Samotny Wilk – AyamCamani [FollowUnderground]

Ekipa Hashashins rozkręca swoją markę w polskiej rap grze na dobre, o czym świadczy m.in. świetne przyjęcie Hashahaty. Jej fundament stanowią oczywiście: jeden z najbardziej niedocenionych raperów polskiej sceny, w kontekście wpływu na nią, czyli Deys, a także jedno z największych odkryć artystycznych ostatnich lat – mowa o Karianie. Coraz bardziej jest rozpoznawalny człowiek rock&roll – Feno. Natomiast najprężniej rozwijająca się podziemna marka posiada w swoich szeregach też innych graczy. Przedsmak ich umiejętności mogliśmy już usłyszeć w singlach promujących mixtape Hashashins pt. ”Front”. Jednym z reprezentantów krakowskiej ekipy jest AyamCamani, który właśnie wydał swój pierwszy album ”BLCK_THGS”. Z tej okazji chciałbym mu się bliżej przyjrzeć – na jego płytę czekałem aż dwa lata.

AyamCamani (kadr z numeru ''Wolves'')

Pojawił się znikąd

Ayama poznałem w 2018 roku, przy okazji wypuszczenia wspólnego numeru Hashashins ”Front”. Od razu zwrócił moją uwagę tym, że w swojej zwrotce zbudował najmroczniejszy klimat spośród wszystkich występujących graczy w tym numerze. Przyczynił się do tego zarówno jego mocny, zachrypnięty, tym samym wyróżniający się wokal, jak i przemyślana liryka. Po prostu dla mnie dał najlepszą zwrotkę w tamtym tracku. W konsekwencji od razu postanowiłem poszukać jego solowych tworów. Jakże było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że w internecie go po prostu… nie ma. Gdy wpisywałem jego ksywę w Google, wyskakiwała mi w wyszukiwarce nazwa rasy jakiegoś kurczaka. W komentarzach widziałem, że ludzie mieli podobne przygody. Od razu wtedy doceniłem Camaniego, że nawinął tak świetną zwrotkę pomimo braku posiadania na YouTube czy SoundCloudzie jakichkolwiek kawałków.

”Lubię wam namieszać w głowach, bawi mnie ta cała wojna/A wśród gniewnych ludzi czuję się jak Henry Fonda/A jak piszę, to zwykle wyłazi tutaj ze mnie wszystko, co mam w sercu/Potem układam to, ziom, w jednej lini: Death Note, Deadpool”

AyamCamani – ”Front”

AyamCamani i pierwsze polowanie

Na pierwszy solowy numer AyamaCamaniego nie musieliśmy długo czekać. Niecałe trzy miesiące później wyszedł utwór ”Białe demony” w którym gościnnie udzielił się Deys. Po raz kolejny reprezentant Hashashins udowodnił, że będzie w swojej twórczości operować mrokiem i emocjami oraz jego liryka nie będzie banalna. Co w sumie, nie patrząc… jest praktykowane przez wszystkich członków ekipy z Krakowa.

”Anioły latają nad nami i rozsypują prochy/Sekundy, minuty, minuty w godziny, godziny w doby/Modlę się o poruszenie, a wokół same groby/To taki manekin challenge w muzeum figur woskowych”

AyamCamani – ”Białe Demony”

Natomiast każdy z nich robi to w swój własny sposób. AyamCamani też ma swój własny styl. Jest to styl fightera, nocnego łowcy, wilka wyruszającego na polowanie po mieście. W jego muzyce nie ma wielkiego miejsca na śpiew jak w przypadku Deysa, Kariana czy Feno. Jest za to dużo agresywnej nawijki i charyzmy. Razem z Zerem i Frankiem, który również za niedługo wydaje płytę, tworzą ten bardziej rapowy oddział Hashashins (wspomniana pierwsza trójka to jednostka wychodząca poza ramy). Oczywiście Ayam także, eksperymentuje, o czym za moment. W każdym razie ten numer kupił mnie niesamowicie. Znajdował się u mnie w topce singli roku 2018.

Kolejne ataki

Po ”Białych Demonach” przez cały 2019 i 2020 rok otrzymaliśmy całą masę singli zapowiadających ”BLCK_THGS”. Jedne były lepsze, drugie słabsze, o czym powiem już przy opisie samej płyty. Natomiast zauważyłem u Ayama jedno – ten człowiek zdecydowanie nie jest smutnym raperem. Nawet jeśli tworzy on numery w tym stylu, mają one pazur. Jakby Ayam właśnie wchodził na ring i swoim charyzmatycznym flow miał nas poskładać, przy okazji wciągając nas w mrok. Przede wszystkim to zasługa jego wokalu. Zresztą, który członek Hashashins nie posiada dobrego głosu. To jest podstawa ich działalności. Różnica jest taka, że akurat ten gracz używa go inaczej niż reszta ekipy. I bardzo dobrze, bo inaczej nie dałoby się go odróżnić od reszty kolegów.

Szczególnie jeden z numerów promujący najnowsze wydawnictwo reprezentanta Hashashins przypadł mi niesamowicie do gustu. Był to kawałek ”Kukły”. Uwierzytelnił on znowu tezę, że Ayam potrafi tworzyć ciekawy, pędzący, inny miejski klimat. Po raz kolejny jego flow jest bardzo dobre i wysuwa się na pierwsze miejsce. Oczywiście była tutaj także widoczna fajnie poskładana liryka. Ma to coś wspólnego ze sposobem nawijki Fokusa, oczywiście delikatnie. Natomiast członek krakowskiej ekipy śmiga tutaj po bardzo wymagającym drum and bass’owym beacie jak szalony. Bez ani jednej wpadki w postaci wypadnięcia z beatu (swoją drogą brawa dla Faded Dollars za super produkcję). Technika świetna. Oczywiście, mix zawodzi, jednak to jest jego trzeci utwór, jaki został puszczony do internetu. Dlatego też bym się nie przyczepiał do tego. Kto pamięta podziemie sprzed 10 lat, wie, iż to nic takiego.

”Czarne myśli atakują mnie jak DDOS i blitzkrieg/No bo zwykle to mandaty i nakazy eksmisji/Jedziemy na misji jak w filmie Hombre/Oskarowe ujęcia, nucę sobie Pro8l3m”

AyamCamani – ”Kukły”

”Blck_Thgs”

Po sporym opóźnieniu – płyta miała wyjść w czerwcu, natomiast ostatecznie na Spotify pojawiła się 9 września tego roku – przyszedł czas na odsłuch. Znając większość singli, wiedziałem już, że ten krążek nie będzie, niestety czymś wielkim. Jednak jak na pierwszą płytę nie jest źle. Jest dobrze. Nie więcej, nie mniej.

AyamCamani - ''Blck_Thgs'' (okładka)

Wilk AyamCamani wszedł na imprezę

Na ”Blck_Thgs” podoba mi się to, w jaki sposób AyamCamani przedstawia nam to, co pragnie nam przekazać. Jak wspominałem, nie ma u niego miałkości czy flow, jak u tysiąca innych raperów z podziemia. Na przemian tajemniczo podśpiewuje, co widać m.in. w intrze albumu – ”Blur”, gdzie jego drżący wokal wywołuje ciary na plecach. Z drugiej strony potrafi szybko, charyzmatycznie nawinąć jak np. na ”Pentatonix”.

Produkcje są największą zaletą tego wydawnictwa. Zamiast typowych, trapowych 808-ek (oczywiście kilka się z nich tutaj przewija, ale to normalne w dzisiejszych czasach) otrzymujemy świeże, mocne, bassowe, elektroniczne brzmienia. To także wyróżnia AyamaCamaniego na tle swoich kolegów (Karian na ”Przebojach lat 90” także już eksperymentował przy tego typu produkcjach, ale tam było zdecydowanie lżej, ponieważ nawiązywały one sentymentalnie do ery dance’u 90’s). Tu jest zdecydowanie ciężej. Wspominałem już w tym kontekście, jeśli chodzi o ”Kukły”, ale to się tyczy ”Enter the Void” (dla mnie najlepszy utwór z ”BLCK_THGS”) oraz Candy Flyppyn’. Nie zabrakło dobrego synthpopu ”Generalnie” i ”Lubię Farbować Wróble”. Również ”Dirty Dancing” to bardzo dobry banger, a ”QPWC” jak ”Kukły” jest drum bass’owe i w dodatku mocno futurystyczne.

Po tych wszystkich niebanalnych beatach członek krakowskiej ekipy porusza się jak po swoim mieszkaniu. Jego flow jest wtedy przyspieszone i to są najlepsze momenty tej płyty. Tworzy ono chaos, który idealnie zgrywa się z obrazami sytuacjami i miasta, jakie tworzy AyamCamani. Nie zabrakło także gitarowych brzmień, ale w przypadku wytwórni Hashashins jest to swojego rodzaju znak rozpoznawczy.

”W sumie zawsze byłem, jestem, no i będę sam/Widzę twoje punkty witalne jak Byakugan/Kręcę deckiem tak, jak BC albo BubbleGub/Robię wasze 8 kobiet tak jak Dawid Pham/Wpinam Cię do sieci, jak jebany kabel LAN”

AyamCamani – ”Enter The Void”

Z liryką trochę gorzej

Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to jest liryka. Oczywiście, na początku artykułu ją chwaliłem i myślę, iż w trakcie pisania podałem bardzo fajne przykłady. Natomiast w ogólnym rozrachunku na ”Blck_Thgs” jest trochę za typowo w tej kwestii. Oczywiście otrzymujemy wojownicze, buntownicze, szczere wersy samotnego wilka, który próbuje odnaleźć się w świecie i one bardzo wpływają na serce słuchacza. Czasami jednak czegoś mi tutaj brakuje zwłaszcza w trackach takich jak ”Pentatonix”, ”Tyson Fury”, ”Lubię farbować wróble” czy ”Serce”. Czegoś bardziej oryginalnego w konstrukcji wersów.

Mimo to i tak uważam, iż jest lepiej na tle większości podziemnej sceny. Reprezentant Hashashins potrafi stworzyć mroczny, agresywny, nieprzewidywalny, czasami gangsterski klimat miasta jak Deys na swojej ostatniej epc-ce. Poza tym jest bezpośredni, a to zawsze sobie cenię u raperów. ”Selen” jest najlepszym balladowym numerem na ”BLCK_THGS”. Tam wokal rapera z Krakowa wspina się na swoje wyżyny. Nie ma przy tym żadnego auto-tune’a, płaczu, czy wersów, że ona mnie zostawiła. Nie zrażałbym się więc bardzo w tej kwestii, zwłaszcza, iż żadnych baboli nie strzela, a także z tego powodu, iż dzisiaj wymagająca liryka poszła na dalszy plan. Zresztą to jego pierwszy album – na pewno w przyszłości będzie jeszcze lepiej.

”Ty znów połamiesz mi szkielet/Jak grypa, kastet i pięść/Znów się może rozchodzić/To trochę jak RLS/Więc nie czekaj już nocą/Jak Atakama na deszcz, nie, nie”

AyamCamani – ”Selen”

Czy wilk AyamCamani wypłynie na szersze wody?

Bardzo bym tego chciał. Zresztą życzę tego całej ekipie Hashashins. Śledzę ich wszystkich zawodników i w najbliższym czasie każdego z nich tutaj przedstawię. AyamCamani wewnątrz krakowskiej grupy wyróżnia się na pewno niesamowitą techniką, eksperymentowaniem z elektronicznymi beatami, a także agresją, podczas gdy większość jej członków idzie w śpiew, przez co te emocje wyrażają inaczej niż przedstawiony przeze mnie zawodnik. Z kolei, gdybym miał oceniać ”BLCK_THGS” w liczbach, dałbym mu 7 na 10.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*