Bonson – “Znany i lubiany” po czterech latach od premiery (#RapKartka)

Dzisiaj mijają cztery lata od pierwszej pełnoprawnej solówki Bonsona – “Znany i Lubiany”. To wówczas wyszła płyta, dzięki której usłyszeliśmy chyba najbardziej różnorodny krążek w dyskografii szczecińskiego rapera.

Płyta powstawała długi okres czasu – pracę nad nią Bonson zaczął jeszcze w 2015 roku. Jak sam wspominał w trakcie popremierowych wywiadów – płyta powstawała tyle, bo nie miał doświadczenia w robieniu takiego projektu samemu. Dotychczas wszelkie projekty były robione z kimś – czy to z Matkiem, czy z Soulpete’m, czy z Brusem. Jest to pierwsza pełnoprawna solówka w jego dyskografii. Jedna z dwóch – po czterech latach przyszedł czas na kolejną – “Królu Złoty” – którą zrecenzowałem TUTAJ.

Znany i Lubiany” pozwolił na wielką swobodę w doborze bitów – co z pewnością raper wykorzystał. Innym powiewem świeżości, który ta płyta wnosiła, był fakt, że raper postanowił pokombinować z warsztatem i… zaczął też śpiewać. Jak wypada ta płyta po czterech latach?

Różnorodność

Dla niektórych – może być to atut, inni wskażą brak spójności. Faktem niezaprzeczalnym jest to, że płyta jest podzielona na dwie strony. Jedna strona odpowiada ówczesnym niuskulowym trendom, druga jest klasycznym brzmieniem, którego oczekiwano od Bonsona.

Szczeciński raper również mocno eksperymentował na tej płycie – są momenty śpiewane, są przyśpieszenia, jest swobodna nawijka, jest modulacja głosem. Warsztatowo – technika – klasycznie “Top 3 w Polsce“. Tak jak różnorodna tematycznie jest płyta, tak różnorodny jest raper.

Łatwo jednak odnieść wrażenie, że krążek jest w większości przepełniony frustracją oraz wkurwieniem na obecne realia sceny. “JBĆ“, “Ukryte Koszta“, “Nie wracam” czy “Tylko Biznes” to punktowanie wszelkich “chorób” raperów oraz całej branży.

Klimatycznie – rozstrzelona niesamowicie, mamy tutaj ogrom frustracji (“Nie wracam“, “Wkurw“), szczyptę poczucia humoru (“Tłusty rap“), mnóstwo wkurwienia w “Wow” czy “J*ć“, numery refleksyjne jak “Głupie Rzeczy” czy uliczne historie w “AF” z gościnnym udziałem Laikike1.

To właśnie tutaj po raz pierwszy oficjalnie jako Almost Famous spotykają się Bonson, Laikike1 oraz Soulpete. Tuż po spotkaniu gospodarza z Kedyfem oraz Mielzkym. Jasno można wysnuć wniosek, że ta druga część płyty jest tą właściwą, zaś pierwsza – udowodnieniem, że na każdym brzmieniu Damian sobie radzi. No może poza “Kupiłem sobie spluwę“.

Goście o niesamowitej jakości

Na podkładach mamy śmietankę producentów – od starych wyjadaczy pokroju Matheo czy The Returners po ówczesną nową falę producentów jak Got Barss. “Wow” czy “Kupiłem sobie spluwę” to mega energiczne podkłady, które idealnie lawirują między spokojniejszymi produkcjami. Dwie niesamowite kosy dostarczył Damian Def – “Tylko Biznes” oraz “Nie Wracam” to jedne z moich faworytów. Wybitnego cykacza (“Ukryte Koszta“) dał Deemz, zaś Soulpete dał bit na kawałek, który zapoczątkował Almost Famous. Nie trzeba dodawać, że jest “Soulpete Quality”.

Jeśli chodzi o raperów, którzy na tej płycie pojawili się gościnnie – to przykład dla wszystkich – mało, ale konkretnie!

Mielzky czy Kedyf to raperzy, po których wiadomo czego się spodziewać. Treści. I śmiem twierdzić, że trio Bonson-Mielzky-Kedyf zrobiło tak treściwy kawałek, że nikt by nie narzekał na wspólną EP-kę. Oczywiście z The Returnersami. Laik to Laik. A Laik w AF to Laik 120%. Jak niegdyś Alcohol 120%. Świeżość swoją zwrotką wniósł Wu, zaś Cywinsky dołożył chórki, które tworzą świetny nastrój w “Głupie rzeczy”.

O udziale Dj Ace w “Nie Wracam” mogę napisać to, co o samym kawałku – wybitnie. Nic dziwnego, skoro to mój faworyt z płyty i niesamowite domknięcie “Znanego i Lubianego” jak i tego tekstu.

Robert “Fevowy” Połomski

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*