Kękę kontra “2021” [Rap Rodzi Refleksje #3]

Kękę - "2021" okładka singla

/Posłuchaj tekstu także w formie podcastu!/

O “FOMO” Dwóch Sławów pisałem tydzień temu, że po premierze zapętlałem ten kawałek przez dobre kilkanaście godzin. “2021” od Kękę trudno było mi powtórnie odpalić chociaż raz.

Zwykły chłopaczek z Radomia

Piotr “Kękę” Siara przyzwyczaił nas już w swojej wieloletniej obecności na scenie, że jego muzyka stoi kolejnymi etapami jego życia, kolejno przelewanymi na albumy. Opowiedział nam dokładnie historię swojego uzależnienia czy o innych problemach natury psychicznej. Dobrze znamy jego drogę od listonosza do jednego z najbardziej rozpoznawalnych raperów w tym kraju. Często zabiera nas też w przeszłość, do swojego rodzinnego Radomia. Tego ostatniego sporo dostaliśmy na wydanym w 2021 roku albumie – “Siara”.

Jego otwartość i szczerość, mnogość doświadczeń i trafne refleksje sprawiają, że wsiąkam w uniwersum “życie Piotra Siary” za każdym razem gdy, zostaję do niego zaproszony. Kękę ma też tendencję do podsumowywania kawałkami danych okresów swojego życia. Na jego ubiegłorocznym wydawnictwie otrzymaliśmy kawałek z tego właśnie cyklu. “Zły rok” podsumowywał 2020, a więc rok przełomowy zarówno w skali makro, jak i w życiu każdego z nas.

“2k20, nie było lekko, to fakt
Choćby nawet ten następny był tragiczny, jak nie wiem
Nawet jeśli, gdzieś za rogiem na nas czeka cierpienie
Jestem tutaj dla was wszystkich i to będzie niezmienne
Łeb do góry, rok dwa jeden, kurwa idę po ciebie”

Kękę vs 2021

W “Złym roku” usłyszeliśmy, z jakim nastawieniem Kękę zamierza wejść w rok następny, a więc już miniony, jeśli patrzymy na chronologię z obecnej perspektywy. Trochę to zagmatwałem, ale tytuł kawałka jasno wskazuje, którego roku jest zamknięciem i podsumowaniem – “2021”.

Dla świata i naszego kraju był to rok bardzo ważny, bo w zasadzie pierwszy w całości pokryty pandemiczną powłoką. Musieliśmy nauczyć się żyć w tych czasach, zaadaptować się do nowego sposobu funkcjonowania, wciąż tęskniąc do dawnej normalności. Oczywiście, nie tylko słynny koronawirus podbijał media. Na naszej wschodniej granicy doświadczyliśmy kryzysu migracyjnego wywołanego przez działania hybrydowe Białorusi. Na początku roku w Stanach Zjednoczonych grupa zwolenników Donalda Trumpa wdarła się do Kapitolu. W Niemczech odbył się pierwsze wybory parlamentarne ery postmerkelowskiej. Nad Ukrainą zaś cały czas wisi widmo otwartego konfliktu zbrojnego z Rosją. To tylko kilka przykładów, które jako pierwsze przyszły mi do głowy.

Są to też przykłady, które są co prawda istotne, natomiast nie zawsze tak szeroki ogląd sprawy jest tym, co interesuje nas najbardziej. Bo czasy pandemii to miliony tragedii dla rodzin, grup bliskich, państw, społeczności, przedsiębiorstw na całym świecie. I dla każdego z nas, najważniejsze są przeważnie te najbardziej nasze z milionów wspomnianych dramatów.

Dlatego też Kękę, podsumowując rok 2021, opowiedział o swoich własnych wzlotach i upadkach. Przede wszystkim, o licznych ciosach, jakie w tym ubiegłym roku od losu otrzymał.

“Zawsze mogło być gorzej…”

Tak jak napomknąłem we wstępie, to nie jest kawałek, którego słucha mi się łatwo i przyjemnie. Ale w końcu nie tylko o to chodzi mi w tytułowych refleksjach, by powypisywać sobie jakieś pseudosocjologiczne analizy o technologii, przejmującej XXI wiek.

Refleksje zrodzone przez rap to też te momenty, kiedy słuchając Bonsona, Sariusa czy właśnie Kękę, po przesłuchaniu kawałka zatrzymuję się w oszołomieniu i zmuszony jestem do zrewidowania całego swojego podejścia do życia. Takie kawałki jak “2021” wybijają mnie zazwyczaj z własnego poczucia komfortu. Każą zastanowić się, czy aby na pewno odpowiednio na dane zagadnienia spoglądam. Czy wystarczająco dużo czasu poświęcam bliskim? Czy mam świadomość jak kruche potrafi być nasze życie? To wszystko przygnębiające tematy, o których trudno się pisze i rozmyśla. To jednak bardzo ważne, by takie momenty zastanowienia do nas przychodziły. I taka jest, zdaje się, istota pisania takich numerów jak “2021”.

Kękę zapowiadał w “Złym roku”, że w następny wejdzie z bojowym nastawieniem i głową uniesioną wysoko. Nie da się mu tego odmówić. Z rokiem 2021 stoczył bardzo ciężki bój, z którego wyszedł żywy, choć z wyraźnie widocznymi siniakami. Nic dziwnego, że po tylu ciosach w tak krótkim czasie człowiek zaczyna wątpić nawet w coś, co było obecne w jego życiu przez ostatnie dwadzieścia lat.

Jednak, ja w tę śmierć rapu w Piotrku nie do końca wierzę. Czym jest ten cały rap, jeśli nie tak dobitnie szczerym, odważnym i twardym rozliczeniem się z losem w czterominutowym, emocjonalnie nawiniętym kawałku?

I chociaż puenta jest poniekąd pozytywna, a przynajmniej relatywnie optymistyczna.

“A tak poza tym to żyję i się uśmiecham – jest git
Bóg daje i Bóg zabiera, każdy połączy się z nim
Z pokorą biorę, co los da, bo zawsze mogło być gorzej
Choć czasem presja znowu siada mi na głowę, może?”

Kękę – “2021”

Mateusz Trojnar


Rap Rodzi Refleksje – cykl cotygodniowych felietonów autorstwa Mateusza Trojnara, których założeniem jest przelanie na tekst refleksji, do których prowodyrem jest jakiś konkretny, opublikowany ostatnio utwór.

Sprawdź pozostałe artykuły z cyklu “Rap Rodzi Refleksje”!
Sprawdź pozostałe teksty tego autora!
Poczytaj nasze teksty publicystyczne!

followrap patronite

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*