#RapKartka – Tede – “Elliminati”.

OkładkaTede "Elliminati"

Najbardziej hejtowany polski raper XXI wieku? Raper, który najbardziej odbił się od dna w XXI wieku? Myślę, że zagadka jest dosyć łatwa i większości (jak nie wszystkim) do głowy przyszła jedna ksywka – TEDE. Zdradzając rok, zdradzając ksywę rapera, pozbawiłem wszystkich złudzeń, o czym będzie ta Rap Kartka.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć kilka ważnych rzeczy. Nie słuchałem Tedego i raczej nie byłem jego fanem. Raczej byłem „po drugiej stronie” w 2009 roku, raczej nie miałem o nim najlepszej opinii i powielałem wiele schematów myślowych, które wtedy przebijały się najbardziej. Z perspektywy czasu – uważam, że był to błąd, a każda rewolucja rodzi się w bólach i to, jakie tsunami przeszedł Tede w 2001 roku, po wydaniu S.P.O.R.T.-u, które ciągnęło się za nim aż do 2013 roku, niejednego by zaprowadziło na pętle czy PKP w wiadomym celu. Mogę jedynie puknąć się w pierś i przyznać, wiele razy pomyliłem się w ocenie Tedego, jego dorobku i udziału. Pocieszenie (marne, bo marne), że było Nas więcej.

Rewolucja nadeszła.

Wydane 22 marca „Elliminati”, jest kamieniem milowym w karierze Tedego, ale również historii polskiej sceny hip-hopowej. Wydana na dwóch krążkach płyta, zawierała 19 ścieżek na pierwszym CD oraz odpowiednio 15 na drugim CD. Co ciekawe, tylko „Preludium w metrze” ma długość 1:14, reszta kawałków ma co najmniej długość 3 minut. Płyta wydana nakładem wytwórni Wielkie Joł.

Za produkcję materiału w całości odpowiadał Sir Michu, zaś gościnnie na płycie pojawiają się Sitek, donGURALesko, ABEL, DIOX HIFI, NumerRaz, VNM, Obi, Pelson, Seta, Zgrywus, Lil’Ciu zaś scratche do „Nie banglasz” oraz „Tak się robi remix” położył DJ Tuniziano.

Co na tym dwupłytowym wydawnictwie zapadło mi w pamięci najbardziej?

Po pierwsze – „Tak się robi hip-hop 2”.

Świetne cztery zwrotki, pokazujące składowe kultury hip-hop, dosyć zwięźle i treściwie opisane. Zawsze podziwiałem sposób, w jaki opisywał break-dance, którego sam nie trenował, lecz spuentował temat idealnie – „Ale chociaż mówię prawdę, na serce kładę rękę, Moje życie czasem przypomina break-dance”. No i szacunek, za pamięć o tym, że hip-hop to nie tylko rap.

Po drugie – „Nie banglasz”.

Klasyczny bit, na którym Tede zrobił miazgę. Inna sprawa, że bit był tak doskonały, że prędko doczekał się remixów Wdowy czy tria Quebonafide – Tomb – CYWIL. Linie od samego początku są bezkompromisowe oraz brudne.

„Szedłem do pierwszej ligi rap, jak,
Jeszcze żyli tu Biggie i Pac, tak,
Pieprzę twój digi pack, what tha fuck?!,
Ty robisz na migi rap, trzym te wity”

– No przecież to jest rzucone z taką charyzmą, brudem i stylem, że trudno to Tedemu odebrać. No i jeszcze jedna rzecz, „wygrać” pojedynek z takim bitem, to również sztuka, bo to praktycznie samograj i wystarczyłoby rzucić banałami, a i tak pewnie by się obroniło. W tym wypadku – zwrotki Tedego zapadają w pamięć i udało mu się okiełznać ten bit w stu procentach.

Po trzecie – „Co Ty wiesz o hejtach?”

Po trzecie – „Co Ty wiesz o hejtach?” – przecież to tak gruby bit, że nawet ktoś o wzroście Wałujewa i talii Big Puna zmieściłby się w niego. A kawałek treściom, zawiera wiele faktów z życia Tedego, któremu potrafiono rysować auta czy przebijać opony, stąd jego ironiczne zapytanie do innych raperów – „co ty wiesz o hejtach?”. Klasa.

Po czwarte – „Oni Wiedzą”

z gościnnym udziałem Sitka, to kawałek, który zyskał dzisiaj jeszcze więcej na prawdziwości i mógłby wyjść dzisiaj – byłby aktualny jeszcze bardziej. „Rap już nie zginie tu – przyjmij to do wiadomości”, „Rap już tu wrósł”. Wrósł, bardzo, nawet radia zaczęły grać!

Po piąte – „Tak się robi remix”,

który powstał z gościnnymi zwrotkami VNM’a, Pelsona, Numera Raz, Dioxa, Obiego oraz inną niż w oryginale zwrotką Tedego. Pokolei. Pelson dał jedną ze zwrotek życia, tak samo jak Diox. Obi dał zwyczajnie dobrą zwrotkę, bez fajerwerków, które dał VNM, zjadając cały ten track, zresztą – „Wiesz? Jestem jeszcze junior jak Walter Erviti, My Hip-Hop makes your hip hop, chuj, hashtag; emeryci bang!” – dziękuję, zjedzone. Numer Raz przeciętnie. Tak się robi remix, a W.E.N.A. Może żałować.

Po szóste – „Preludium w metrze”,

który mnie irytuje tym, że jest tak krótki… Przecież bit to jakaś forteca rodem z „Nie banglasz”, zaś Tede wypluwający z siebie kolejne linijki, pokazuje, że potrafi opisywać otaczającą go rzeczywistość w sposób zwięzły, interesujący i powodujący, że czeka się na każdy kolejny wers. Może kiedyś doczekam się kontynuacji…

Ta płyta to swoiste odkupienie, to swoisty kamień milowy, to odbicie się od dna, postawienie na swoje, meta po horrendalnej harówce, której doświadczył przez lata Tede. Idealny przykład kogoś, kto przez wiele lat zbiera baty, by przekonać się na końcu, że wyprzedził innych i teraz to ci inni wyszli na idiotów. W tym ja. Szanuję bardzo tę historię i wcale nie dziwię się Tedemu, że jest bezpośredni, ironiczny, bezkompromisowy i często prowokuje innych raperów. Ma ku temu pełne prawo. Szanuję bardzo, a płytę – raz na jakiś czas odpalam, by zaznać tego odrodzenia.

Robert Fevowy Połomski

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*