Euforia – To coś więcej niż rap #3

euforia to coś więcej niż rap

Masz dość przerysowanych seriali o nastolatkach ze sztampowymi historiami wśród których króluje podział na pięknych-brzydkich i bogatych-biednych? Ta produkcja może Cię zainteresować.

Euforia to serial pełen sprzeczności, brudu i nierzadko sięgania dna. Fakt, serial opowiada głównie o życiu nastolatków. Jednak z całkiem innej perspektywy, do której mogły nas przyzwyczaić np. większość netflixowych produkcji. Ten twór pojawił się na HBO GO. W swojej obsadzie posiada znanych sprzed Euforii, ale w znacznej większości – młodych, zdolnych, przed emisją nieodkrytych.

Nie do końca euforia

Mimo tytułu skłaniającego ku myśleniu, że serial ten może mieć coś wspólnego z przepełnieniem radością – nic bardziej mylnego. Tytuł tego tworu w obliczu obrazków w godzinnych odcinkach pokazuje, że jest to o ile nie sarkazm, to na pewno ironia.

Serial należy raczej do tych brutalnych w swojej genezie. Pełnego skrajnych emocji i wywieraniu na odbiorcy uczuć, które mogą siedzieć w człowieku głęboko, nie koniecznie chcąc je wydobywać. A jednak się wydostają.

Każdy z odcinków “dokłada” nowych sytuacji i problemów wśród Pokolenia Z, ale nie ma tam jednoklatkowości – jeden problem na jeden odcinek. Akcja się łączy, z tym że na jaw wychodzą nowe fakty i wyjaśnienia. Ujrzymy tam rozmyślania na temat swojej seksualności, orientacji, narkotyków, problemów rodzinnych, alkoholu, perwersji i zachwiań emocjonalnych.

Smutna Euforia?

Mimo, że serial w większości jest faktycznie produkcją z emocjami, którym bliżej do smutku ma on też wiele podnoszących na duchu momentów. Trudno mówić o jakimś balansie tam zachowanym – w życiu też nie zawsze pojawia się balans. Coś, co bardzo przyciąga do tego serialu to akcja i (nie)przewidywalne zwroty akcji. Coś, co możesz przeczuwać, zgadujesz, że może to się stać – ale jednocześnie tak bardzo ciężko w to uwierzyć.

Mimo, że główną bohaterką jest Rue (w którą wciela się Zendaya) – uzależniona od narkotyków 17latka – to Euforia nie toczy się tylko wokół jednej bohaterki. Choć towarzyszy nam cały czas – jest narratorką produkcji. Poznajemy jej przyjaciół, rodzinę – i historie wielu rodzin, które w świecie rzeczywistym mogą być obok nas.

Dlaczego warto sprawdzić Euforię?

Między innymi dlatego, że jest to zdecydowanie produkcja na czasie. Serial, który może pomóc wielu ludziom zrozumieć co siedzi w głowie aktualnym nastolatkom. Jasne, ciężko przenosić podwórko amerykańskie na polskie i nie każdy nastolatek jest taki sami. Ale tak jak Mata rapował w Patointeligencji o rzeczach, które każdy słyszał, każdy wiedział, że się dzieją – ale nie do końca przypisywał je konkretnym działaniom, przykładom czy pokleniom, tak Euforia potrafi pokazać odśrodkowe zachowania młodzieży.

Euforia nie jest łatwa w odbiorze, wiele razy mnie zadziwiała i powodowała we mnie emocje i odruchy, których nie spodziewałabym się przy oglądaniu właśnie takiego rodzaju serialu. Ale zdecydowanie jest warta obejrzenia – historia Jules (transseksualnej dziewczyny) w przeplataniu z relacją narkomanki Rue, “sprzedającej” swoje ciało Kat z nadwagą i ukryty homoseksualizm u Nate’a powoduje możliwość spojrzenia na świat z różnej perspektywy. Nic nie jest takie jak się wydaje. Łatwo osądzać po szkolnych perypetiach, a o wiele ciężej zrozumieć co siedzi w głowie młodych ludzi. Ludzi, którym według wielu nic nie dolega i “nie wiedzą co to problemy”. Otóż wiedzą – często niestety lepiej niż dorośli.

Euforia uczy tolerancji, akceptacji siebie i zrozumienia. Euforia tworzy świat, który ciężko zauważyć na pierwszy rzut oka wokół siebie. Powoduje ciarki ekscytacji, strachu, ale też zażenowania. Ludzkich emocji. Uczy przeżywać wiele rzeczy w sposób akceptowalny. Uważam, że zarówno “sexed education” (serial Netflixa) jest niesamowicie potrzebny dzisiejszej młodzieży (i nie tylko) tak samo Euforia. Nie jest to serial idealny, ma swoje słabsze momenty, które mogą poirytować odbiorcę – ale są to znikome części, które w ogólnym rozrachunku nie rzutują na (przynajmniej moją) ocenę całości.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*