Beztroski hedonizm? „Lecę, chwila, spadam” Kuby Knapa. [RAPKARTKA]
Dziś mija 7 lat od pełnoprawnego debiutu Kuby Knapa, który w 2014 pochwalił się materiałem o zbiorczej nazwie „Lecę, chwila, spadam”. Jak wybrzmiewa on po tym okresie?
Dziś mija 7 lat od pełnoprawnego debiutu Kuby Knapa, który w 2014 pochwalił się materiałem o zbiorczej nazwie „Lecę, chwila, spadam”. Jak wybrzmiewa on po tym okresie?
Dziś „na świecznik” wbija raper, który nie tylko wzrostem jest „duży”, ale również ma spory udział na polskiej rap scenie. Dodatkowo tworzy w ostatnim czasie bardzo dużo i posiadając swój własny styl nie powiela się i nie jest monotematyczny
Mija miesiąc od niespodziewanego wypuszczenia najnowszego albumu „Namazane” przez Kubę Knapa. Raper ostatnimi czasy jest wyjątkowo płodny jeżeli chodzi o twórczość muzyczną. Co przynosi najnowsze wydawnictwo?
Minęły trzy lata od premiery krążka „247365”, który mocno wbił się w, przynajmniej moją, pamięć. Album, który w 2018 potwierdził i umocnił jeszcze bardziej pozycję Gedza na polskiej rap scenie. Samozwańczy (choć trzeba przyznać, że dość słusznie) ojciec chrzestny „tego syfu”.
Choć dokładnie rok temu był 26 marca 2020 to rozprawiać dziś będę o „2011”. Właśnie wtedy ukazał się album młodego Janka. Pamiętam, że zaraz po premierze w środowisku pojawiały się bardzo skrajne opinie na temat tego materiału. Jak brzmi on po roku, czy warto do niego wracać?
Cztery lata temu światło dzienne ujrzał debiutancki, legalny album wrocławskiego rapera wydany w Quequality. Po nielegalu wydanym dwa lata wcześniej było słychać w środowisku hip-hopowym oczekiwania wobec Guziora. Wydaje się, że płyta przyjęła się dobrze, a jak jest z nią po latach?
W kolejnej odsłonie cyklu pojawia się artysta młody, który w ubiegłym roku zaszczycił nas swoim legalnym debiutem. Pamiętam jego pierwsze numery sprzed kilku lat. Całkowicie subiektywnie bardzo mocno kibicowałam temu chłopakowi i widzę, że zaznacza on swoją pozycję na polskiej rap scenie. Wciąż przyciąga nowych odbiorców. Pozostaje zadać pytanie: czym?
Przyszła pora na artystę, który na polskiej scenie hip-hopowej jest już około 20 lat, a mimo to nie można do końca nazwać go „wyhajpowanym” raperem. Mimo wszystko posiada rzeszę słuchaczy, którzy z chęcią sprawdzają kolejne rzeczy wciąż czekając na nowe. Czym nadal przyciąga odbiorców?
W dzisiejszej odsłonie cyklu pojawia się artysta, który jest jednym z niewielu mogących być zaliczonym do „inteligenckiego” rapu na polskiej scenie. Sam mówił o sobie jako „raper, paladyn, poeta”. Na pewno jest ciekawym człowiekiem, który w latach swojej świetności przyciągał tłumy, i nadal potrafi zachęcić grono słuchaczy do swoich utworów.
Minęły już 3 lata od przedostatniej płyty duetu Rasmentalism. Tango, bo o nim mowa, zostało wydane 26 stycznia 2018. Wydaje się to być tak niedawno, a mimo to brzmienia większości utworów z tej płyty towarzyszą mi praktycznie codziennie. Zdecydowanie w moim odczuciu jest to album, do którego warto wracać. Co przekłada się na sukces tego trzyletniego tworu?