Eklektyka przestawiła grę, nie pytaj czemu…|7 lat ”Eklektyki” Quebonafide

Quebonafide znany jest z tego, że każdy z jego kolejnych albumów ma kluczowy wpływ na rozwój polskiej branży hip-hopowej. ”Płyta roku” wyjaśniła wszystko, co dotyczy środowiska rapowego i ludzi z nim związanych. ”Ezoteryka” ostatecznie utwierdziła nas, słuchaczy, że przyszedł czas na erę newschool’u w Polsce i wprowadziła aspekty promocyjne na zupełnie nowy poziom. ”Egzotyka” swoim rozmachem i pomysłem pokazała, iż polski artysta może nazwać się Mr. Worldwide bez żadnych kompleksów. ”Soma 0,5 mg” ostatecznie przekonała polską ogólną branżę muzyczną, że z polskim rapem trzeba się liczyć. ”Romantic Psycho” ukazało, iż w Polsce można mieszać rap z innymi gatunkami muzycznymi w świetny sposób. Uświadomiła także polskiemu słuchaczowi, że trzeba otworzyć się na nowe horyzonty, aby nasz ukochany gatunek muzyczny nie dopadła stagnacja.

Podsumowując, każdy z wymienionych przeze mnie albumów Kuby Grabowskiego mógłbym wstawić w tytułowy wers, nawinięty przez Kartky’ego w utworze ”Kartki”. Jednak to ”Eklektyka” była tym albumem, który zapoczątkował lawinę na zawsze zmieniającą oblicze polskiego rapu. Może to zabrzmi kontrowersyjnie i może przesadzam, ale dla mnie osobiście ”Eklektyka” jest kamieniem milowym tego samego kalibru co ”Skandal” Molesty Ewenement. Czy ta teza ma szansę się obronić? Zobaczcie sami.

Quebonafide - Eklektyka (okładka)

Polski rap przed ”Eklektyką”

Rok 2013. Era trueschool’u w Polsce wchodzi w ostatnią fazę swojej dominacji na polskim rapowym podwórku.

Już rok 2012 zapowiedział zmiany w polskim rapie i przełamanie powyższej konwencji rapowania poprzez przyjście na świat takich krążków jak ”Zeus. Nie żyje” Zeusa czy ”Wilk Chodnikowy” Bisza.

VNM już od kilku lat tworzył podwaliny dla dominującej dzisiaj nowej szkoły. Paluch był znienawidzony przez trueschool’owe środowisko za to, że nawijał pod syntetyczne beaty, a Kali stworzył inspirowane zachodnimi trendami, świeże ”Gdy zgaśnie słońce”. Z kolei Solar i Białas wydali 1,5 miesiąca wcześniej ”Stage Diving” (o którym pisaliśmy tutaj). Razem ze swoją SB Maffiją coraz odważniej stawiali kroki w polskiej branży hip-hopowej. Eripe tymczasem wypuścił legendarne już ”Chamskie rzeczy”, a Gedz powoli kształtował swój styl, aby w 2014 roku stworzyć ”NNJL”, równie bardzo ważny album co ”Eklektyka” w kontekście polskiego newschool’u. Niestety wtedy Gedza nikt jeszcze nie doceniał. Que na szczęście się wybił. Nie zapominajmy oczywiście o znienawidzonym wtedy przez całe środowisko panu Jacku Graniewskim. Był on pierwszy przed całą sceną, jeśli chodzi o nowo-szkolny styl.

Zapowiadały się wielkie zmiany w polskim środowisku rapowym. Ten okres metamorfozy i eksperymentów, swoją świeżością i próbami wyrwania się z trueschool’owej bańki, uczynił lata 2012-2014 najlepszymi w całej historii polskiej rap gry (w tym przedziale czasowym powstały też m.in. ”Art Brut” Pro8l3m’u czy ”Trójkąt Warszawski” Taco Hemingway’a). Ktoś musiał jednak ruszyć i jednocześnie skruszyć tę jedną, bardzo twardą skałę, aby wywołać tym samym efekt domina, obracający całą branżę o 180 stopni. To zrobił właśnie Quebonafide swoją ”Eklektyką”.

Quebonafide przed ”Eklektyką”

Zanim jednak ten legendarny już mixtape, wypuszczony na kanale ówczesnej SB Maffiji 31 lipca 2013 roku (założyciel QueQuality był także przez pewien czas członkiem ekipy Solara i Białasa i wciąż utrzymuje z nią bardzo dobre stosunki), powstał, Quebonafide, był znany z tworzenia muzyki wraz z producentem Fuso, kojarzonym wtedy mocno z warszawskim składem Hemp Gru. Stworzyli oni duet o nazwie Yochimu. Pierwszy wspólny materiał Kuby Grabowskiego i Fuso wyszedł na światło dzienne już w 2009 roku. Był to nielegal ”Pierwsze cięcie”, kompletnie nieznany dzisiaj współczesnym fanom założyciela wytwórni QueQuality.

Quebonafide oczywiście również był wtedy mocno kojarzony z udziałami w bitwach freestyle’owych. Tak naprawdę, to właśnie kariera w tej dyscyplinie ukształtowała ówczesny styl Kuby Grabowskiego. Pozwoliło to, tym samym, na powstanie dwóch najbardziej wolnostylowych krążków w historii polskiego rapu. Mowa o interesującej nas dzisiaj ”Eklektyce” oraz ”Płytcie roku”, wydanej wraz z Eripe 5 miesięcy po powstaniu tego pierwszego mixtape’u.

Gdybym miał wybrać kawałek sprzed ”Eklektyki”, najlepiej oddający potencjał Quebonafide w kontekście obrania drogi o nazwie ”newschool”, byłby to numer ”Flow witam” z 2012 roku. Ogólnie cały 6-numerowy mixtape, powstały dokładnie pod tym samym tytułem, i do którego należy ów track, zapowiedział to, co miało się wydarzyć dokładnie rok później…

Wymykam się starej szkole, nowej szkole…

Na sukces ”Eklektyki” złożyły się trzy czynniki. Banger’owość materiału, niespotykana w tamtym czasie (nie licząc Tedego), w dobie mocnych, bujających bębnów i masy scratche’y. Zupełnie nowe flow wymykające się twardej, prawilnej nawijce. Świetnie rozkminiona warstwa liryczna, zawstydzająca ówczesnych ulicznych tekściarzy, którzy powinni tym samym zastanowić się nad sposobem podawania treści w swoich utworach. Zarówno wtedy, jak i teraz.

Te trzy aspekty złożyły się wspólnie na ”Eklektyce” w niesamowity freestyle’owy luz. Czuć go było od Tatr do Morza Bałtyckiego. Kuba Grabowski przełamywał na swoim projekcie wszelkie konwencje, jeśli chodzi o sposób podawania swojej twórczości fanom polskiego rapu. Wzniósł też, tak bardzo dzisiaj szeroko komentowaną wolność artystyczną, na zupełnie nowy poziom.

Tej scenie brak mojego luzu, luzu/Więc otrzepuje ją z gruzów i rękaw z kurzu

Quebonafide – Codzienność

Freestyle’owy sznyt

Wspominałem wyżej o tym, że bez doświadczenia freestyle’owego założyciela QueQuality, ”Eklektyka” mogłaby nie osiągnąć takiego sukcesu, jaki wypracowała. Jest w tym dużo racji.

Każdy kawałek na ”Eklektyce” to tak naprawdę jeden temat rodem z bitew wolnostylowych, podawanych uczestnikom tej dyscypliny. Que tutaj obraca się wokół głównego aspektu i wokół niego, dobierając odpowiednie skojarzenia, buduje całą narrację opartą na nietuzinkowych punche’ach wypuszczanych jak karabin maszynowy w stronę polskiej rap sceny i emocjonalno-filozoficznych przemyśleniach, złożonych z masy metafor, gier słowno-znaczeniowych, dawki porządnej ironii i nawiązań do całej ówczesnej pop-kultury. Szybkość, błyskotliwość, finezja – te trzy słowa najlepiej obrazują teksty Que. ”Płyta roku” jest dokładnie tak samo skonstruowana, tylko zdecydowanie posiadała ona większą siłę rażenia w kontekście braggi.

Na luźnym stylu Que wzorowali się m.in. Deys na swoich ”Audiogramach” czy Kuban na ”Co za mixtape”. Także Dwa Sławy, już wtedy kojarzone z podawaną w nietuzinkowy sposób warstwą liryczną, nie wypuściłyby bardzo swobodnych ”Ludzi sztosów” w 2015 roku, gdyby nie Quebonafide i jego ”Eklektyka”.

”Pierdolę modę, nagrywam wave za wavem/Ty na fali wiecznie, skończysz jak Silver Surfer/Avenger dba o punch’e, nie design/Jestem Wolverinem tej gry, a mój styl to palce lizać”

Quebonafide – ”Avengers”

Wchodzę jak rock’n’roller, wchodzę jak rock’n’roller…

Przebojowość ”gwiazdorska” Que na ”Eklektyce” oczywiście nie ogranicza się jedynie do treści. Kształtowana jest tutaj także przez brzmienie i flow.

Na tym mixtape’ie nie widać żadnego spięcia. Que zmienia sobie sposób nawijki z bujającego podśpiewywania do przyspieszeń dodających słuchaczowi niespotykanej wtedy energii w polskim rapie. Oczywiście żaden z utworów na ”Eklektyce” nie dorównuje legendarnemu już ”Prowo” z ”Płyty Roku”.

Produkcyjnie ”Eklektyka” to ostre, bardzo mocne brzmienia zza oceanu, choć nie zabrakło tutaj także odświeżonych, trueschool’owych bębnów, podanych w zupełnie nowy sposób polskiemu słuchaczowi.

Jednak samo brzmienie nie czyni tego albumu przełomowym. Chodzi właśnie o umiejętne połączenie nowoczesnych produkcji z luzem Kuby Grabowskiego w kontekście zarówno flow, jak i treści. Połączone, jak już wspominałem, wytworzyły nową siłę witalną. Skruszyła ona trueschool’owy mur i tym samym otworzyła szczelinę dla nowej fali rapu. Ruszyła ona z pełnym impetem w latach 2015/2016.

Krajobraz po ”Eklektyce”

‘Eklektyka” to nie tylko przełamanie pod względem wszelkich możliwych rapowych konwencji. Wtedy, po raz pierwszy, zatarła się granica pomiędzy mainstreamem a podziemiem. Od tego momentu polskiemu początkującemu artyście zdecydowanie łatwiej wybić się wyżej niż to było dotychczas. Zmieniło się też samo podejście tych wielkich artystów do graczy z podziemia. Od tamtej chwili zdecydowanie łatwiej nawiązywał się kontakt pomiędzy ”górą” a ”dołem”.

Z podziemia wyszli tacy gracze, jak wspomniani już Deys, Dwa Sławy, ale także Solar z Białasem. Ci ostatni zauważyli, że skoro ich kolega z ekipy robi niesamowitą karierę, to my też tak możemy. Dzięki temu dzisiejsza rywalizacja QueQuality vs SBM Label napędza, jak nikt inny, polską branżę hip-hopową.

”Usłyszałem Eklektykę, to nagrałem Audiogramy/Quebie zawsze będę wdzięczny/Tak jak tobie Szynol Dawid”

Deys – ”Spopielacz”

Guzior, Kuban, PlanBe, Kartky, Żabson, Wac Toja i wielu, wielu innych raperów zawdzięcza Que otwarcie autostrady o nazwie ”newschool”. Niecały rok później wyszedł ”Hype”, otwierający oficjalnie nowy rozdział w dziejach polskiej rap gry. Reszta to już historia…

A Que musi dziękować nikomu innemu jak właśnie Solarowi i Venomowi. Zresztą, gdyby nie VNM, ta rap kartka nigdy nie zostałaby napisana…

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*