusz Trojnar

Skorup

Jacek to raper urodzony w Zabrzu, ale od zawsze kojarzony z Gliwicami. Ma na swoim koncie 7 albumów: „Pieśń Wajdeloty”, „Droga watażki”, „Etos kowboja”, „Piękna pogoda”, „Ludzie chmur”, „Absolutna flauta”, „Naturalny satelita”. Nie stroni od współpracy z jednym producentem, czego dowodem jest, chociażby ostatni album w pełni wyprodukowany przez Młodego (TU ZNAJDZIECIE MOJĄ RECENZJĘ TEGO ALBUMU).

Ciepłe, bujające i pasujące do piwka, pitego na świeżym powietrzu, podkłady Piotrka to klasyka. Dodajmy do tego swojską godkę wprost z Gliwic oraz ten podśpiewywany flow Skorupa. Przecież tu wszystko pasuje do siebie idealnie! Wesoła tematyka oraz wyśmienite poczucie humoru naszego MC stanowią gwarancję świetnie wykorzystanych słonecznych bitów od Pete’a. Nie wyobrażam sobie lepszego soundtracku do grilla.

Marcin Krajenta

Otsochodzi

Młody Jan to jedyny przypadek w naszym zestawieniu, który miał już na koncie współpracę z Soulpetem. Pojawił się, jeszcze jako naprawdę młody (stażem i wiekiem) chłopak, na producenckim albumie Piotra – “RAW“.

Za miesiąc mija już 7 lat od wydania tej płyty, a Otschodzi wielokrotnie skręcał na swojej muzycznej drodze, próbując się w coraz to nowszych odsłonach. Jego ostatni projekt – OIO, również nie zwiastuje powrotu do pierwotnej stylówki, za którą wielu tak tęskni. Czuję jednak, że choć podobno “nigdy już nie będzie jak kiedyś”, to dostaniemy jeszcze od niego projekt w klimacie zbliżonym do “Slamu”.

A jeśli mówimy o stylówie ze “Slamu” to mamy na myśli luźną, dobrze poukładaną nawijkę, którą Miłosz przekazuje kolejne obserwacje rzeczywistości. Kojarzy mi się to też z melancholijnymi, samplowanymi podkładami. Kto inny niż Soulpete miałby je dostarczyć?

Mateusz Trojnar


Spodobał ci się ten tekst? Postaw nam kawę i wesprzyj działalność FollowRap!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*