„Naruto”, czyli symbol drogi przebytej przez (prawie?) każdego rapera [To coś więcej niż rap #5]

Deys w swoim utworze „Banksy”, w którym gościnnie udzielił się Zero, z płyty „Tape of the Ninja”, nawinął wersy: „Lubię ludzi, którzy cierpią w imię trudnych zasad/I niosą w sobie kwiaty sztuki, jak jebany napalm”. Jeżeli rzeczywiście lider grupy Hashashins ma takie podejście do człowieka, a w to nie wątpię, spoglądając na to, jak piękną i wartościową muzykę tworzy, to gdyby Naruto był realną postacią, to z pewnością wziąłby go w jej szeregi.

Anime, jakim jest „Naruto”, którego głównym bohaterem jest wywołana przeze mnie powyżej osobistość o tym samym imieniu, zostało uznane przez polskich raperów za godne uwagi. Ba, wręcz uwielbiają oni właśnie do tego dzieła wyprodukowanego na podstawie mangi o tym samym tytule, napisanej przez Masashi Kishimoto, nawiązywać w swoich numerach. Dlaczego tak się dzieje?

Zacznijmy od tego, że dla mnie i dla wielu moich znajomych, mających podobny wiek, co ja (urodziłem się w 1998 roku) „Naruto” jest czymś kultowym. Jedynym anime, któremu udawało się w naszej świadomości (a właściwie ludzi, z którymi od lat się trzymam; sam do tej pory nie zabrałem się za to wychwalane w Polsce dzieło) rywalizować z nim, był oczywiście „Dragon Ball”. Jednak, kiedy przychodziło do bezpośredniego starcia, to „Naruto” zwyciężało. Być może ma to związek z tym, iż jest nam bliższy? W końcu jego emisja miała miejsce, gdy dorastaliśmy. Z kolei najlepsze serie „Dragon Ball” leciały w telewizji przed naszymi narodzinami i w pierwszych latach naszego życia.

W każdym razie jako ktoś, kto kocha sztukę, tak samo, jak Deys oraz Zero, uważam, iż „Naruto” jest jednym z najlepszych jej tworów w całej jej historii. Wcale się nie dziwę, że polscy raperzy też mają takie do niego podejście. I tak bardzo się z nim utożsamiają. Dlatego też drodzy Czytelnicy chciałbym Wam teraz nieco opowiedzieć o „Naruto” w ramach naszego cyklu „To coś więcej niż rap”. Pragnę również obronić tezę przedstawioną przeze mnie w tytule. Według mnie wątki przedstawione w „Naruto” mają wiele wspólnego z tym, jak polscy raperzy prezentują samych siebie w swoich utworach. Chętnie też dla Was ustalę, skąd właściwie wśród nich wzięła się taka fascynacja tym tytułem. Zapraszam Was do lektury.

Naruto rap

„Naruto”, czyli uniwersalna, wielowątkowa opowieść o nas samych

Zacznijmy od wyjaśnienia, o czym opowiada „Naruto”. Jak wspomniałem we wstępie, jest to historia chłopca noszącego to imię należącego klanu Uzumaki. Chłopca naznaczonego wbrew własnej woli kilka godzin tuż po swoich narodzinach. To znamię stanie się jednym z głównych czynników napędzających fabułę anime. Tym piętnem jest pieczęć nałożona na jego brzuch przez Czwartego Hokage (był to przywódca Wioski Ukrytej w Liściach, której Naruto jest mieszkańcem).

Człowiek ten w ciele niemowlaka zapieczętował dziewięcioogoniastą bestię, mającą w sobie wielkie pokłady czakry (energii potrzebnej do wykonywania technik zwanych „jutsu”; pewne jej ilości zawierają się w komórkach organizmu, a żeby je zwiększyć, należy trenować). Konsekwencje decyzji podjętej przez Czwartego Hokage będą ciążyć na Naruto przez całą opowieść. Ona rozgrywa się w świecie zamieszkanym przez wojowników-ninja.

Naruto rap

Naruto, czyli osamotniony, cierpiący, zagubiony chłopiec

Całe dzieciństwo Naruto było jakby wzięte z życiorysów wielu polskich raperów. Pierwsze kilkanaście lat jego życia to jedynie łzy, ból, samotność oraz nienawiść kierowana ku ludziom. Wszystko przez fakt, że częścią jego „ja” stał się dziewięcioogoniasty. Bestia ta tuż przed uwięzieniem w ciele chłopca zaatakowała Wioskę Ukrytą w Liściach. Dokonała ogromnych zniszczeń, zabijając przy tym masę osób.

Ocalali z masakry mieszkańcy utożsamiali Naruto z dziewięcioogoniastym. W konsekwencji nikt nie chciał mieć z nim nic wspólnego. Szeptali po kryjomu, gdy tylko zjawiał się obok nich. Odwracali się od niego, kiedy nadchodził. Wrzeszczeli na niego. Wyganiali go z każdego możliwego miejsca, w którym mógł poczuć się normalnym człowiekiem.

Naruto nieustannie próbował zwrócić na siebie uwagę, czyniąc głupoty. To jeszcze bardziej złościło jego otoczenie. On czuł coraz mocniejszą do siebie niechęć. Tracił nadzieję na to, że ktoś po prostu go zaakceptuje.

Naruto rap

Pierwsze kroki polskich raperów na świecie wyglądały podobnie

Czy Wam to nie przypomina czegoś, drodzy słuchacze polskiego rapu? Tak, nasi ulubieni artyści przechodzili w większości przypadków przez tę samą drogę. Przynajmniej taki przekaz płynie z ich utworów. Nie sądzę, by istniały podstawy, by im nie wierzyć. W końcu, jak to mawia klasyk, „jakie życie, taki rap”.

Wielu z nich było na celowniku rówieśników. Powody? Nosili tanie, brzydkie ciuchy. Byli grubi. Pochodzili z rozbitych domów. Mieli nietypowe zajawki. Za mocno okazywali wobec innych emocje. Tak jak Naruto próbowali przeciwstawić się negatywnym poglądom kreowanym na ich temat. Robili wszystko, by ktoś ich zauważył. Czasami sięgali po drastyczne metody (na przykład używki). Polscy raperzy w tym kontekście niczym się nie różnią od Naruto i innych bohaterów tego anime (o nich jeszcze w tym tekście będzie mowa).

Ostatnio choćby w tych tonach wypowiadał się Małpa w swoim singlu „Drogi dres”, zapowiadającym jego najnowszy album pt. Bóg nie gra w kości (jego premiera będzie mieć miejsce 29.04.2022, preorder znajdziecie tutaj). Spodobały mi się szczególnie jego wersy: „Jeżeli jesteś słaby, to im tego nie pokazuj/Bo cię dla przykładu złożą jak ofiarę na ołtarzu”. Pięknie one podsumowują cały ten wątek. Uważam, iż warte są tego, by poddać je refleksji.

„Blizna na brzuchu ciągle mówi, żebym nie bał się żyć/Tak pociachany, jakbym pieczęć miał, że Kyuubi tu był/Miał tu stać z nami, się zmył, nas znów uwiązał ten syf/Po drzewach jak ten ninja, Kakuzu — serce mam w tym” 

Szpaku — „Ninja” 

Nindō to coś, co każdy ma w sobie

Mimo odrzucenia przez mieszkańców Wioski Ukrytej w Liściach. Mimo ciągłej walki ze swoimi negatywnymi emocjami. Wbrew doświadczeniu wielu niepowodzeń w akademii ninja (nie był on utalentowanym wojownikiem) Naruto nie zamierzał się poddawać.

Wyznaczył sobie cel. Zostać Hokage. Przyjął także swoje Nindō, czyli drogę ninja (OsaKa zapożyczył sobie tę frazę, aby użyć jej, jako tytuł swojego debiutu w QueQuality, a jej znaczenie ustanowił motywem przewodnim albumu). Brzmiało ono: „Nie zamierzam uciekać i nigdy nie cofam danego słowa, to jest moje nindō! Moja Droga Ninja!!!”. Marzenie to przeobraziło się w motor napędowy ku zmianie głównego bohatera na lepsze. Od pierwszego do ostatniego odcinka obserwujemy zmagania Naruto ze sobą oraz światem. Podejmuje rękawicę po to, aby zostać wspomnianym Hokage.

„Naruto”, czyli walka z nienawiścią

Podróż chłopca jest długa i wyboista. Saga „Naruto” ciągnie się przez 720 odcinków trwających po około 25 minut. Jest to wręcz epopeja. W trakcie jej trwania Naruto odkrywa w sobie jeszcze jedno powołanie. W pewnym momencie opowieści postanawia on uwolnić znane sobie doskonale środowisko od całej nienawiści. Uświadamia sobie, że świat ninja to świat bezwzględny. Cechują go wojny, zemsty, zdrady, intrygi, brak zaufania, zbrojenie się poprzez wymyślanie tajnych, coraz to nowszych, zabójczych jutsu i ślepe podążanie za ideami podobnymi do tych, których w rzeczywistości, jako ludzkość, doświadczyliśmy w XX wieku.

Dwóch ludzi naprowadziło Naruto na tę drogę. Pierwszym był jego mentor, zastępujący mu ojca, legendarny ninja — Jiraya. On już od dawna próbował zmienić świat, a Naruto przejął po nim to dziedzictwo. Drugim był jego brat”, a jednocześnie największy wróg, czyli Sasuke. Jego wątek w anime jest jednym z najważniejszych. Naruto poprzysiągł, iż wydostanie go z objęć nienawiści, w której sidła wpadł, kiedy jego rodzony brat — Itachi wymordował cały jego klan.

Polscy raperzy pragną być jak Naruto, czyli chcą wejść na sam szczyt pomimo przeciwności losu

Jak cały ten wywód ma się do polskich raperów? Łatwo da się zauważyć, iż ich twórczość głównie polega na przedstawieniu słuchaczom dróg, jakie przeszli. Schematy w tym przypadku są podobne. Zaczynają od działalności w podziemiu. Tworzą ekipy. Próbują przebić się przez konkurencję. Zaliczają wiele wzlotów oraz upadków. Zyskują oczekiwane zasięgi. Stają się rozpoznawalni. Podpisują pierwsze kontrakty. Zachłystują się sławą. W nowym środowisku przyjmują ciosy od branży i osób wyczekujących na możliwość czerpania profitów z ich karier. Próbują odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości, pośród fałszu i chciwości. Dostrzegają, kto jest kim. Nieustannie walczą z wrogami rzucającymi im kłody pod nogi. Przede wszystkim, co wydaje się banalne, poszukują miłości.

Oczywiście można się śmiać z legendarnego zdania nawiązującego do postaci Kizo — Kiedyś nie miałem, a teraz mam”, albo z wersów Alberto — Miejska dżungla, pies zawija kumpla”. Natomiast, podchodząc do tego wątku poważnie, rzeczywistość, po której poruszają się polscy raperzy, jak wynika z ich numerów, jest w pewnym sensie i stopniu odzwierciedleniem świata przedstawionego w „Naruto”.

Celem słuchanych przez nas twórców w całej tej grze jest ukształtowanie siebie na ludzi. Ludzi umiejących kochać innych. Ponieważ ich przeszłość, co ukazują w swoich kawałkach, często zamrażała ich serca. Stąd też jest to drugi powód, dla którego „Naruto” jest im tak bliskie.

„Stoję we mgle jak Zabuza, zostań moją Haku/Jestem wiele winien temu światu/Młody Gaara wrogów zamierzam posłać do piachu/Nawiasem mówiąc to mnie skarbie ratuj/Mam jebane fatum i problemy z samym sobą/Nie chcę poznawać nowych imion i nikogo obok”

Szymi Szyms — „Kirigakure” 

„Naruto”, czyli historia o tym, jak odmienić swoje przeznaczenie

Z wątkiem Nindō łączy się jeszcze jeden motyw. Mianowicie w „Naruto” dużo mówi się o przeznaczeniu. Portrety psychologiczne wielu postaci są oparte na tej kwestii. Sam obraz świata przedstawionego w animie, co da się zauważyć, oglądając kolejne odcinki, jest na niej zbudowany.

Przykłady? Choćby już napomknięte funkcjonowanie wielkich wiosek ninja, których jest aż 5 (oprócz tej ukrytej w liściach, istnieją jeszcze wioski ukryte w: piasku, mgle, chmurze i skałach). Od wielu pokoleń kolejne ich władze indoktrynowały swoich ninja tak, żeby myśleli oni, iż ich przeznaczeniem jest tylko i wyłącznie szkolenie się, a następnie ginięcie za swoje ojczyzny.

Warto wspomnieć o ogoniastych bestiach, których, jak można się domyślić, fatum było według wojowników-ninja służenie im jako tajny oręż. Nie mogąc pokazać swojej ludzkiej strony, przemieniały się one w niszczycieli ludzi polujących na nie.

W „Naruto” tak jak w „Wiedźminie” postacie poboczne są świetnie napisane i nic nie jest jednoznaczne

Rozmaite postacie, jakie przewijają się przez życie głównego bohatera, też wnoszą wiele treści w tę myśl. Gaara, tak jak Naruto, nosi w sobie ogoniastą bestię. Również przeżywa z tego powodu ogromne katusze. Niestety on, w porównaniu do ninja z Wioski Ukrytej w Liściach, traci swoje człowieczeństwo. Przyjmuje on jako swoje przeznaczenie zabijanie innych za pomocą mocy drzemiącej w jego wnętrzu.

Haku oraz Kimimaro to przykłady osób oddających swoją wolność dla innych ludzi, pozornie ich ratujących od samotności, a tak naprawdę zamieniających ich w narzędzia. Obydwoje posiadali specjalne geny, przez co techniki ich były potężniejsze od tych, jakimi potrafili władać zwykli ninja. Dlatego też byli wykorzystywani jako broń.

Z kolei Neji był członkiem klanu Hyuga, tylko że przyszedł na świat w bocznej gałęzi rodziny. A jej zadaniem było służyć głównej linii klanu. W konsekwencji od narodzin był poddany przeznaczeniu. Jego symbolem była pieczęć na czole chłopca. W każdej chwili ktoś z głównej linii klanu mógł za jej pomocą zniszczyć układ nerwowy Nejiego. Ten stan rzeczy (między innymi) sprawiał, iż od małego rosła w nim nienawiść do tej „lepszej” części familii.

Na koniec należy napomknąć o Sasuke. Jego fatum staje się zemsta. Pragnie ją wymierzyć swojemu bratu, którego historia jest jedną z najlepiej skonstruowanych oraz najbardziej emocjonalnych w całej historii sztuki filmowej. Sasuke idzie przed siebie po trupach, zdradzając swoją wioskę oraz samego Naruto.

Polscy raperzy też pragną odmienić swoje przeznaczenie

W tym akapicie nadal możemy rozwodzić się nad tym, jak polscy raperzy kierują swoimi karierami. Jedni z nich pozostają na często przywoływanych przez naszych ulubionych artystów ławkach na blokach, co ma być przestrogą dla słuchaczy oraz innych twórców. Idą na łatwiznę, kiedy dostrzegają, że są popularni. Szybko spadają wtedy ze szczytu, obniżając jakość tworzonej przez siebie muzyki. Bądź zatracają się w używkach, gdy uznają się już za „bogów tej gry”.

A drudzy są konsekwentni. Nigdy nie spuszczają z tonu. Wydają płyty rok po roku. Zamykają się na fanów, by nie dać sobie wejść na głowę. Potrafią odpowiedzieć na krytykę zajebistymi numerami (jak, chociażby Szpaku swoim najnowszym krążkiem „Dom dla zmyślonych przyjaciół pana Mateusza”).

W przypadku jednej i drugiej grupy osób najprościej byłoby stwierdzić, że przeznaczeniem tych było odnieść sukces, a tamtych zaliczyć porażkę. Nic z tych rzeczy.

Oczywiście wiem, że nie wszystko jest w tym kontekście czarno-białe. Wiele czynników wpływa na to, jak się potoczy nie tylko sama kariera, ale też życie w ogólnym rozrachunku. Niemniej podsumowując ten wątek i nie zagłębiając się w szczegóły, motywy przeznaczenia oraz wolnego wyboru po jakiejś części są wpisane w drogi polskich raperów (między innymi o tym rozważał Gibbs na swoim solowym albumie „Czarno na białym”; w swojej recenzji tego projektu poświęciłem tej myśli parę linijek, zapraszam Was do zapoznania się z nią). Przyjęcie danej perspektywy jest w tej kwestii istotne.

„Ciągle mam farta, wciąż nie przyszedł dla mnie czas nagrobka/Budzi się czakra, czas polegać na nas, miast przodkach/Idę po swoje, wciąż płonie ogień, jak amaterasu/Pędzę, jak pojeb, bo ciągle się boję, że zabraknie czasu”

Oxon — „Jinchuuriki”

Rozmowa z drugim człowiekiem naprawdę pomaga

Jak Naruto walczy z nienawiścią kierowaną w jego osobę przez innych napotkanych na swojej drodze ninja? Jak zmaga się przeznaczeniem dotykającym tych wojowników z faktu, że urodzili się w takim, a nie innym świecie? Poprzez rozmowę. Tak, drodzy Czytelnicy, anime to pokazuje dobitnie, że słowa naprawdę mogą wiele zdziałać. Trzeba tylko wsłuchać się w innych ludzi. I do skutku przekonywać ich, że są w błędzie, kiedy widzimy, iż postępują oni źle zarówno wobec siebie, jak i innych.

Oczywiście, to nie jest łatwe. Zanim główny bohater odmienił swoich wrogów i zamienił ich w przyjaciół idących za nim w ogień, najpierw stoczył z nimi epickie boje, nieraz ocierając się o śmierć. Jednak nigdy, ale przenigdy się od takich ludzi nie odwrócił. Był uparty do samego końca.

Polscy raperzy w swoich kawałkach często przerabiają temat fałszywych przyjaciół

Cały ten wątek przekłada się również na życia słuchanych przez nas muzyków. Oni także pragną mieć obok siebie ludzi myślących podobnie. Nie bez powodu w końcu początkowo w polskim rapie rządziły ekipy. Moda na bycie solo przyszła dopiero później. A i teraz zauważalnym jest powrót do korzeni. Polscy raperzy cierpią, kiedy ich ziomkowie zachowują się wobec ich nie fair. Najlepiej opowiada o tym według mnie numer Gedza i PaluchaPrzyjacielu mój” z płyty pt. Ameba stworzonej przez założyciela marki NNJL.

Rzeczywistość niestety nie jest tak kolorowa, jak skuteczność działań głównej postaci omawianego przeze mnie anime. O wielu relacjach nasi ulubieni artyści w swoich utworach mówią, jako o zakończonych, co przyniosło im katharsis. Niemniej, zanim się obudzili, to na pewno o zachowanie tychże więzi walczyli. Zresztą słychać to w ich nawijce. Warto o tym pamiętać.

My sami jako odbiorcy jesteśmy dla nich kimś w rodzaju przyjaciół, którzy nie zawodzą, bo sprawdzamy ich kawałki, kupujemy ich płyty, chodzimy na ich koncerty. Ostatnimi czasy polscy raperzy zamykają swoje albumy numerami dziękczynnymi kierowanymi właśnie do nas.Nieoddana zapalniczka” Opała z projektu „Oczy szeroko zamknięte” jest z nich bez dwóch zdań najlepsza.

„A każdy płonie takim ogniem, jaki rozpalił/Wielu tu nawet nie tańczy jak iskra/A znam takich, co zabiją swego brata za nic/Jakie za nic? #Mangekyou Sharingan/Każdy tu wie jak być niechcianym, a zostać legendą/Życie nie bajka, kopie jak konoha senpu/A wokół stado sępów już nam nie daje rady/UPOJENI w ogień za swoimi — #Uzumaki”

Jagła — „Amaterasu”

W „Naruto” po prostu da się przyjrzeć i sobie i światu

Z tego powodu drodzy czytelnicy serdecznie Wam polecam obejrzenie tego anime. Ponieważ podejmuje ono niesamowicie wiele wątków, a każdy z nich chwyta za serce. Bo w tym dziele każda postać ma swoją rozbudowaną historię, z którą da się utożsamić. Gdyż obecnie coraz mniej jest ambitnych filmów i serialów chcących zagłębiać się w ludzką psychikę. Ukazujących niesprawiedliwe mechaniki rządzące całymi pokoleniami. Przedstawiających relacje międzyludzkie zawiązane niejednoznacznie. Ukrywających tajemnice, których odkrycie jest naprawdę trudne. To anime jest po prostu piękne, tak, jak wszyscy jego bohaterowie. Cieszę się, że polski rap nawiązuje do Naruto, a co więcej — robi to bardzo dobrze. Warto dać mu szansę.


Spodobał ci się ten tekst? Postaw nam kawę i wesprzyj działalność FollowRap! ☕

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeżeli ktoś ma z Was ochotę rozpocząć przygodę z „Naruto”, to wszystkie odcinki anime znajdziecie tutaj!

Naruto Shippuden Naklejka

Ostatnie artykuły z cyklu „To coś więcej niż rap”! 📖

Media społecznościowe FollowRap!
⚠️ Nasz Fanpage na Facebooku

💿 Redakcyjne patronaty Albumów

🎥 Nasz kanał na YouTube

👥 Nasza grupa na Facebooku

📕 Posty z cyklu #KalendariumPolskiegoRapu

📷 Instagram FollowRap

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*